RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Polska a wpływy USA na południowym Kaukazie

Polaków z Ormianami łączą wielowiekowe związki, a wielu naszych wybitnych rodaków miało ormiańskie lub częściowo ormiańskie pochodzenie (fot. PAP/EPA/AZERBAIJAN DEFENCE MINISTRY/HO HANDOUT)

Południowy Kaukaz wciśnięty jest między Rosję, Turcję oraz Iran i leży na przecięciu handlowych szlaków, co nadaje mu geopolityczne znaczenia również z perspektywy Europy i USA. Polska, mająca tradycyjne związki z jedynymi narodami demokratycznymi w tym regionie, cywilizacyjnie powiązanymi z Europą, tj. z Gruzją i Armenią, może odegrać ważną rolę zarówno w zacieśnieniu współpracy między nimi, jak i zbudowaniu pomostu łączącego je z Zachodem.

Armenia jak feniks z popiołów

21 września Armenia obchodziła swoje święto niepodległości ustanowione na pamiątkę referendum zorganizowanego w 1991 r., w którym ponad 99 proc....

zobacz więcej

Związki Polski z Gruzją i Armenią

Przedstawiona na wstępie idea może wydawać się zaskakująca, ale taka nie jest. Nie jest też przejawem myślenia życzeniowego czy idealistycznych mrzonek, lecz planem budowania sieci międzynarodowej współpracy na solidnych podstawach, a nie chwilowych tendencjach. Jest też zachętą do aktywnej polityki zagranicznej Polski i wykorzystania posiadanego kapitału tradycyjnych związków.

Polska odegrała ważną rolę w czasie inwazji rosyjskiej na Gruzję, a wizyta prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Tbilisi miała historyczny wymiar i prawdopodobnie powstrzymała Rosjan przed szturmem gruzińskiej stolicy.

Z kolei z Ormianami łączą Polaków wielowiekowe związki, a wielu naszych wybitnych rodaków miało ormiańskie lub częściowo ormiańskie pochodzenie. Można w tym kontekście wymienić choćby ojca polskiej opery narodowej Stanisława Moniuszkę czy też naszego wieszcza Juliusza Słowackiego, a także niedawno zmarłego Krzysztofa Pendereckiego. Ormianie odegrali ogromną rolę w rozwoju polskiego handlu i wnieśli znaczny wkład w naszą kulturę.

Ponadto do obu krajów przed pandemią koronawirusa jeździło bardzo dużo turystów z naszego kraju. Gruzja i Armenia stały się atrakcyjnym celem wyjazdów zarówno ze względu na ciekawą ofertę turystyczną, jak i pewną kulturową bliskość.

Armenia – życie na linii frontu

Pełna serpentyn droga pnie się ostro w górę od zakrętu w miejscowości Kayan, gdzie niegdyś można było wjechać z Armenii do Azerbejdżanem. By...

zobacz więcej

Faktem jest, że obecnie geopolityczna układanka w regionie jest inna. Armenia jest członkiem stworzonej przez Rosję Organizacji Układu Bezpieczeństwa Zbiorowego i ma na swoim terenie rosyjską bazę. Gruzja natomiast stara się o członkostwo w NATO oraz UE i zabiega o jak najlepsze relacje z Turcją, jedynym członkiem NATO, z którym graniczy.

Na dłuższą metę sytuacja ta jest jednak nienaturalna z wielu powodów. Miedzy innymi dlatego, że opieranie ustroju na fundamentach wolności, demokracji i praw człowieka, zwłaszcza w krajach bliskich sobie cywilizacyjnie, służy stabilności i pokojowi. To nie idealizm ale fakt wyjaśniany przez paradygmat „demokratycznego pokoju” w stosunkach międzynarodowych. Oczywiście nie zawsze to tak działa ale przeważnie problemy występują gdy dochodzą różnice religijne, kulturowe i cywilizacyjne, a także ekonomiczny konflikt interesów, wreszcie rozgrywki wielkich mocarstw.

Wyzwanie dla polskich organizacji pozarządowych

Polska ma doświadczenie w szerzeniu demokratycznych wartości i dialogu między narodami i chodzi zarówno o politykę zagraniczną państwa, jak i aktywność organizacji pozarządowych czy programy humanitarne oraz rozwojowe. Dlatego powinniśmy zwiększyć swoją obecność w Gruzji i Armenii w tym zakresie, zwłaszcza że w obu krajach jesteśmy mile widziani i możemy pomóc rozwiązać problemy tych krajów.

Postrzeganie Armenii jako „straconej” ze względu na jej relacje z Rosją to kompletna aberracja. Sama Rosja prowadzi znacznie inteligentniejszą politykę, starając się zacieśniać relacje z różnymi państwami będącymi tradycyjnymi sojusznikami Zachodu. Przeważnie jednak są to dyktatury, bo z demokracjami na dłuższą metę Rosji nie po drodze. Podobnie zresztą jak Turcji.

Witold Repetowicz: Ormianie widzą, że Rosja ich nie wspiera

Po 10 dniach intensywnych starć azerbejdżańsko-armeńskich pojawiła się szansa, choć wciąż niewielka, na deeskalację. Jednym z powodów jest to, że...

zobacz więcej

Wspieranie przez Zachód prodemokratycznych ruchów w Polsce wynikało właśnie z tego założenia, że demokratyczna Polska odnajdzie swoje miejsce w demokratycznej Europie i w sojuszu z demokratyczną Ameryką. I to założenie okazało się słuszne. Z tych samych powodów Polska zawsze popierała rozwój demokracji na Ukrainie czy Białorusi.

