RAPORT

Wojna na Ukrainie

Z piłkarskiego nieba do sądu. Historia pewnej znajomości

Cezary Kucharski (L) i Robert Lewandowski przez lata stanowili zgrany duet (fot. PAP/Radek Pietruszka)
Cezary Kucharski (L) i Robert Lewandowski przez lata stanowili zgrany duet (fot. PAP/Radek Pietruszka)

Na szczyt wchodzili razem. Gdy jednak Robert Lewandowski wił sobie gniazdko gdzieś w okolicach piłkarskiego nieba, strzelając dziesiątki goli i bijąc kolejne rekordy, Cezary Kucharski najpierw próbował go stamtąd zrzucić, a teraz sam zdaje się spadać w otchłań.

Jedyny słuszny wybór. Lewandowski piłkarzem roku UEFA!

Wygrał z Bayernem Ligę Mistrzów, zdobył mistrzostwo, Puchar i Superpuchar Niemiec, został Królem Strzelców Bundesligi, poprowadził też...

zobacz więcej

Zanim salony podbiła żona, Robert Lewandowski częściej występował w parze ze swoim agentem, przyjacielem, mentorem – Cezarym Kucharskim. To była więź, której wielu młodych piłkarzy zazdrościło „Lewemu”, którą często stawiano za wzór, przykład, że nie wszystkie tego typu relacje muszą opierać się wyłącznie na pieniądzach.

Poznali się w 2007 r. Hala w Pruszkowie, zima, treningi lokalnego Znicza, wówczas trzecioligowego. Kucharski, który jeszcze na mundialu w Korei i Japonii przywdziewał biało-czerwone barwy, stawiał pierwsze kroki jako menadżer piłkarski. Sam był napastnikiem, przez wiele lat związanym m.in. z Legią Warszawa, więc – siłą rzeczy – łatwiej przychodziła mu ocena potencjału graczy występujących na tej pozycji.

Lewandowskiego, jak twierdzi, „pokochał” od razu. Natychmiast chciał obejmować go opiek; udobruchał mamę, a samemu piłkarzowi obiecywał, że będzie jego oczkiem w głowie i zadba o niego jak o własnego syna. Obaj szybko przypadli sobie do gustu.



Kucharski miał w tej relacji kilka „złotych strzałów”. Pierwszy: Lech Poznań. Znicz awansował z trzeciej ligi do drugiej, a jako beniaminek był o krok od gry w Ekstraklasie. Wielki w tym udział miał Lewandowski, który rok po roku w obu rozgrywkach zostawał królem strzelców.

Nic dziwnego, że parol zagięli na niego prezesi od Szczecina po Białystok. Poważne oferty wpłynęły z kilku klubów, w tym m.in. Legii, Jagiellonii, Lecha czy ówczesnego mistrza – krakowskiej Wisły. Finansowo oferta z Poznania była jedną z najgorszych. Sportowo: dawała młodemu napastnikowi wielkie pole do rozwoju.

***

Mgr Robert Lewandowski. Egzamin zdał na 5:0

Kapitan piłkarskiej reprezentacji Polski zdał egzamin magisterski w Wyższej Szkole Edukacja w Sporcie. Napastnik Bayernu Monachium otrzymał ocenę...

zobacz więcej

Kucharski chwalił się później, że on sam przekonał „Lewego” do stolicy Wielkopolski. Jak twierdzi, wiedział, że pod okiem preferującego ofensywną grę Franciszka Smudy, jego pupil rozwinie skrzydła. Rozwinął.

Drugi strzał: gdy młody napastnik zostawał królem strzelców Ekstraklasy, po jego usługi zgłosiło się co najmniej kilka niezłych klubów. Były spore pieniądze z Turcji, jeszcze większe z Rosji czy Ukrainy, ale Lewandowski już wtedy wiedział, że nie chce uciekać na piłkarskie peryferia. – Chcę iść tam, gdzie będzie mi najlepiej, a nie gdzie otrzymasz najwyższą prowizję – miał napisać w wiadomości do Kucharskiego (za biografią „Nienasycony”).

Władze Lecha były wściekłe. Doniesienia z gabinetów przy Bułgarskiej mówią o nawet 8 mln euro, które za transfer Lewandowskiego chciał zapłacić Szachtar Donieck. W negocjacjach rozkręcało się ponoć angielskie Blackburn, a i Fenerbahce Stambuł planowało rozbić skarbonkę.

22-letni wówczas piłkarz uparł się jednak na Niemcy. Ułożył sobie w głowie, że Borussia Dortmund to dla niego najlepszy pomysł na dalszą część kariery i – co gorsza – mówił o tym publicznie, przez co Lech stracił wszelkie pole do negocjacji. Ostatecznie do kasy i tak wpłynęło aż 4,5 mln euro – nawet jeśli finalnie mogło być dwa razy więcej, nikt nie powinien narzekać.

