RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Chińczyk zjadł nietoperza, więc Lempart to Wałęsa

Jeśli zajrzeć do różnych zakątków internetu, ludzie śmiechem oswajają już nie tylko pandemię, ale i ikony Strajku Kobiet (fot. PAP/Paweł Supernak)
Jeśli zajrzeć do różnych zakątków internetu, ludzie śmiechem oswajają już nie tylko pandemię, ale i ikony Strajku Kobiet (fot. PAP/Paweł Supernak)

Obyś żył w ciekawych czasach – to chińskie przekleństwo aż nadto spełnia się na naszych oczach.

Marta Lempart nowym Lechem Wałęsą? „Bardziej z obecnych czasów niż z lat 80.”

Prof. Magdalena Środa porównała liderkę Ogólnopolskiego Strajku Kobiet do Lecha Wałęsy.– To bardziej Wałęsa obecnych czasów niż lat 80. Czysta...

zobacz więcej

Przyznać trzeba, że jak każdy kryzys, rewolucja czy rewolta, i ta obecna ma swoje tragikomiczne strony.

Jeśli zajrzeć do różnych zakątków internetu, ludzie śmiechem oswajają już nie tylko pandemię, ale i ikony Strajku Kobiet – sądząc jedynie po wysypie memów, rysunkowych żartów i całej masy mniej lub bardziej drobnych złośliwości pod adresem Marty Lempart i jej Rady Konsultacyjnej.

Rady z takimi tuzami, jak związany mocno z Platformą Obywatelską Michał Boni. O którym ktoś zresztą zrobił mema z napisem: „Kiedy miałeś już wyp***ać, ale dostałeś robotę jako lider pokoleniowego buntu młodzieży”.

Już po ogłoszeniu postulatów Rady Konsultacyjnej, okraszonych jak zwykle sporą dawką megalomańskich pokrzykiwań Marty Lempart, nawet „Gazeta Wyborcza” zaczęła spychać ją nieco na dół swojej internetowej strony. Dlaczego? Najprawdopodobniej – po sporej fali krytyki również z lewa – ktoś się zaczął obawiać, że pani Lempart ostro przegrzeje. Bo to, co świetnie nadawało się na ulicę jako erupcja złości i gniewu, na co dzień razi przerysowaniem, nie budzi już obaw przeciwnika, ale robi się śmieszne dla ogółu.

Lempart o polityce: W każdej partii mamy ludzi

Nie opowiemy się po stronie żadnej siły politycznej. W protestach, które się toczą, uczestniczą ludzie o przeróżnych poglądach politycznych i...

zobacz więcej

A spora część spacerujących ostatnio po naszych ulicach nie wyszła tam dla radykalnych feministek i nie dla ruchu LGBTQ+. Wyszli, ponieważ z bardzo różnych przyczyn nie mogą zaakceptować wyroku Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego aborcji.

Wyszli, ponieważ protest pozwalał im odreagować złe, ale często przecież zrozumiałe emocje, które wróciły wraz z drugą falą pandemii. A ta w polskich warunkach okazała się znacznie groźniejsza niż pierwsza.

Na marginesie: zastanawiam się, czy tak naprawdę ta najostrzejsza fala rewolucji nie załamała się w momencie, gdy pod wpływem wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego ludzie stojący na czele Strajku Kobiet nie zdecydowali, że przekierują negatywne emocje protestujących z kościołów na prezesa PiS.

Tym bardziej, że obudzili się nieco senni już w Polsce katolicy, przyzwyczajeni, że żyjemy w kraju Jana Pawła II i że „jest super”. Zobaczyli, że muszą wyjść z domów bronić swoich świątyń. I wbrew liberalnej i lewicowej propagandzie to nie były często jakieś narodowe bojówki. To byli choćby ludzie w różnym wieku, którzy stanęli przed kościołami i zaczęli się tam modlić.

Kiedy publikacja wyroku TK? Dworczyk wyjaśnił, od czego to zależy

Trwa dyskusja nad propozycją prezydenta, dobrze dać sobie trochę czasu na dialog i wypracowanie nowego stanowiska – powiedział szef KPRM Michał...

zobacz więcej

To wszystko wyhamowało ataki na kościoły. I niemal z dnia na dzień to, co niosło w sobie niezwykłą jak dotąd w polskich warunkach falę antykościelnej destrukcji, przekroczenia strefy sacrum, stało się jeszcze jedną polityczną demonstracją. Owszem, tłumną, ale dość już oswojoną w powszechnym odbiorze.

