RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Aborcji! Więcej aborcji! Tak lewica walczy o prawa człowieka

Uczestniczki demonstracji przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie (fot. PAP/Marcin Obara)

Kolejne kraje liberalizują prawo aborcyjne. Pandemia koronawirusa tylko przyspieszyła ten proces. Zwolennicy zabijania dzieci nienarodzonych coraz częściej podpierają się szaleńczymi frazesami, że jest to prawo człowieka. Granice tego procederu przestają już właściwie istnieć – kolejne zmiany prawne wydłużają moment usunięcia ciąży. Celem środowisk proaborcyjnych jest też wymuszenie przyjmowania tych rozwiązań przez państwa, które opierają się tym tendencjom. Polska jest tu szczególnie zagrożona, gdyż w naszym społeczeństwie rośnie opór przed traktowaniem aborcji jak zwykłego medycznego zabiegu. Coraz mocniejsze są też głosy za likwidacją przesłanki eugenicznej.

„W obronie życia”. Bezpłatna publikacja już dostępna

„W obronie życia. Kompendium niezbędnej wiedzy” to pierwsza w Polsce publikacja, która odpowiada na pytania o podstawy merytoryczne pełnej ochrony...

zobacz więcej

Niedawna decyzja francuskiego Zgromadzenia Narodowego, które poparło projekt ustawy pozwalający na zapłodnienie in vitro parom lesbijskim i samotnym kobietom, zapewniając refundację zabiegu w ramach ubezpieczenia, a także zalegalizowało wydłużenie aborcji na życzenie z 12. na 14. tydzień ciąży, a lekarzy pozbawiło prawa do sprzeciwu sumienia – zszokowała środowiska konserwatywne i religijne.

W zeszłym roku w tym kraju przeprowadzono ponad 232 tysiące aborcji, co jest najwyższą liczbą od 30 lat. To jednak nie wystarcza tamtejszym środowiskom lewicowym i lobby aborcyjnemu, które przekonuje, że usunięcie ciąży to już nie tylko prawo kobiety „do decydowania o własnym ciele”, ale prawo człowieka. W myśl tej logiki, wszelkie ograniczenia są tego prawa łamaniem.

Projekt ustawy wywołał sprzeciw stowarzyszeń pro-life, ginekologów i Kościoła katolickiego. Środowiska te wciąż mają nadzieję, że rząd ostatecznie nie poprze ustawy i że projekt zostanie odrzucony w Senacie.

Żukowska: Prawica wierzy, że centymetrowy płód wygląda jak Calineczka

Płód będący na wczesnym etapie rozwoju jest usuwany jak nieco obfitsza miesiączka. A prawica wierzy, że centymetrowy płód wygląda jak Calineczka –...

zobacz więcej

– Związki zawodowe mówią jasno: likwidacja klauzuli sumienia jest niedopuszczalna – komentował tę sprawę w rozmowie z Polskim Radiem przewodniczący Francuskiego Związku Zawodowego Ginekologów, Bertrand de Rochambeau. – To już czwarta zmiana w ustawie aborcyjnej z 1975 roku. Z tamtego kompromisu nie zostało nic oprócz klauzuli sumienia – zaznaczał.

Z kolei Rada Stała Konferencji Episkopatu Francji przekonuje, że na Zgromadzenie Narodowe wzrasta presja, „aby dalej przedłużać okresy dopuszczalności aborcji pod pozorem ochrony praw kobiet i równości, a także ograniczać rodzicielstwo do prostego aktu woli ze strony osób pragnących zostać rodzicami. Dziecko nie jest już przyjmowane, lecz poszukiwane, produkowane i wybrane”.

Biskupi wezwali przy tym wszystkich, nie tylko katolików, do przeciwstawienia się projektowi.

Do tej pory przeprowadzenie aborcji we Francji było możliwe do 12. tygodnia ciąży, a zgodnie z klauzulą sumienia, lekarz mógł odmówić jej wykonania. Teraz autorzy projektu nie obawiali się nawet przedstawić tak kontrowersyjnego zapisu, jak ten, by jako podstawę dopuszczenia zabicia nienarodzonego dziecka uznać przeżywanie przez kobiety „problemów psychospołecznych”.

Włochy: Tabletki aborcyjne „dzień po” bez recepty dla niepełnoletnich

Włoska Agencja Leków zdecydowała, że nawet niepełnoletnie dziewczęta będą miały swobodny dostęp do tzw. pigułki „dzień po”. Dotychczas wymagana...

zobacz więcej

Trafnie o „zgubnej logice” autorów ustawy pisała komentatorka dziennika „Le Figaro” Laurence De Charette, która oceniała, że w ten sposób „człowieczeństwo zredukowane jest do pakietu praw, tak absolutnych, że mogą się sobie przeciwstawiać: prawo do dziecka za wszelką cenę i prawo do przerwania ciąży w każdym momencie, nawet pod sam jej koniec, jak domagają się niektórzy obrońcy ustawy”.

