SERWIS

Tokio 2020: wyniki, starty i medale

Nagonka „Dziewuch z Berlina” na prezes Przyłębską za „nieodpowiedni” wyrok

Protest proaborcyjny w Lublinie 30 października 2020 r. (zdjęcie ilustracyjne) (fot. arch PAP / Wojtek Jargiło)
Protest proaborcyjny w Lublinie 30 października 2020 r. (zdjęcie ilustracyjne) (fot. arch PAP / Wojtek Jargiło)

Portal Oko.press pokazał, ile są w stanie zrobić polityczni aktywiści, gdy sędzia wyda wyrok, z którym się ideologicznie nie zgadzają. – Dziewuchy Berlin rozdały ulotkę demaskującą, kim jest Julia Przyłębska jej berlińskim sąsiadom, a także manikiurzystce, kosmetyczce, fryzjerce, handlarzowi win, lokalnej parafii i ulubionej restauracji – pisze Piotr Pacewicz. – Protesty wypłoszyły Przyłębskich z ambasadorskiej willi. „Może uda nam się wytropić, gdzie się schowali” – czytamy w artykule.

„Ustawa nadal dopuszcza możliwość przerywania ciąży”. Prezes TK o orzeczeniu ws. aborcji

Ustawa nadal dopuszcza możliwość przerywania ciąży, gdy stanowi ona zagrożenie dla życia i zdrowia kobiety, a także gdy zachodzi uzasadnione...

zobacz więcej

„Dziewuchy Berlin” to, jak same mówią o sobie w rozmowie z Piotrem Pacewiczem, „zgrany kolektyw”. W artykule pt.: „Dziewuchy wykurzyły Przyłębskich z rezydencji w Berlinie” przedstawione są sposoby, jakimi aktywistki prześladują mieszkającą na co dzień z mężem, ambasadorem Polski w Niemczech prof. Andrzejem Przyłębskim, prezes Trybunału Konstytucyjnego Julię Przyłębską. Aktywistkom udało się ustalić adres rezydencji Ambasadora i ciągłymi protestami najwyraźniej udało się zmusić opuszczenia jej.

Pierwszy protest pod domem Ambasadora „Dziewuchy Berlin” zrobiły we wtorek. Celem, jak przyznają, było nastraszenie prezes TK. „Chodziło o to, by Przyłębską zaskoczyć, postawić pod murem. Żeby poczuła strach, który czują w Polsce dziewczyny, kiedy robią test ciążowy i widzą te czerwone kreski, albo gdy lekarz USG mówi, że wie pani, dziecko nie jest zdrowe. Żeby wyrwać ją z poczucia bezpieczeństwa” – opowiada jedna z aktywistek.

Aktywistki zaczęły również w sąsiedztwie rozprzestrzeniać ulotki tłumaczące, dlaczego protestują. Treść ulotki, która została załączona w artykule, powtarza wszystkie najbardziej skrajne tezy polskiej opozycji. Jak twierdzą aktywistki Julia Przyłębska „zasiadła na fotelu Trybunału Konstytucyjnego przy pomocy sztuczek prawniczych oraz nielegalnych nominacji sędziowskich”. Prezes TK jest określana jako „niekompetentna, ale wierna rządowi”, a sam Trybunał jest dyskredytowany – „przestał funkcjonować jako ciało nadzorcze”.

„My, dumni obywatele i obywatelki Berlina, nie pozwolimy na to, żeby krwawa Julia nadal prowadziła wygodne, luksusowe życie w Niemczech, podczas gdy nasza ojczyzna, podpalona przez nią, stoi w płomieniach” – deklarują.

Wulgaryzmy i antyklerykalizm. Lempart przedstawiła postulaty Strajku Kobiet

– Wypie***lać z oświadczeniem Przyłębskiej. Wypie***lać z Przyłębską. (...) Chcemy pełni praw kobiet, legalnej aborcji, edukacji seksualnej,...

zobacz więcej

Jak opowiadają, demonstracje pod domem Przyłębskich mają charakter ponadnarodowy. „Protest już dawno wykroczył poza tzw. kręgi polonijne, w pikietach biorą udział osoby różnych narodowości, tak jak różnorodny jest Berlin” – mówi jedna z nich. „Policja berlińska jest po naszej stronie, podobnie władze miasta” – zdradzają. Aktywistki dają również do zrozumienia, że dom Przyłębskich jest obserwowany – twierdzą, że ambasador z żoną opuścili go w środę 28 października i w międzyczasie raz odwiedzili – w sobotę 31 października.

„Nie zależy nam na stalkowaniu państwa Przyłębskich” – przyznaje jeden z członków kolektywu dodając, że motywy prześladowania są polityczne. „Owszem podjęliśmy z nimi grę, ale nasz protest ma charakter polityczny, jest przeciwko pani Przyłębskiej jako uzurpatorce na stanowisku przewodniczącej TK i osobie łamiącej prawa kobiet” – twierdzi. Zaskakująca konfesja, bo jak łatwo sprawdzić, w polskim kodeksie karnym stalking – definiowany jako uporczywe nękanie powodujące uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub istotne naruszenie prywatności – stanowi przestępstwo, zagrożone karą pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat (art. 190a § 1 k.k.).

Działalność grupy, jak zaznaczają aktywistki, rozpoczęła się wraz ze zwycięstwem wyborczym Zjednoczonej Prawicy w wyborach parlamentarnych w 2015 roku. „ Niektórzy identyfikowali się jako KOD, jest też zarejestrowana Partia Razem, która nam pomogła w pierwszej akcji, no i wolne elektrony jak ja, które pojawiają się przy poszczególnych projektach. To środowisko zaczęło się konsolidować po pierwszych akcjach Strajku Kobiet w 2016 r. W sumie kilkadziesiąt, może 100 aktywnych osób” zdradza jeden z aktywistów. „Od 2015 roku stoimy na ulicach i protestujemy.” – podkreśla jego koleżanka.

źródło:
Zobacz więcej