Wolna i demokratyczna Polska podjęła też dialog ze swoimi demokratycznymi sąsiadami, z którymi w przeszłości miała problemy. I choć problemy są zawsze, to nie można sobie dziś wyobrazić, by ktokolwiek poważny w Polsce i innych krajach demokratycznej Europy dążył do wojny czy rewizji granic. Tak w naszym kręgu cywilizacyjnym nie rozwiązuje się problemów. Z całą pewnością stanęlibyśmy w obronie naszych granic, gdyby ktoś nas napadł.

Dwie małe demokracje w morzu dyktatur

Gruzja i Armenia to wciąż demokracje ułomne. Według ratingu amerykańskiego instytutu Freedom House Armenia ma 53 punkty, a Gruzja 61 (gdzie 100 punktów oznacza idealną demokrację). Tymczasem Rosja ma 20 pktów, Turcja – 32, Iran – 17, a Azerbejdżan – 10 i wszystkie te kraje oceniane są jako „nie wolne”. To mówi samo za siebie. Powinniśmy chuchać i dmuchać na tę enklawę wolności w regionie, jaką są te dwa kraje. I pomóc im przezwyciężyć problemy we wzajemnych relacjach.

Nie jest tajemnicą, że relacje między tymi dwoma krajami są napięte i nie ma to racjonalnych podstaw. Oba narody są stare, żyją na Kaukazie od starożytności. W historii wiele ich łączy. W tym samym czasie przyjęły chrześcijaństwo, ten sam ormiański mnich Mestop Maszroc stworzył zarówno pismo ormiańskie jak i gruzińskie, a przez stulecia Gruzją władała boczna linia starożytnego, ormiańskiego rodu Bagratydów. Niesnaski, częściowo związane ze sporami terytorialnymi, są tu znacznie mniejsze niż między Polską i jej sąsiadami i warto skorzystać z doświadczeń pojednania polsko-niemieckiego dla rozwoju dialogu gruzińsko-ormiańskiego.

Cylicyjscy Ormianie w Libanie

Choć wydawałoby się że Liban i Armenia leżą daleko od siebie to Ormianie mieszkają w tym lewantyńskim kraju cedrów już od wczesnego średniowiecza....

zobacz więcej

Gruzja spogląda na Turcję, bo ta jest w NATO i dlatego przymyka oczy na fakt, że kraj ten wspiera separatystycznych Abchazów. Ponadto Turcja po 1920 r. odebrała historyczne ziemie nie tylko Armenii, ale i Gruzji. Realizując swoją panturecką politykę, Turcja wprawdzie nie stanowi zagrożenia egzystencjalnego dla Gruzji, ale już dla przynależności Adżarii do Gruzji owszem.

Dla Armenii w tych koncepcjach w ogóle nie ma miejsca. W trójstronnym ścisku Turcji, Rosji i Iranu demokracja na Kaukazie może szybko zniknąć zwłaszcza, że nad regionem pojawił się też cień Pekinu, czyli kolejnego autorytarnego mocarstwa. Nie można do tego dopuścić nie tylko z umiłowania do wolności, ale i ze względów geopolitycznych.

Amerykański przyczółek i rola Polski

Agresywna polityka Turcji i jej islamistyczno-panturecki kierunek w polityce zarówno wewnętrznej, jak i zewnętrznej powodują, że stanowi ona co najmniej coraz większe wyzwanie, o ile nie zagrożenie, dla bezpieczeństwa i interesów i to nie tylko Europy ale i USA. Sygnały płynące w tym zakresie z drugiej strony Atlantyku są zbyt wyraźne by można było je ignorować.

Wyzwaniem dla interesów USA, w takim czy innym wymiarze, pozostanie też oczywiście Rosja, a także Iran. Dlatego porozumienie gruzińsko-armeńskie leży głęboko w interesie USA, czyli naszego kluczowego sojusznika.

Międzynarodowa gra wokół Iraku

W nocy z czwartku na piątek iraccy antyterroryści wkroczyli do bazy proirańskiej milicji Kataib Hezbollah w Bagdadzie. Dalszy ciąg zdarzeń rodzi...

zobacz więcej

Warto przy tym pamiętać, że choć mogłoby się wydawać, że Stany Zjednoczone i Południowy Kaukaz są bardzo odległe to relacje amerykańsko-armeńskie mają bardzo silne historyczne i społeczne podstawy.

To właśnie w USA, i to na wysokim szczeblu Kongresu oraz Senatu, a także legislatur stanowych, mediów i think tanków pojawia się coraz więcej głosów za wsparciem Armenii przez to mocarstwo w obliczu wojny z Azerbejdżanem. I to z inicjatywy USA przed stu laty miała powstać Armenia w swych historyczno-etnicznych granicach.

Ormianie o tym nie zapomnieli, podobnie jak o roli Francji w ratowaniu ich przed ludobójstwem. Francja jest natomiast jednym z najważniejszych członków UE i nie powinniśmy o tym zapominać.

Turcja, Rosja i Iran współpracują ze sobą w ramach trójkąta astańskiego i choć nie brakuje między nimi tarć, to mają wspólny cel: wyrugować w regionie wpływy europejskie i amerykańskie. Wszystkie te trzy kraje w coraz większym stopniu wpinają się w sieć zależności od Pekinu, głównego rywala USA w wymiarze globalnym. Dlatego dla USA przyczółek na południowym Kaukazie, obejmujący przyjazne Amerykanom Gruzję i Armenię, prędzej czy później może mieć ogromne znaczenie w amerykańskiej strategii. I my, Polacy, możemy tu też odegrać rolę w zakresie „soft power”.

źródło:
Zobacz więcej