Paweł M. ps. „Misiek” oraz Grzegorz Z. ps. „Zielak”, dwaj bossowie kibolskiego gangu, odpowiedzą za 188 przestępstw. O popełnienie 95 przestępstw został oskarżony Paweł M., były herszt gangu Wisła Sharks. Krakowskie „pezety” Prokuratury Krajowej zarzucają mu m.in. handel setkami kilogramów narkotyków, udział w kibolskim polowaniu z maczetami na konkurentów, głównie z Cracovii, a także założenie laboratorium mefedronu. Razem z nim na ławie oskarżonych zasiądzie drugi z liderów Sharks – Grzegorz Z., któremu z kolei zarzucono popełninie 93 przestępstw. Pogrążyły go m.in. wyjaśnienia „Miśka”. Proces byłych szefów kibolskiego gangu Wisła Sharks będzie z pewnością nie lada wydarzeniem. Głównie za sprawą faktu, że Paweł M. został tzw. sześćdziesiątką – od art. 60 kk, który pozwala na nadzwyczajne złagodzenie kary wobec podejrzanego, jeśli ten ujawni całą swą działalność przestępczą i osoby biorące udział w procederze. W swoich wyjaśnieniach M. pogrążył byłego kompana i wspólnika, z którym razem zasiądą na ławie oskarżonych. <br /><br />Prokurator Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie oskarżył obu kiboli gangsterów o popełnienie w sumie 188 przestępstw, przy czym przeszło 90 z nich dopuścili się razem. Według śledczych „Misiek” i „Zielak” kierowali Wisła Sharks od końca 2006 do maja 2018 r. <br><br> Gang, którego trzon stanowili kibole Wisła Sharks, zajmował się polowaniem głównie na kiboli innych krakowskich drużyn: Cracovii i Hutnika. Słowo „polowanie” idealnie oddaje działania Sharksów, którzy, uzbrojeni głównie w maczety, regularnie wyruszali na ulice grodu Kraka w poszukiwaniu „śmiertelnych wrogów”. Ale krwawe porachunki były traktowane przez kiboli bardziej jako „hobby”. <div class="facebook-paragraph"><div><span class="wiecej">#wieszwiecej</span><span>Polub nas</span></div><iframe allowtransparency="true" frameborder="0" height="27" scrolling="no" src="https://www.facebook.com/plugins/like.php?href=https%3A%2F%2Fwww.facebook.com%2Ftvp.info&width=450&layout=standard&action=like&show_faces=false&share=false&height=35&appId=825992797416546"></iframe></div> Wedle słów samego „Miśka”, „80 proc. Sharksów nie pracowało”, tylko żyło z popełniania przestępstw”. Głównie narkotykowych. Według małopolskich „pezetów”, opisywana banda brała udział w obrocie „dwoma tonami marihuany, 2,5 tony amfetaminy, ok. 50 kg kokainy oraz znacznej ilości mefedronu”.Mało tego, gangowi udało się na krótko de facto przejąć władzę w Wiśle, doprowadzając spółkę do poważnych strat. Ujawnił to „Superwizjer” TVN w 2018 r. Bossowie grupy mieli nawet żartować, że zmienią nazwę stadionu na Sharks Arena. <Br><br> <b> Decydowali o wszystkim </b> <br /><br /> Paweł M. odpowie za 95 przestępstw, w tym „kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą Wisła Sharks, kierowanie wprowadzaniem do obrotu znacznych ilości marihuany, amfetaminy i kokainy, kierowanie przemytem marihuany i kokainy z Holandii i Czech do Polski, dokonanie rozboju z użyciem maczet i pałek, kierowanie pobiciem z użyciem niebezpiecznych przedmiotów w postaci maczet i noży, kierowanie założeniem laboratorium mefedronu oraz popełnienie przestępstw skarbowych polegających na nabywaniu, przechowywaniu i przewożeniu papierosów i krajanki tytoniowej bez polskich znaków akcyzy”. <br /><br /> Drugiemu z bossów, Grzegorzowi Z. ps. „Zielak”, zarzucono 93 czyny, o takiej samej kwalifikacji jak u „Miśka”, z wyjątkiem rozboju z użyciem niebezpiecznych narzędzi. <br /><br /> Śledczy z Krakowa uważają, że obaj oskarżeni decydowali o wszystkim co działo się w kibolskim gangu. <Br><br> – Określali strukturę, cele i zasady funkcjonowania grupy, a także obszar jej działalności. Dokonywali podziału ról i zadań według hierarchii osób w strukturze przestępczej organizacji. Określali i egzekwowali zasady funkcjonowania