RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

W końcu polała się krew

Ofiara została zaatakowana tylko dlatego, że ekipa, z którą była, chciała zadać agresorowi niewygodne pytania (fot. TVP Info)

Pobito operatora kamery TVP. Syn oskarżonego Ryszarda K. (zatrzymanego wraz z Romanem Giertychem) skopał go i rozbił mu głowę. Ofiara została zaatakowana tylko dlatego, że ekipa, z którą była, chciała zadać agresorowi niewygodne pytania. Widać jakie standardy są typowe dla biznesowej elity związanej z Platformą… Czy którykolwiek z, wciąż wycierających sobie usta sloganami o wolności mediów, autorytetów TVN czy GW zareagował na ten akt przemocy? Czy jakkolwiek zauważyli go dziennikarze Newsweeka, Polityki? Członkowie PO czy KOD? Wszyscy ci wielcy bojownicy o wolność słowa?

Biznesmen Leszek Czarnecki zaatakował operatora TVP

Leszek Czarnecki zaatakował operatora „Magazynu Śledczego” Anity Gargas, gdy towarzyszący mu dziennikarz zapytał go, czy rozważa zadośćuczynienie...

zobacz więcej

Oczywiście nie. Wręcz odwrotnie. Patrząc na seans nienawiści, jaki rozkręcono w internecie po tym pobiciu, na ilość zwolenników PO, czy to trolli czy osób piszących pod imieniem i nazwiskiem, które wyrażały radość z tego faktu, można śmiało wysnuć wniosek, że stało się w końcu to, o czym marzyli. Polała się krew.

I nie ma w ich braku reakcji, w ich zadowoleniu, niczego zaskakującego. Życzenia śmierci, groźby wymierzone w rodzinę, lawina hejtu w internecie, podkręcana najbardziej ordynarnymi fejkami- to od lat rzeczywistość dla tych, którzy chcą krytykować Platformę Obywatelską i środowiska za nią stojące.

Ta postępująca nienawiść prowadzi z konieczności do skrajnej dehumanizacji oponenta. To oczywiście efekt wieloletniego szczucia, uprawianego przez Platformę i jej medialne przybudówki, pokroju Gazety Wyborczej czy TVNu. Niestety nie tylko. To także konsekwencja bardzo konkretnego, skrajnie fałszywego i niebezpiecznego sposobu widzenia własnego narodu. Obrazu, który od kilku dekad najprymitywniejszymi metodami wtłaczany jest w głowy Polaków. Który będzie istniał niezależnie od tego, czy PO będzie rządzić czy nie.

Kraina barbarzyńców

Warto w tym kontekście przypomnieć o niedawnej, kuriozalnej sytuacji, jaka zaistniała w Gazecie Wyborczej. Otóż jeden z jej autorów „wychylił się” ze zgodnego chóru kłamców opowiadających o „strefach wolnych od LGBT” i stwierdził, że nic takiego nie ma. Warto zauważyć, że poza tym w żaden sposób nie pochwalał on działań partii rządzącej. Skrytykował ją w tym tekście w najostrzejszych słowach - jedyne co zauważył, to fakt, że niezależnie od naszej sympatii bądź nie do PiS - nie ma potrzeby kłamać. Ale już to stwierdzenie wywołało furię w środowiskach szeroko pojętej lewicy oraz salonu z Czerskiej. W konsekwencji artykuł… zdjęto.

To, co najbardziej uderza w reakcjach na ten tekst, to nawet nie samo dwójmyślenie czy ostentacyjna hipokryzja „bojowników o wolność mediów”, gotowych ocenzurować i „zglanować” każdego, kto nie myśli tak jak każe środowisko. Nawet nie o to, że w tekstach komentujących tę „aferę” bez udawania pisano, że nawet jeśli „strefy wolne od LGBT” to kłamstwo, to nic nie szkodzi, bo fałsz ten służy walce o dobrą sprawę. Właściwie, czego innego mogliśmy się spodziewać? Z zasady ci, którzy najwięcej wyją o swojej niezależności i o potrzebie prawdy i wolności okazują się być najbardziej wewnętrznie zakłamani.