Ewidentnie było widać, obserwując zapisy z ruchomych kamer różnych mediów, że spora część tych młodych ludzi, zebranych na ulicach Warszawy w zeszły piątek, po prostu się nudzi.

Są dziećmi swoich czasów: uczestniczyli w wielkim pandemicznym danse macabre, w spektaklu ulicznym, który pewnie po latach – właśnie ze względu na kontekst – będą analizować z większą dystansu socjologowie, psychologowie społeczni, filozofowie polityki i kultury, eksperci od społecznych rytuałów – i się po prostu nudzili. Memy o rewolucji okazały się ciekawsze niż sama rewolucja.

Suski o postulatach protestujących. „Brakuje jeszcze kawioru i szampana”

Poseł PiS Marek Suski ocenił, że być może – aby móc przyjąć prezydencki projekt dot. aborcji – potrzebna będzie zmiana konstytucji. Na antenie TVP...

zobacz więcej

A w internecie ta rewolucja szybko zaczęła tracić swój gniewny patos. Stała się nową okazją do śmiechu – tyle że już z niej samej. Świetnie to pokazuje grafika The Krasnals wrzucona na Facebooka.

Na górze Marta Lempart z megafonem i w koszulce Strajku Kobiet, rzuca solidną wiązankę na cztery strony świata. Niżej Rafał Trzaskowski z komiksowym dymkiem: „Pani Marto, uprzejmie proszę oddać megafon, ponieważ nie mam czym pracować. Niech Pani zrozumie!”.

Zapewne nie pomogła głośna wypowiedź Magdaleny Środy, która porównała z Lechem Wałęsą wrocławską bizneswomen, czyli właśnie Martę Lempart. Złośliwi pytają, czy Lempart to wczesny, czy późny Wałęsa. Jeszcze bardziej złośliwi odpowiadają: a jakie to ma znaczenie?

Wygląda na to, że laurka Środy to było mocne faux pas. Bo naprawdę sporej liczbie osób, które mają i dziś do PiS pretensje o różne sprawy, Wałęsa nie kojarzy się jednak najlepiej.

Nagonka „Dziewuch z Berlina” na prezes Przyłębską za „nieodpowiedni” wyrok

Portal Oko.press pokazał, ile są w stanie zrobić polityczni aktywiści, gdy sędzia wyda wyrok, z którym się ideologicznie nie zgadzają. – Dziewuchy...

zobacz więcej

To zresztą eufemizm: wielu kojarzy się on jako bufon i megaloman, który kiedyś miał złoty róg. A ostała mu się jedynie koszulka z napisem „konstytucja”. Ta konstytucja, którą podpisał Aleksander Kwaśniewski. I która dziś umożliwiła taki, a nie inny wyrok TK w sprawie aborcji. Czy zatem liberałowie i lewica nie będą już bronić konstytucji?

Choć trzeba też przyznać, że sejmowa lewica właśnie zaczyna się bać. Bać nie tylko tego, że sondażowo nic na protestach nie zyska, ale że sama Rada Konsultacyjna jest w gruncie rzeczy dość mocno związana z liberalnymi środowiskami.

Jakkolwiek wypowiedź Magdaleny Środy, często obecnej na łamach „Wyborczej”, pod adresem Marty Lempart, nagłaśnianej przez „Wyborczą” przy okazji każdego protestu feministek, wydaje się błędem przy pracy, to jest naprawdę logiczna. Środa chciała namaścić Lempart na jedyną liderkę Strajku Kobiet właśnie w oczach tzw. dziadersów – środowisk KOD, Obywateli RP, platformerskiego betonu, itd.

Pisałem czas jakiś temu, że w polityce zdarza się efekt motyla: drobne z pozoru wydarzenie może silnie wpływać na główny nurt wydarzeń. W życiu jednak nie przyszło mi do głowy, że z faktu, iż jakiś Chińczyk w prowincji Wuhan zje nietoperza, wyniknie, że Marta Lempart urośnie do rangi Lecha Wałęsy.

Mnie trochę to jednak śmieszy, a państwa?

źródło:
Zobacz więcej