W tej logice dziecko „staje się przedmiotem pochodzącym wyłącznie z pragnienia dorosłych, a ciało - miejscem produkcji, w razie potrzeby możliwym do delokalizcji” – pisze De Charette.

Nowa ustawa o bioetyce we Francji spotkała się z ogromnym protestem i wywołała poważną debatę w kraju, który z naszej perspektywy wydaje się bardzo zeświecczony, z mocno lewicowym społeczeństwem. Nie oznacza to jednak, że zmiany prawne – kolejny raz potężnie uderzające w życie, godność człowieka, podstawowe wartości naszej cywilizacji – nie spotykają się ze sprzeciwem.

Spotykają się. W około 60 miastach Francji odbyły się bowiem manifestacje przeciwników ustawy. Do protestów wezwało stowarzyszenie „Manif pour tous” (Manifestacja dla wszystkich), które powstało 7 lat temu w odpowiedzi na wprowadzaną wtedy ustawę zezwalającą na homomałżeństwa „Małżeństwo dla wszystkich”. Niedługo – po głosowaniu w Senacie – dowiemy się, czy Francja wykona kolejny krok w stronę „cywilizacji śmierci”, o której mówił święty Jan Paweł II.

W tę stronę podążają też inne państwa, a najbardziej chyba spieszy się w ostatnim czasie Hiszpanii, gdzie atmosfera lewicowej rewolucji przypomina niesławne czasy rządów premiera José Luisa Zapatero.

Trump na wojnie z aborcyjnym lobby

To prawda, że gospodarka i koronawirus zdominowały amerykańską debatę przed listopadowymi wyborami prezydenckimi w tym kraju. Nie oznacza to...

zobacz więcej

Socjalistyczny rząd Pedra Sancheza chce zaoferować możliwość dokonywania aborcji również nieletnim dziewczętom, które będą mogły podejmować tę decyzję samodzielnie, bez uzyskiwania zgody rodziców.

Zmiana promowana jest jako umożliwienie każdej kobiecie „decydowania o swoim ciele”.

Dziś jedyną szansą na to, by ustawa ta jednak nie przeszła przez hiszpański parlament są animozje, jakie panują między socjalistami Sancheza a ugrupowaniami katalońskich separatystów.

O tym, że pandemia koronawirusa wpłynęła na wzrost akceptowalności dla liberalizowania prawa aborcyjnego świadczy przykład choćby Włoch. Tamtejsza Agencja Leków zezwoliła, by nawet nieletnie dziewczęta miały swobodny dostęp do tzw. pigułki „dzień po” – EllaOne. Nie muszą one nawet posiadać na nie recepty. Tabletka będzie bowiem ogólnodostępna w aptekach.

Oznacza to, że wczesną, farmakologiczną aborcję na życzenie będą mogły zastosować nieletnie, które nie mogą kupić alkoholu czy papierosów, a nawet zrobić sobie bez zgody rodziców tatuażu. Usunąć nienarodzone dziecko jednak – według lewicowego rządu – mogą jak najbardziej.

Badania pokazują, jak bardzo zwiększyła się sprzedaż tychże tabletek po zniesieniu obowiązku recept dla dorosłych – ze 145 tysięcy w 2015 roku, do 260 tysięcy dwa lata później.

„Banalizacja aborcji” – tak określiła efekt poluzowania prawa Emma Ciccarelli, wiceprzewodnicząca Włoskiego Forum Stowarzyszeń Rodzinnych. – Jest to decyzja bardzo niepokojąca, ponieważ zostawia bez wsparcia 13-, 14-letnie dziewczyny. Nikt nie przejmuje się ich zdrowiem ani motywacjami, jakie prowadzą je do podjęcia takiej, a nie innej decyzji – podkreślała w rozmowie z Radiem Watykańskim Ciccarelli.

Rządzący zaś z premedytacją wykorzystują różnego rodzaju ograniczenia wynikające z pandemii koronawirua, by przekonywać, że decyzję o utrzymaniu ciąży powinny podejmować same, nawet nieletnie kobiety.

Posłowie chcą zakazu aborcji eugenicznej. Lewica żąda ujawnienia nazwisk

Już 22 października Trybunał Konstytucyjny zajmie się wnioskiem ws. aborcji eugenicznej. Posłanki Lewicy złożyły właśnie wniosek o ujawnienie...

zobacz więcej

Przed dwoma miesiącami zliberalizowali oni stosowanie pigułki aborcyjnej RU-486, znosząc obowiązek hospitalizacji kobiety i wydłużając z siódmego do dziewiątego tygodnia ciąży możliwość dokonania aborcji farmakologicznej.