Dużo jednak ważniejszy jest obraz Polski i Polaków, w jaki wierzy to środowisko oraz który usiłuje „sprzedać” zagranicą. A także konsekwencje tego sposobu patrzenia na własny kraj i swoich współobywateli. Bowiem to, co najbardziej zdenerwowało nasz salon „postępowców” i „liberałów” zbratanych z Gazetą Wyborczą, nie było nawet samą dekonspiracją kłamstw Barta Staszewskiego, twórcy fejków o strefach. Tylko fakt, że autor wspomnianego artykułu nie zgodził się na skrajnie dehumanizujący, obraźliwy i kompletnie zakłamany obraz większości Polaków, jaki usiłował zagranicą sprzedawać Staszewski.

Zresztą oddajmy po prostu głos redaktorom z Wyborczej, przywołującym swojego kolegę do porządku- jeden z nich wprost stwierdził, że Polska to „„kraj pełen oddolnych, antyludzkich i motywowanych nienawiścią inicjatyw (…), wypełniony ksenofobicznym motłochem dyszącym chęcią pognębienia myślących (…)”. Innymi słowy - Polska to naród troglodytów, którzy chcą zniszczyć wszystko co piękne i dobre...

Pobicie operatora TVP. Syn Ryszarda K. zatrzymany

Policja zatrzymała 31-letniego Aleksandra K., podejrzanego o pobicie operatora TVP Gdańsk – dowiedział się portal tvp.info. Mężczyzna to syn...

zobacz więcej

Lepszy Łukaszenko niż PiS

A skoro to troglodyci, to należy walczyć z nimi każdymi metodami. Niezależnie od tego jak są brutalne. Nawet jeśli jest to np. pobicie, ataki na rodzinę czy fejki. A także należy delegitymizować wszystko co robią, niezależnie od sytuacji i kontekstu. Idealny przykład tego typu postawy i tego czym się kończy widzieliśmy w kontekście ostatnich wydarzeń na Białorusi. Niedawno premier Mateusz Morawiecki został wygwizdany na koncercie „Solidarni z Białorusią”.

Koncert ten był współorganizowany przez polskie władze, jako element łańcucha działań, mających wspierać Białorusinów w ich walce z reżimem Łukaszenki. Prowokacja ta była dziełem relatywnie małej grupy, co istotne, obecni na wydarzeniu Białorusini próbowali oklaskami zagłuszyć zadymiarzy.

Zresztą nic dziwnego. Koncert ten był wyrazem solidarności z przeciwnikami dyktatora Białorusi, wsparciem dla opozycji, dla katowanych przez policję ludzi. Czy zainteresowało to jakkolwiek chamów wspierających Platformę, KODowców i resztę, którzy przyszli na to wydarzenie, żeby, kolokwialnie mówiąc, je „rozwalić”? Oczywiście nie. Dla nich PiS to wróg totalny, należy go zniszczyć, niezależnie od tego, co robi. Tragedia katowanych przez reżim Białorusinów? To naszych „bojowników o wolność” nie obchodzi. Mają to gdzieś. Liczy się tylko awantura a nie jakiś nieistotny, zamordowany przez białoruskie KGB chłopak. Dla nich to Kaczyński a nie Łukaszenka jest największym dyktatorem Europy…

Ta sytuacja pokazuje jak głęboka jest ich paranoja, jak zupełnie zniekształca ona u tych ludzi postrzeganie rzeczywistości, zastępując zdrowy rozsądek nienawiścią. Innym przykład tego szaleństwa, też zresztą związany z Białorusią, zaprezentował publicysta Krytyki Politycznej i znany autorytet lewicy i Wyborczej, niejaki Witkowski. Zapewne słyszeli państwo o zatrzymanych na Białorusi Polakach. Spędzili kilka dni w areszcie, gdzie zostali, między innymi, dotkliwie pobici. W czasie gdy a polska dyplomacja stawała na rzęsach, żeby ich wyciągnąć, wspomniany Witkowski zaczął na nich... donosić. Że jeden z zatrzymanych ma niewłaściwe poglądy (prawicowe), że nie wiadomo czemu tam pojechał, że może być „faszystowskim” prowokatorem. W ten sposób dostarczał argumentów tak służbom Łukaszenki jak i Putina, żeby wokół Polaków rozkręcić festiwal prowokacji, które mogłyby się dla nich skończyć nawet długoletnim więzieniem. A może i gorzej.

