RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Reporterka „GW” popchnięta na proteście. Internauci oskarżyli sportowca, ten zaprzecza

Zamieszki na protestach we Wrocławiu (fot. Twitter/Mateusz Czmiel)

Na protestach we Wrocławiu doszło do ataku na kobiety. Jedna z nich – dziennikarka „Wyborczej” – została popchnięta przez nieznanego mężczyznę i upadła. Internauci jako sprawcę wskazali boksera. Mężczyzna jest w szoku i zapowiada podjęcie kroków prawnych. – Nie oceniajcie ludzi po jednym fake newsie, bo to są jakieś jaja – apeluje.

Protestujący sparodiowali najtragiczniejszy moment Grudnia'70. „Ohydne”

Podczas manifestacji w Gdyni przeciwko orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji zainscenizowano pochód ze zwłokami Janka...

zobacz więcej

W środę wieczorem we Wrocławiu miały miejsce demonstracje przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji eugenicznej. Na ulice wyszło kilka tysięcy osób, doszło do zamieszek i starć.

Na policję zgłosiły się dwie dziennikarki, które zostały zaatakowane podczas manifestacji. Policja prowadzi w tej sprawie postępowanie w kierunku spowodowania uszczerbku na zdrowiu w wyniku wybryku chuligańskiego.

Chodzi o dziennikarki „Gazety Wyborczej”, które relacjonowały protesty we Wrocławiu. Na opublikowanym w internecie filmie widać, jak mężczyzna podbiega do jednej z nich i mocno ją odpycha. Kobieta upada na jezdnię.

Na innym filmie widać grupę kilkunastu agresywnych mężczyzn, którzy – według komentarza nagrywającego film – użyli gazu łzawiącego wobec uczestników protestów.

W sieci zaczęły krążyć zdjęcia jednego z zamaskowanych agresorów. Jeden z internautów na Twitterze oznajmił, że sprawcą napaści na kobietę jest sportowiec i bokser Maksymilian Bratkowicz. „Mamy sku***ela co pobił kobietę” – podał profil @lewitującyumysł. Do wpisu dołączono też informację o miejscu pracy sportowca.

Do oskarżeń odniósł się na Facebooku sam Bratkowicz. Oburzony powiedział, że został obudzony przez tysiące wiadomości i telefonów od znajomych, „bo rozpętała się burza w internecie na mój temat”.

– Nie mam nic z tym wspólnego, jestem zażenowany całą tą sytuacją i na pewno tak tego nie zostawię. Te osoby, które to udostępniły, zostaną pociągnięte do konsekwencji prawnych. Zostało oszkalowane moje dobre imię, sportowca, mojego klubu – mówił mężczyzna.

– Nie oceniajcie ludzi po jednym fake newsie, bo to są jakieś jaja – zakończył.

Szkoła sztuk walki, w której pracuje Bratkowicz, wydała oświadczenie w tej sprawie. „Oświadczamy, że Maksymilian Bratkowicz nie brał udziału w marszu i nie zaatakował żadnej kobiety” – napisano.

Zarząd KS Gym-Fight Wrocław podkreślił, że rozpoczęły się już działania prawne, „które pociągną do odpowiedzialności osoby winne za rozpowszechnianie tych bzdur”.

OŚWIADCZAMY, ŻE MAKSYMILIAN BRATKOWICZ NIE BRAŁ UDZIAŁU W MARSZU I NIE ZAATAKOWAŁ ŻADNEJ KOBIETY ! Portale SokzBuraka,...

Opublikowany przez Gym-Fight Wrocław Czwartek, 29 października 2020

źródło:
Zobacz więcej