grupy w tym awansowania, nagradzania, karania oraz degradowania członków. Obaj oskarżeni odpowiadali za tzw. finanse grupy. Zawiązali i określali cele utworzonego wspólnego funduszu przeznaczonego na funkcjonowanie kierowników i członków zorganizowanej grupy przestępczej, w tym określali przeznaczanie środków na wspieranie rodzin zatrzymanych członków, którzy nie naruszyli ustalonych zasad, a także finansowanie im pomocy adwokatów – poinformowała Prokuratura Krajowa.Zdaniem prokuratury „Misiek” i „Zielak” ustalili, z kim Sharksi mogą prowadzić przestępcze interesy. Podejmowali także decyzje o ewentualnych aliansach oraz wojnach. Decydowali o podziale zysków z nielegalnych biznesów. <Br><br> Nie jest tajemnicą, że zazwyczaj to szefowie mogli liczyć na największe profity. Jednocześnie, przy każdej okazji, bossowie mieli kombinować na boku, starając się oszukać kompanów. <br /><br /> Formalnie obaj oskarżeni odpowiadali za szkolenie bojówek Sharks (np. z taktyki w czasie ustawek lub bójek ulicznych) oraz werbunek do grupy. <br><br> Przynależność do bojówki wiązała się z pewnymi obowiązkami. – „Do Sharksów mogli należeć jedynie ci, co jeździli na wszystkie lub większość meczy Wisły, trenowali lub też ćwiczyli na siłowni, ci, którzy chcieli i także brali udział w bójkach, ci którzy brali udział w polowaniach na kibiców innych drużyn, (…) byli na każde wezwanie, nosili ze sobą sprzęt, czyli maczety, noże i inne niebezpieczne przedmioty, ci wobec których była pewność, że nie będą współpracować z policją” – zeznawał „Misiek”. <br /><br />Każdy aspirujący do znalezienia się w szeregach chuligańskiej bojówki musiał mieć wprowadzającego. Ponadto miał obowiązek trenowania sztuk walki 2-3 razy w tygodniu oraz nie mogli zażywać narkotyków.„Było również tak, że czasami jeździliśmy i wyłapywaliśmy tych młodych i przeprowadzaliśmy z nimi tzw. rozmowy motywujące. Czasami młodzi byli bici za niestawianie się na treningi” – wyjaśniał były lider wiślackiego gangu. <br><br> <b> Złamany kręgosłup gangu </b> <br /><br /> Dotychczas małopolskie „pezety” skierowały do sądów pięć aktów oskarżenia przeciwko 12 osobom wchodzącym w skład gangu Wisła Sharks. Dotyczyły one głównie osób, które wybrały współpracę z organami ścigania zamiast wieloletniej odsiadki. Ich pseudonimy pojawiały się na transparentach wywieszanych przez kiboli na meczach Wisły na jej stadionie. <br /><br /> Wciąż badany jest główny wątek śledztwa, w którym podejrzanych jest ponad 60 osób. Część członków bandy ściganych jest listami gończymi. <br /><br /> Śledczy nie kryją, że do rozbicia kibolskiego gangu przyczyniła się współpraca niektórych członków grupy, w tym Pawła M. ps. „Misiek”. Nad sprawą pracowali przede wszystkim prokuratorzy małopolskich „pezetów” oraz funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji, wspierani przez Straż Graniczną. <br /><br /> Pierwszy poważny cios w gang zadano w maju 2018 r., kiedy to policjanci zatrzymali dziewięciu gangsterów. Nie udało się jednak zatrzymać wtedy „Miśka”, który twierdził, że wybrał się na wakacje m.in. do Włoch.Boss został tam zatrzymany w październiku 2018 r., a po jakimś czasie wysłano go do ojczyzny. Oficjalnie M. zaczął współpracę ze śledczymi dopiero w grudniu 2018 r. W rzeczywistości pertraktacje w sprawie „układu” miały się zacząć tuż po ujęciu „Miśka”. <br /><br /> Dlatego poniższe słowa Pawła M. wypowiedziane przed policjantem CBŚP nie były już dla śledczych wielkim zaskoczeniem: „Chciałbym skorzystać z nadzwyczajnego złagodzenia kary określonego w art. 60 par. 3 i 4 kk, a w zamian ujawnię całą swą działalność przestępczą i osoby biorące udział w procederze przestępczym. W zamian za możliwość skorzystania z nadzwyczajnego złagodzenia kary chciałem opowiedzieć o: strukturze grupy Sharks, działalności grupy w zakresie handlu nkotykami oraz pobiciami w tym m.in. o przemycie w latach 2007-2012 z Holandii do Polski marihuany i kokainy oraz ich dalszą dystrybucją, a także o osobach biorących udział w tym procederze; zakupie w Gdańsku w latach 2006-16 marihuany oraz kokainy; zakupie w Bielsku Białej w latach 2007-16 amfetaminy oraz o osobach, mieszkaniach i osobach biorących udział w mieszaniu na tych mieszkaniach amfetaminy oraz kokainy z kofeiną; handlu z pseudokibicem Cracovii Pawłem Ł. ps. Master amfetaminą i kokainą, nieprawidłowościach finansowych w Wiśle Kraków; płaceniu co miesięcznych haraczy w wysokości 20 tys. zł przez Ormian w zamian za możliwość handlu wyrobami tytoniowymi bez polskich znaków akcyzy; rejestracji na tzw. słupów ok. 100 pojazdów wykorzystywanych do popełnienia przestępstw; ustawkach z pseudokibicami innych drużyn; bójkach z pseudokibicami Cracovii (w tym pobicia ze skutkiem śmiertelnym Tomasza Człowieka, pobicia z użyciem niebezpiecznego narzędzia w 2013 r w Nowej Hucie pseudokibiców Cracovii Macieja B. oraz Rafała P, pobicia ze skutkiem śmiertelnym Łukasza W. ps. Krótki, pobicia Pawła Ł. ps. Master, zabójstwa w 2003 r w Krakowie Filipa H., pobicia ze skutkiem śmiertelnym pseudokibica Górnika Zabrze)”. <br><br> <b>Od zera do kibolskiego bohatera kiboli</b> <br /><br /> Złamanie zmowy milczenia i współpraca z policją oraz prokuratura przez Pawła M. to z pewnością największa „zdrada” w półświatku polskich kiboli ostatnich lat. Prymitywny oprych, który w październiku 1998 r. rzucił nożem w głowę Dino Baggio (odsiedział m.in. za to osiem lat w więzieniu, a Wisła Kraków na rok został wyrzucona z europejskich pucharów), po odzyskaniu wolności w 2006 r. stał się, jak sam opowiadał śledczym, „bardzo medialny”. I nie chodzi o spektakl Marka Piwowskiego z 2000 r. pod tytułem „Nóż w głowie Dino Baggio”, ale o kolejną granicę, przekroczoną przez kiboli.W przypadku „Miśka” raczej nie można mówić o resocjalizacji, a bardziej o ukończeniu w więzieniu wyższej szkoły przestępczości. Za sprawą poznanych tam ludzi, rozwinął później biznesy narkotykowe. Po wyjściu z więzienia, koledzy z bojówki Sharks przywitali go w oryginalny sposób. <Br><br> „Gdy wyszedłem z więzienia, od innych Sharksów, oprócz zwykłych gadżetów, takich jak: kubek, szalik Wisły, koszulka Wisły, telefon komórkowy otrzymałem również maczetę i nóż. Telefon służył tylko do kontaktu z innymi Sharksami” – zeznawał „Misiek” w 2018 r. <br /><br /> M. szybko został bossem Sharksów, choć oficjalnie grupą zarządzało kilka osób, w tym Grzegorz Z., uważany za równego Pawłowi M. W swoich wyjaśnieniach M. często sugerował, że „Zielak” nie był tak charakterny, jak on sam. <br><br> „W 2014 r. razem z kibicami Śląska Wrocław mieliśmy się bić z kibicami GKS Katowice i Górnika Zabrze. Do ustawki miało dojść w Kluczach pod Olkuszem. (…) Z każdej ekipy miało być po 60. Mieliśmy walczyć na gołe pięści, bez sprzętu. Jednak zanim dotarliśmy na miejsce, byliśmy zatrzymani przez policję. Przed tą ustawką zrobiliśmy sobie turniej o ostatnie 10 wolnych miejsc. »Zielak« nie został wybrany, bo nie umie się bić i był pośmiewiskiem na sali treningowej. Mówiono o nim, że jest zawodnikiem federacji KFC” – czytamy w wyjaśnieniach Pawła M. <br /><br /> W swoich wyjaśnieniach, które kilka tygodniu temu wyciekły do internetu, „Misiek” przedstawiał się jako twardy i sprytny szef gangu, do którego wszyscy mieli zwracać się o radę. W czasie procesu można się spodziewać, że jego dawni kompani wywleką wszystko, co będzie mogło obciążyć „skruszonego”. Tak jak obecnie dzieje się w procesie innego kibolskiego gangu – Psycho Fans, gdzie oskarżeni za wszelką cenę próbują zdyskredytować świadka koronnego. <br /> <br /> <img src="https://s.tvp.pl/repository/attachment/4/4/6/446ae7032ad7145311025c27ebb077441541685773263.jpg" width="100%" />