– Czy gdyby Robert poszedł wtedy do Szachtara, dziś grałby w Bayernie? Myślę, że nie – zastanawiał się po latach Kucharski. Im wyższy transfer, tym wyższa kwota prowizji dla agenta. Ten jednak chełpił się tym, że od zawsze chciał dla swojego podopiecznego jak najlepiej, nawet jeśli miałby na tym stracić setki tysięcy, a może i miliony euro.



Co było dalej – wiadomo. Polski diament oszlifował Juergen Klopp, a Kucharski, we współpracy z Maikiem Barthelem, sprawił, że Lewandowski po kilku latach stał się najlepiej zarabiającym piłkarzem Borussii. Nie byłoby w tym może nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że władze klubu z Dortmundu długo upierały się, że Polak nie może zarabiać najwięcej w niemieckim zespole...

Choć już wcześniej żadna ze stron nie mogła narzekać na brak pieniędzy, prawdziwy majątek przyniósł obu panom kontrakt z Bayernem Monachium. Nieoficjalnie Kucharski zarobił tylko na tej transakcji około 24 mln zł. Wciąż pojawiał się na meczach u boku Anny Lewandowskiej, z żoną i matką Roberta chodził też na wszelkie gale, na których honorowany był reprezentacyjny kapitan. Sielanka trwała.

***

Były menedżer Lewandowskiego Cezary K. zatrzymany

Na polecenie Prokuratury Regionalnej w Warszawie policjanci zatrzymali byłego reprezentanta piłkarskiej reprezentacji Polski Cezarego K. –...

zobacz więcej

Trudno właściwie wskazać, kiedy wszystko zaczęło się psuć. Obie strony ze szczególną zadrą wspominają moment przedłużenia kontraktu Lewandowskiego z Bayernem, czyli okolice grudnia 2016 r.

– Podpisał nową umowę, największą w historii polskiego sportu (100 mln euro za pięć lat gry – przyp. red.) i zażądał dodatkowych pieniędzy z mojej prowizji. Gdy się nie zgodziłem, postanowił zrezygnować ze współpracy. Wiem, że to nieporozumienie było kluczowe, może przelało czarę goryczy między nami. Wiedziałem już, że jeśli mamy w stresie i pretensjach funkcjonować, to raczej nie ma to sensu. Starałem się zdobyć jego zaufanie, to się chyba jednak ostatecznie nie udało – ujawnił Kucharski w programie „Futbolownia”.

Inne spojrzenie na sprawę przedstawił na Twitterze dziennikarz Weszło Krzysztof Stanowski.

– Gdy [Lewandowski] siada za stołem i bierze do ręki długopis, decyduje się przed parafowaniem umowy sprawdzić jej dwa najważniejsze punkty – długość oraz roczne zarobki. Względem wcześniejszych warunków, które przekazał menedżerom, zarobki nie zgadzają się o milion euro, a długość – o rok. Kontrakt jest za niski i za długi (...). Ostatecznie mówi do Cezarego Kucharskiego i Maika Barthela: oddacie mi te pieniądze z waszej prowizji (...). Pojawia się poważna rysa, która potem, wraz z innymi, tworzy serię pęknięć.

W końcu, niecałe dwa lata później, Lewandowski zdecydował się na zakończenie współpracy.


***

„Four Four Two”: Lewandowski najlepszym napastnikiem świata

Robert Lewandowski najlepszym napastnikiem świata – stwierdził piłkarski magazyn „Four Four Two” . Reprezentant Polski wyprzedził innych...

zobacz więcej

– W wielu sprawach przestaliśmy się z Czarkiem zgadzać. I również z tego wynikała moja decyzja. Czarek kiedyś mi powiedział, że zdaje sobie sprawę, że jestem już większy niż to, co może mi zaproponować. Nie wiem, czy powiedział to świadomie, czy nieświadomie, czy było w tym trochę przekąsu (...). Na Czarka źle działało, że ja się rozwijam i jako człowiek, i jako firma. Nie tylko gram w piłkę, ale rozwijam też inne sfery życia i to dla niego... No jemu to nie pomogło – tłumaczył Lewandowski w książce „Krótka piłka”.

W 2018 r. jego agentem został Pini Zahavi. Nie było burzy w mediach, nie było szukania winnych. Dziennikarze skupiali się raczej na tym, dlaczego zatrudniono Zahaviego, a nie dlaczego zwolniono Kucharskiego. Izraelski menedżer, który pomógł Romanowi Abramowiczowi kupić Chelsea, a Neymarowi przenieść się z Barcelony do PSG, miał zrobić coś niezwykłego również dla Roberta: sprawdzić jego moc na rynku transferowym, a najchętniej załatwić transfer do Realu.

