RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Opozycja realizuje program Urbana: „Popieram demolkę! Dop***lajcie biało-czerwonym!”

Elity III RP idą za tym wezwaniem, nawet jeśli się tego wstydzą (fot. arch. PAP/Leszek Szymański)

Opozycja totalna znowu wzywa do rewolucji. Problem w tym, że jej politycy od samego początku tracą kontrolę nad swoim dziełem. Chcąc dojść do władzy, podjudzają skrajne grupy, myśląc, że po zwycięstwie wszystko wróci do normy. Tylko jaka będzie ta norma, skoro przewodnią siłą "rewolucjonistów" staje się Urban z Jażdżewskim. A posłowie uchodzący dotąd za harcowników z KO, słyszą od swoich byłych zwolenników „wyp...aj!”.

Epidemia darem dla opozycji. Wreszcie można rozbujać łódkę

Jane Fonda powiedziała niedawno, że pandemia jest „darem Bożym dla lewicy”. Ciężko uznać, że podobny „prezent” ma takie pochodzenie, ale z...

zobacz więcej

Doświadczył tego m.in. poseł Sławomir Nitras, sam o sobie mówiący, że nigdy nie był grzeczny. Fakt, kulturą nigdy nie grzeszył, tym razem jednak demonstracyjne przekleństwa, może nie tyle zaczęły go razić, co uznał je za szkodliwe w walce z PiS. Gdy zwrócił na to uwagę w sieci, spotkał się z wyrafinowana ripostą: „Sławek, wyp***laj!”. Ten sam los spotkał prezydenta Warszawy, choć ten przyszedł ze wsparciem ( „Trzaskowski, ty też wyp***laj”). A Donaldowi Tuskowi poradzono, żeby się oddalił.

Za to posłanki Lewicy szybko stały się trendy. Z zapałem próbują zredefiniować pojęcie języka parlamentarnego, zapamiętale artykułując co chwila: „wyp***lać!”.

Nowy, choć może nie dla każdego, rodzaj narracji ma wskazać, że wszyscy mogą już trochę więcej. Wcześniej próbował do tego przekonać Władysław Frasyniuk, promując jakże inteligentne hasło „je**ć PiS i się nie bać ”. Wówczas budziło to umiarkowany entuzjazm jego zwolenników, częściej uśmiech zmieszany z zażenowaniem. Teraz ideowe koleżanki Frasyniuka próbują wprowadzić język rewolucji w życie. To praktyczny zabieg, który ma dodać pewności siebie protestującym, zrzucić z nich mieszczańskie ograniczenia, a przede wszystkim wzmóc poziom agresji.

Kolejna sentencja Frasyniuka, która się wcześniej nie przyjęła, nagabuje do użycia siły. „Nie napluję na kogoś, kto tym kamieniem rzuci" - nawoływał trzy lata temu jeden z liderów totalnej opozycji.

Znikający tekst, czyli kto rządzi w „Gazecie Wyborczej”

Piątkowy tekst Piotra Głuchowskiego pt. „Idźmy dalej: Piotrków wolny od Żydów, a skatepark od niepełnosprawnych” wywołał wściekłość w środowiskach...

zobacz więcej

Dziś podejmuje jego hasło aktywistka LGBT, wrzeszcząc z dachu samochodu do policjanta: - Zamknij mordę, psie! A zebrana gawiedź odpowiada jej śmiechem, co podbudowuje trybunkę ludu, rzucającą „mięchem" w każdym zdaniu. Co do wymienionej aktywistki nie można mieć zresztą złudzeń, ale nieskomplikowany mechanizm otwierający drzwi do natychmiastowego poklasku i aprobaty zgromadzonych odkrywają dla siebie kolejni przedstawiciele tzw. elit III RP.

To wpisuje się w całość, którą można oglądać już od dłuższego czasu. Granica tzw. rewolucji przesuwa się za zgodą tych wrażliwych elit, które dotychczas odwracały się z obrzydzeniem na widok „janusza” w sandałach i skarpetkach. Dziś człowiek o pseudonimie Margot, po napaści na kierowcę samochodu pro-life, z sympatycznym uśmiechem opowiada, że przemoc będzie zawsze i nie ma co z tego powodu rozpaczać.

Spotyka się to ze zrozumieniem elit, bo przecież to mówi człowiek, który wiele przeszedł i jest zmuszony do taki słów i czynów.

Nie robią już też na nich wrażenia takie hasła jak „Dym w kościołach!”, od których już tylko krok do realizacji. W odpowiedzi elit słychać często: „Może nie pochwalamy, ale trzeba ich zrozumieć”.

Falstart? Jaki falstart, Trzaskowski może skorzystać na skandalu w „Czajce”

W sobotę miał się odbyć oficjalny start projektu sygnowanego przez Rafała Trzaskowskiego pt. Nowa Solidarność. Z wiadomych względów doszło do...

zobacz więcej

Za chwilę na salony wróci Leszek Jażdżewski, który miał swoje pięć minut jako support Donalda Tuska podczas wystąpienia przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Wtedy opowieści redaktora o „zapasach ze świnią w błodzie” w kontekście walki z Kościołem okazały przedwczesne. Opozycja policzyła swoich wyborców i po przegranych wyborach przynajmniej ludowcy uznali, że podobne wypowiedzi są po prostu niepraktyczne. Dziś redaktor staje się znowu modny.

Podobnie jak Jerzy Urban, piewca stanu wojennego i prawdziwego zamordyzmu za komuny, a także wielbiciel wolności słowa w III RP oraz niekiedy ukrywany przyjaciel jej elit. W jednym z wywiadów dla „Gazety Wyborczej” wzywał do czynu swoich młodych wyznawców: „Popieram demolkę i profanacje i namawiam do większego radykalizmu. Moje rady dla ruchu LGBT: dopierdalajcie katolikom! Dopierdalajcie nacjonalistom! Dopierdalajcie biało-czerwonym!”.

To przesłanie człowieka, usprawiedliwiającego wszelkie zbrodnie komunistów w ostatnich czasach PRL, jest obecnie na ustach opozycyjnych elit. Nawet, gdy wstydzą się do tego przyznać.

źródło:
Zobacz więcej