RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Krzysztof Karnkowski: Wyrok TK – i co dalej?

W czwartek zapadła od dawna wyczekiwana decyzja Trybunału Konstytucyjnego, uznająca tak zwaną „przesłankę eugeniczną” dopuszczającą przerwanie ciąży za niezgodną z konstytucją RP(fot. Shutterstock/Oksana Kuzmina)

W czwartek zapadła od dawna wyczekiwana decyzja Trybunału Konstytucyjnego, uznająca tak zwaną przesłankę eugeniczną dopuszczającą przerwanie ciąży za niezgodną z Konstytucją RP. Wyczekiwana przez jednych z nadzieją, przez innych z niepokojem (choć niepokój, zważywszy na skalę emocji wydaje się być zbyt łagodnym określeniem) decyzja, tak naprawdę, nie mogła być inna.

Jest wyrok TK ws. dopuszczalności aborcji embriopatologicznej

Przepis zezwalający na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo...

zobacz więcej

Kluczowy jest tu artykuł 38: „Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia.” W uzasadnieniu wyroku sędziowie TK wiążą ten artykuł z dwoma innymi zapisami konstytucji, brzmiącymi odpowiednio – „Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych” oraz „Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.”

I to właściwie tyle, choć oczywiście tradycyjnie spór rozbija się o to, od którego momentu mamy do czynienia z człowiekiem, do kiedy zaś jesteśmy, jak określa to nieraz lewica, „zlepkiem komórek”. Warto byłoby zresztą ustalić, od kiedy aborcja stała się postulatem lewicowym, skoro początki jej obecności jako narzędzia inżynierii społecznej, dziś wytrwale gumkowane z biografii Margaret Sanger, związane są z mocno zabarwioną rasizmem eugeniką.

„Nadal zastanawiam się, kiedy grupa z BLM wpadnie do Smithsonian i obali posąg Margaret Sanger? Wszyscy czekamy” – pytała niedawno Abby Johnson, znana również polskim widzom z filmu „Nieplanowane”, dawna dyrektorka kliniki „Planned Parenthood”, która stała się aktywistką pro-life. Sieć klinik, w której pracowała Jonhson, założona została właśnie przez Sanger, bohaterkę dzisiejszych zwolenniczek swobodnego dostępu do aborcji. Te, choć same na ogół pełne są otwartości i deklarują swój antyrasizm, przymykają oczy na fakt, że ich bohaterka występowała na imprezach Ku-Klux-Klanu i stworzyła mający na celu ograniczenie liczebności czarnoskórych „Projekt Murzyn”.

Kontrowersje ws. aborcji. Poseł odpowiada, czy kobiety będą karane

Czemu temat aborcji pojawił się akurat teraz? Jak rząd pomoże ciężarnym w najtrudniejszych przypadkach? Kiedy zaczną obowiązywać nowe przepisy? W...

zobacz więcej

Zresztą czemu się dziwić, skoro zwolennicy myśli Karola Marksa równie znakomicie pomijają jego poglądy na tzw. kwestię żydowską, których nie powstydziłby się żaden narodowy socjalista. Z drugiej strony natomiast mało kto pamięta, a nawet ma w ogóle świadomość, że jedną z ciekawszych książek, w których odwiedzenie ukochanej od aborcji jest pozytywnym przełomem w życiu bohatera, napisał chętnie brany na sztandary przez wszystkie strony wszystkich sporów, sympatyzujący jednak z nie-totalitarną lewicą George Orwell. Tyle że „Wiwat aspidistra!” nie jest, niestety, tak znaną powszechnie pozycją, jak „Rok 1984” czy „Folwark zwierzęcy’. A szkoda.

Z drugiej strony, ikona libertarianizmu, Ayn Rand, była wielką zwolenniczką aborcji, która stanowiła dla niej niezbywalne prawo jednostki w kapitalizmie. Niektóre jej tezy jeszcze kilka lat temu wydawałyby się szokujące, dziś coraz częściej pojawiają się w języku debaty o aborcji. Wielu przeciwników zabijania dzieci nienarodzonych obawia się o to, że odejście od kompromisu w tej sprawie spowoduje radykalną liberalizację przepisów w przyszłości, zdają się jednak nie zauważać, że społecznej zgody wokół tematu nie ma od dawna.

Zmieniło się bowiem samo postrzeganie problemu. Jeszcze kilka, kilkanaście lat temu aborcja nawet przez większość zwolenników bardziej liberalnych przepisów przedstawiana była jako dramatyczny wybór, do którego jednak, w pewnych sytuacjach, kobieta powinna mieć prawo. Nie wiem, jak Państwo, ja jednak od bardzo dawna nie zetknąłem się już z podobną argumentacją. Zastąpiła ją afirmacja, zawarta w hasłach w rodzaju „aborcja jest ok”, czy obnoszeniu się z faktem przerwania ciąży, czasem, jak w pamiętnym przypadku Natalii Przybysz, z zupełnie nieakceptowalnych dla wielu ludzi powodów.

Co dokładnie rozstrzygał TK i co wynika z jego wyroku? ANALIZA

Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego nie rozstrzygali dzisiaj tego, czy aborcja jest dobra, czy zła, tylko to, czy dopuszczenie aborcji ze względu...

zobacz więcej

Niektórzy przeciwnicy decyzji Trybunału odmawiają mu legitymacji do rozstrzygania jakichkolwiek spraw, zapewne też taka będzie główna linia negowania czwartkowego orzeczenia. Czy jednak TK w innym składzie mógłby zadecydować inaczej? Wielu prawników jest zdania, że nie. Twierdzi tak nawet, również odmawiający dzisiejszemu TK legitymacji do sądzenia prof. Andrzej Zoll. Zoll na antenie TVN mówił, między innymi, że: „W tej całej dyskusji pomija się zupełnie prawo dziecka. To słowo używam zupełnie świadomie. Jeżeli się spojrzy na ustawę z 6 stycznia z 2000 roku o Rzeczniku Praw Dziecka, to art 2. ust. 1 tej ustawy mówi, że dzieckiem jest człowiek od poczęcia do pełnoletności. (…) Ustawodawca (…) traktuje w stanie prenatalnym istotę ludzką, jako człowieka, jako dziecko. I to trzeba wziąć pod uwagę, ten stan prenatalny jest podmiotem prawa. (…) Nie można powiedzieć, że jest to ciało matki. To jest osoba. I w związku z tym nie można, ot tak sobie, mówić, że jesteśmy uprawnione do decydowania o życiu tego dziecka. Kobiety są na pewno uprawnione do tego, aby nie zachodzić w ciążę, ale jeżeli zajdą w ciążę, to ich prawa są do pewnego stopnia ograniczone ze względu właśnie na prawo ich poczętego dziecka i tego trzeba sobie zdawać sprawę. (…) To nie jest takie widzimisię polskiego ustawodawcy w uznawaniu osoby czy dziecka w stanie prenatalnym. Takie stanowisko zawarł również TSUE. Jest słynne orzeczenie z listopada 2011 roku, gdzie to jest wyraźnie powiedziane, że zarodek ludzki traktuje się jako człowieka, rozwijającego się człowieka w organizmie matki”.

Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka dziękuje sędziom TK: To historyczne orzeczenie

– Polskie Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka z uznaniem i wdzięcznością przyjęło wyrok Trybunału Konstytucyjnego – czytamy w specjalnym...

zobacz więcej

Warto dodać wreszcie, o czym profesor nie wspomina, że w polskim prawie spadkowym dziecko poczęte ma takie same prawa, jak to, które zdążyło się już urodzić. Przypomnieć trzeba też stanowisko prof. Andrzeja Rzeplińskiego, który uważając za najlepsze rozwiązanie obowiązujący w Polsce zakaz aborcji z trzema wyjątkami, uznanymi przez TK w 1994 roku, mówił „Gazecie Wyborczej”: „Nieważne, jak byśmy próbowali to elegancko nazwać, aborcja jest zabójstwem - tak uważam. Co nie znaczy, że nie akceptuję, i to w pełni, orzeczeń wyroku sądu konstytucyjnego z 1994 roku, który w moim przekonaniu dobrze wyważył wszystkie racje. Sędzia konstytucyjny nie może oczekiwać od ludzi bohaterstwa. Także od kobiet. Obowiązujące prawo ma wychodzić naprzeciw życiu. Ale nie naprzeciw nieodpowiedzialności, że można zrobić aborcję w 24. tygodniu, bo takie jest zapotrzebowanie. Bo się odkochałam. Bo mężczyzna – głównie to mężczyźni korzystają na aborcji – będzie ją wymuszał na kobiecie.” Należy wreszcie przypomnieć, że w 1996 roku lewica przeforsowała dopuszczenie aborcji z tzw. „względów społecznych”, co jednak w następnym roku zostało uznane za niezgodne z konstytucją przez Trybunał Konstytucyjny właśnie.

Pozostaje pytanie – co teraz, zanim odchyli się znów hipotetyczne wahadło. Temperatura nastrojów będzie wysoka, co zapewne jeszcze przez kilka dni znajdować będzie swoje ujście na ulicach. PiS rozwścieczył tych, którzy i tak nigdy w życiu by na tę partię nie zagłosowali, choć zrobił to niejako cudzymi rękami. Ten fakt sprawia, że niekoniecznie uda się tym samym odzyskać zaufanie części konserwatywnych wyborców, którzy mieli do rządzących żal o odwlekanie zajęcia się tematem.

Najważniejsze jednak jest podjęcie działań pozbawiających krytyków zaostrzonego zakazu aborcji argumentu, że los dziecka, u którego zdiagnozowano choroby dotąd mogące stać się przesłanką do przerwania ciąży, przestaje interesować państwo w chwili jego narodzin. Pierwsze zapowiedzi rozszerzenia ustawy „za życiem” brzmią dość obiecująco. Nadzieję daje też podpisanie przez prezydenta ustawy o Funduszu Medycznym. Polityka w tej sprawie musi być skuteczna, konsekwentna i o wiele bardziej zdecydowana niż w kwestii samej aborcji eugenicznej, co powinno być tym łatwiejsze, że tym razem nie będzie to przecież rzecz kontrowersyjna.

źródło:
Zobacz więcej