Ani jednak nie naciskali „Królewscy”, ani Bayern nie zamierzał wypuszczać swojego najlepszego piłkarza. Efekt? Kolejna podwyżka, kolejna bajeczna umowa. Już bez Kucharskiego.

W międzyczasie były agent wbijał rozmaite szpilki w kapitana reprezentacji Polski.

– Mam pewną tezę wysnutą na podstawie zdobytego doświadczenia. Kiedy piłkarz o trzy czy pięć procent odpuści i „przeniesie” uwagę na biznes, od razu z gracza klasy światowej staje się zawodnikiem o klasę gorszym. Miałem przyjemność uczestniczyć swego czasu w ciekawej dyskusji na ten temat i podobne zdanie wypowiedział Pep Guardiola. Nadchodzące lata i to, jak będzie się spisywał Lewandowski, dadzą odpowiedź na pytanie, czy teza jest prawdziwa – mówił w 2018 r. na łamach Onetu, gdy akurat nasz napastnik miał za sobą kilka słabszych meczów.

***

Biznesy układają mu się jednak dobrze i świetnie radzi sobie na boisku. Tezę można więc wrzucić między bajki.

We wtorek, 27 października, funkcjonariusze policji zatrzymali Cezarego Kucharskiego. Zarzut: groźby karalne względem Roberta Lewandowskiego. „Super Express” dotarł do nagrań z jednej z prestiżowych warszawskich restauracji.

– 20 mln euro. Czuję, że tyle jest wart twój spokój – miał według informatora „SE” powiedzieć do „Lewego” Kucharski. – Za to, że będę krył, że jesteś oszustem podatkowym?! – odparł reprezentant Polski.

Jak podawały we wrześniu polskie media, powołując się m.in. na publikacje w niemieckim dzienniku „Der Spiegel”, Kucharski skierował przeciwko Robertowi Lewandowskiemu pozew cywilny, domagając się zapłaty około 39 mln zł.

„Chodzi o udziały w spółce RL Management, którą założyli w 2014 r., na potrzeby kolejnych kontraktów. Kucharski wniósł do niej prawa do wizerunku zawodnika, wycenione wówczas na 3,5 mln zł. Otrzymał w zamian 2 proc. udziałów firmy, pozostałe 98 proc. należy do Lewandowskiego” – wyjaśniali dziennikarze portalu wirtualnemedia.pl.

Liga Mistrzów. Bayern znów zwycięski

Piłkarze Realu Madryt dzięki dwóm bramkom w końcówce zremisowali na wyjeździe z Borussią Moenchengladbach 2:2 w 2. kolejce fazy grupowej Ligi...

zobacz więcej

Spółka RL Management została rozwiązana. Na łamach „Spiegla” znanemu piłkarzowi zarzucano m.in. antydatowanie umowy dotyczącej praw reklamowych, dzięki czemu miał uniknąć wielomilionowych podatków.

„Wszelkie rozliczenia podatkowe, zarówno osobiste, jak i spółek Roberta Lewandowskiego, prowadzone są zawsze zgodnie z prawem. Prawidłowością rozliczeń w Niemczech zajmuje się licencjonowany, niemiecki doradca podatkowy, który dba o to, aby wszelkie wymagane dokumenty były zawsze przedstawione organom podatkowym w Niemczech, a podatek prawidłowo rozliczony i zapłacony w terminie. Pan Cezary K. próbuje wymusić na Robercie Lewandowskim zapłatę nienależnych mu środków. Ustosunkowywanie się do ewentualnych zarzutów na łamach mediów traktujemy jako próbę wywierania nacisku na nas poprzez szkalowanie reputacji Roberta Lewandowskiego i tworzenie fikcyjnego wyobrażenia o sprawie, co miałoby w przyszłości wpływać na postrzeganie tejże sprawy przez sąd” – informowała rzeczniczka prasowa Lewandowskich Monika Bondarowicz, cytowana przez Onet.

Nie ma wątpliwości, że to dopiero początek walki i serii wzajemnych oskarżeń. Porywanie się na jednego z ulubionych polskich sportowców, kapitana reprezentacji Polski, wielkiej popularności Kucharskiemu nie przyniesie. Tym bardziej, że prawdopodobnie nigdy nie dowiemy się, kto w tym sporze ma rację. Sądowe przepychanki dopiero się rozpoczęły...

„Mierz w gwiazdy, wylądujesz na księżycu” – mawia Kucharski do swoich piłkarzy. Po sukcesie związanym z prowadzeniem Lewandowskiego, zgarnął do swojej stajni kilka młodych talentów, na czele z Rafałem Wolskim, Jakubem Koseckim czy Krystianem Bielikiem. To, że kariera żadnego z nich nie potoczyła się choćby w zbliżonym stopniu do tego, co osiągnął „Lewy”, może być oczywiście przypadkiem. Ale nie musi. Gdzie sam wyląduje?

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej