RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Ustawa covidowa. Opozycja źle się bawi

„Platforma Obywatelska ewidentnie chce przedłużyć przyjęcie projektu dotyczącego przeciwdziałania sytuacjom kryzysowym związanym z COVID19” – ocenia autor (fot. PAP/Leszek Szymański)

Torpedowanie przez opozycję ustawy covidowej pokazuje, że logika politycznej wojny wciąż jest dla nich ważniejsza niż wspólne dobro.

„Obstrukcja opozycji totalnej odniosła sukces”. Ustawa covidowa odłożona

Sejm na początku wtorkowych obrad przychylił się do wniosku szefa klubu KO Cezarego Tomczyka o odroczenie obrad, aby posłowie mogli zapoznać się z...

zobacz więcej

Rząd jest od tego, by rządzić, opozycja – by władzę krytykować. Od zawsze uważam tę regułę za żelazną zasadę parlamentarnej demokracji. Dlatego rzadko krytykuję opozycję za to, że ona z kolei krytykuje rządzącą od 2015 roku koalicję. Co więcej, w kwestiach społecznych lubię posłuchać, co ma do powiedzenia z sejmowej mównicy choćby Hanna Gill-Piątek czy Adrian Zandberg, tak jak wielu zwolenników prawicy, nawet tych popierających PiS, raz po raz klaszczę choćby politykom Konfederacji.

Władza, także obecna, ma bowiem swoje własne interesy i pole politycznego manewru, które w demokracji parlamentarnej musi być konfrontowane z innymi punktami widzeniami. I jeśli spojrzeć na polski Sejm, to wbrew rytualnemu już narzekaniu choćby liberalnych mediów, opozycja mówi z sejmowej mównicy, co chce. I nikt za ostrą nawet krytykę rządzących nie jest sekowany jako polityk czy obywatel.

Dziś widzimy jednak coś innego – celową grę na spowolnienie parlamentarnych prac. W tym momencie chodzi o projekt tzw. ustawy covidowej, dotyczącej w znacznej mierze pracy służby medycznej. Platforma Obywatelska ewidentnie chce przedłużyć przyjęcie projektu dotyczącego przeciwdziałania sytuacjom kryzysowym związanym z COVID19. Choć – jak przyznali politycy tej formacji – niczego kontrowersyjnego tam się nie dopatrzyli. Ale kto wie, może zrobią dziś i jutro szybką burzę mózgów i jednak się dopatrzą.

Epidemia darem dla opozycji. Wreszcie można rozbujać łódkę

Jane Fonda powiedziała niedawno, że pandemia jest „darem Bożym dla lewicy”. Ciężko uznać, że podobny „prezent” ma takie pochodzenie, ale z...

zobacz więcej

Jesteśmy w pandemicznym kryzysie – cokolwiek zdawało się jeszcze latem i politykom, i mediom, i opinii publicznej, dziś jest mniej istotne. Dziś najważniejsze jest to, żeby z jednej strony pozwolić ochronie zdrowia poradzić sobie z nadchodzącym, trudnym zapewne czasem, z drugiej – ustrzec się totalnego lockdownu. O ile bowiem potrzebujemy pewnych społecznych obostrzeń, o tyle „zamknięcie gospodarki” byłoby ostatecznością. Dziś chodzi raczej o to, by nauczyć się – do czasu rozpowszechnienia remedium na COVID-19 – żyć, funkcjonować, pracować w pandemicznej rzeczywistości. Ale to będzie możliwe w znacznej mierze wówczas, gdy ogół społeczeństwa zobaczy, że pandemia to wyzwanie ponad podziałami. Tylko tyle i aż tyle.