Podobnie postąpił rząd Wielkiej Brytanii, który pod koniec marca, również tłumacząc się ograniczeniami związanymi z pandemią, zezwolił na aborcję farmakologiczną – w domu, bez nadzoru medycznego. Jak się okazało, w okresie od 1 kwietnia do 30 czerwca zabito w ten sposób 23 061 nienarodzonych dzieci.

O tym, jak silne wsparcie w organizacjach międzynarodowych mają środowiska aborcyjne świadczy choćby niedawna deklaracja Amnesty International, która zapowiedziała, że oprócz prowadzenia kampanii na rzecz pełnej „dekryminalizacji” aborcji na całym świecie, będzie wzywać do uznania powszechnego dostępu do „bezpiecznych aborcji dla wszystkich ludzi, którzy ich potrzebują”.

Przykład idzie z góry – w trakcie Zgromadzenia ONZ uchwalono rezolucję dotyczącą odpowiedzi na kryzys wywołany pandemią koronawirusa, a wśród jej postulatów znalazło się zabezpieczenie dostępu do „praw reprodukcyjnych i seksualnych”, co oznacza wsparcie dla usług aborcyjnych. Rezolucji sprzeciwiły się USA, Izrael i Watykan, jednak to nie wystarczyło do jej odrzucenia.

Sekretarz Generalny Antonio Guterres zapewnił zaś, że dopilnuje, „aby rządy nie wykorzystywały pandemii COVID-19 do podważania praw seksualnych i reprodukcyjnych oraz świadczonych w tej kwestii zabiegów”.

Francja: Zgromadzenie Narodowe zgadza się na aborcję do 14. tygodnia ciąży

Wbrew woli rządu większość Zgromadzenia Narodowego, niższej izby francuskiego parlamentu, przegłosowała w czwartek projekt ustawy, która przedłuża...

zobacz więcej

Wrogami dla lewicowych środowisk domagających się liberalizowania prawa aborcyjnego są nie tylko ci, którzy protestują w marszach, w mediach czy z trybun sejmowych, ale również ci, którzy starają się przekonywać kobiety chcące usunąć ciążę do zmiany decyzji.

Stąd też wszelkie inicjatywy, takie jak hiszpańskiej Fundacji Redmadre (Siećmatka), budzą ich skrajną niechęć i chęć prawnego zabronienia im działalności. Z zeszłorocznego raportu tej organizacji wynika, że prawie 9 na 10 kobiet, które zgłosiły się do niej z prośbą zrezygnowało z aborcji.

A nie mówimy tu o małych liczbach, tylko o prawie 3 tysiącach kobiet w ciągu roku. Ich dzieci udało się uratować. Dziesięć razy więcej kobiet szukało zaś u tej organizacji pomocy ze względu na trudną sytuację materialną.

Jej przedstawiciele zwracają uwagę, że każdego roku wzrasta liczba kobiet poniżej 30. roku życia, które proszą o pomoc. Często nie mają one wykształcenia, stałego partnera, pracy, czują się opuszczone, także przez państwo.

Prawdziwy strach ogarnia środowiska aborcyjne i lewicowe wtedy, gdy zaczyna kiełkować w którymś z państwa szansa na ograniczenie bądź też zakaz aborcji. Ich przedstawiciele wywołują wtedy larum, krzyczą o łamaniu praw człowieka, przestrzegają przed samobójstwami, przypadkami śmierci z powodu nieudanych zabiegów w „podziemiu aborcyjnym”, nieszczęściu „niechcianych” dzieci, które zamiast umrzeć podczas aborcji będą… skazane na życie.

Znana aktorka chciała dokonać aborcji. „Tabletki leżały na mojej dłoni”

Anna Mucha opowiedziała, jak chciała przerwać pierwszą ciążę. „Tabletki. Leżały przez jakiś czas na mojej dłoni” – wyznała.

zobacz więcej

Taka sytuacja ma obecnie miejsce w USA, gdzie trwają przesłuchania w Senacie wskazanej przez prezydenta Donalda Trumpa kandydatki do Sądu Najwyższego Amy Coney Barrett. Z racji tego, że jest konserwatystką i katoliczką lewica obawia się, że wzmocni tę opcję w SN, co może w rezultacie doprowadzić do ograniczenia aborcji w kraju.

Komisja ma głosować nad jej nominacją 22 października. Czwartek 22 października będzie też ważną datą w Polsce, gdyż tego dnia Trybunał Konstytucyjny ma zbadać zgodność przesłanki eugenicznej do aborcji z Konstytucją. Na jej podstawie dokonuje się dziś aborcji – chorych lub z podejrzeniem choroby – nienarodzonych dzieci.

W intencji sędziów Trybunału od 13 października trwa ogólnopolska nowenna.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

źródło:
Zobacz więcej