Żeby było jasne: nie wzywam do nowej zgody narodowej czy zasypywania istniejących podziałów. Byłoby naiwnością oczekiwać, że ludzie zapomną o swoich poglądach i politycznych emocjach, światopoglądowych różnicach. Tyle że poza nimi istnieją sprawy, co do których panuje jednak elementarna zgoda: na przykład jeśli widzimy ofiarę wypadku czy innego nieszczęśliwego zdarzenia, to nie nie pytamy jej o poglądy. Dzwonimy po karetkę.

Covidowa ustawa w Sejmie. Opozycja przedłuża obrady

Sejm na początku wtorkowych obrad przychylił się do wniosku szefa klubu KO Cezarego Tomczyka o odroczenie obrad, aby posłowie mogli zapoznać się z...

zobacz więcej

I jeszcze jedna ważna uwaga: podejście do pandemii w realnej przestrzeni publicznej i społecznej wygląda jednak inaczej niż w mediach społecznościowych. Te drugie stanowią swoisty wentyl bezpieczeństwa, jakąś psycho-społeczną formę odreagowania. Może wręcz należałoby mówić o mediach społecznościowych jako specyficznym „pokoju krzyku”.

W realnej przestrzeni większość ludzi jednak nosi maski, trzyma społeczny dystans, zachowuje elementarne reguły czasu pandemii. Wystarczy rozejrzeć się w miejscach publicznych: na żywo jesteśmy jednak o wiele bardziej uważni i racjonalni. Jasne, powie ktoś, w mediach co chwilę widać jakieś ekscesy. Ale to wynika też bardziej z logiki mediów czasów klikalności i napędzającej reklamodawców oglądalności: lepiej sprzeda się zachowanie odbiegające od normy niż „nudne” ludzkie standardowe zachowania. Kluczem jest właśnie: standardowe zachowanie w czasach pandemii.

Podwójne pensje dla medyków walczących z koronawirusem

Minister zdrowia Adam Niedzielski zapowiedział podwojenie wynagrodzeń dla medyków walczących z COVID-19 i brak kar dla lekarzy za nieumyślne błędy...

zobacz więcej

A to – z różnych przyczyn – jest „w realu” znacznie bardziej stonowane niż w social mediach. Motywy mogą być różne: troska o bliskich, większa presja rodziny, znajomych, ludzi z pracy, obawa przed mandatem. Czasami to sprawa zwykłych ludzkich słabostek i charakterów: niektórzy najpierw się wkurzają, że „muszą chodzić w szmacie na twarzy”, a później spędzają niemało czasu wybierając sobie w internetowych sklepach pasujące do ich gustów maseczki. A tak na marginesie: naprawdę nikt nie musi chodzić w tej samej „śmierdzącej maseczce” cały bity miesiąc, można je regularnie prać i prasować.

Wróćmy do polityki. Szkoda, że opozycyjni politycy nie potrafią dostrzec, że poza polityczną grą jest wciąż właśnie to codzienne życie. I ci zwykli ludzie, którzy jednak muszą i chcą żyć i pracować na co dzień. Obstrukcja parlamentarnych prac przez Platformę nie jest więc problemem jedynie dla polityków PiS. Przede wszystkim uderza w przeciętnych ludzi, także w zwykłych wyborców opozycyjnych partii, bo oni nie żyją w żadnej alternatywnej rzeczywistości, ale w Polsce 2020, w trakcie pandemicznego kryzysu.

Politycy Platformy powinni uważać z jeszcze jednej przyczyny: zbyt ostra krytyka PiS w tym czasie może okazać się przeciwskuteczna. Polskie społeczeństwo, co socjologicznie udowodnione zostało nie jeden raz, w czasie ewidentnego kryzysu stawia jednak na elementarną zgodę i współpracę. Zbyt ostentacyjne utrudnianie rządzącym choćby wprowadzania anty-covidowych ustaw może poirytować wyborców. Szczególnie jeśli uznają, że Platforma swoimi działaniami szkodzi nie tyle rządzącym politykom, co zwykłym ludziom.

Krzysztof Wołodźko

źródło:
Zobacz więcej