Był „polski nowiczok”, teraz zarzuty o seksizm. Córka Giertycha mówi jeszcze coś innego

W sprawie Romana Giertycha pojawiają się kolejne „informacje”. Był już motyw „polskiego nowiczoka” i „zasłony dymnej” przed koronawirusem. Teraz...

zobacz więcej

Witkowski z Krytyki Politycznej robił to wszystko, gdy naszych rodaków bezpieka białoruska katowała. Pokazał w ten sposób, że on i jego środowisko ma tylko jeden cel - zniszczyć przeciwnika. A przeciwnik ten jest określany dość dowolnie. Bo przecież Roman Giertych jest przyjacielem, mimo swojej przeszłości, a inny prawicowiec niech gnije w kazamatach reżimu Łukaszenki. Że konsekwencją działań Witkowskiego mogła być nawet czyjaś śmierć? Nieważne. Wymienione powyżej sytuacje to tylko kolejne przykłady tego, jak daleko zabrnęła dehumanizacja ludzi o innych poglądach przez środowiska związane bądź to z lewicą, bądź z PO i jej przybudówkami. Skoro nawet białoruski oprawca okazuje się lepszy od Polaka o niewłaściwych poglądach… Warto też dodać, że dehumanizacja przeciwników jest połączona z wprost proporcjonalną idolatrią własnych szeregów.

Przedstawianie ich jako nieskazitelnych rycerzy i aniołów. Nieważne jak umoczone są dane osoby - liczy się tylko to, że wspierają PO. Giertych, nasz nowy Nawalny, ofiara reżimu, otruta neurotoksynami przez CBA jest idealnym przykładem jako durne, groteskowe i dziecinne są snute przez medialne przybudówki PO wizje. Ale trafiające do ich elektoratu…

Niegodni demokracji

Pytanie brzmi: jaka jest korzyść dla PO w przedstawianiu części Polaków jako niegodnych szacunku zwierząt, niebezpiecznego motłochu, faszystów? Cel tego typu działań jest dość jasny: chodzi o to, żeby zdelegitymizować demokratyczne wybory Polaków. Uznać je za bezwartościowe, więcej, groźne.

Afera Giertycha: Cały cykl transakcji został zaplanowany przez mecenasa?

Roman Giertych znalazł się w centrum afery w związku ze śledztwem ws. wyprowadzenia ze spółki giełdowej przeszło 90 mln zł. – Zaczęło się od...

zobacz więcej

W konsekwencji zanegować samą demokrację. A droga do tego celu wiedzie przez pełne rozbicie wspólnoty. Bo demokracja może istnieć tylko w przestrzeni równych podmiotów, które jednak istnieją w obrębie jednej zbiorowości i przez ten fakt są godne szacunku. Najprościej rzecz ujmując, istnieć wśród ludzi, z którymi poglądami możemy się nie zgadzać, ale którym nie odmawiamy prawa do współrządzenia i współdecydowania o losach własnej wspólnoty i kraju. I na to Platforma nie może się zgodzić. Zwłaszcza, że kilka razy z rzędu przegrali i nie chcą być za to rozliczeni - także przez swój własny elektorat.

Dlatego konsekwentnie wprowadzają swoich wyborców w stan permanentnej histerii. Zaś ich głównym argumentem jest to, że sama demokracja w Polsce jest wadliwa, pozwalając niewłaściwym ludziom głosować. Snują przedszkolną, niesłychanie infantylną wizję walki ostatecznego dobra ze złem, gdzie zło, czyli Kaczyński, jest tak piekielne, że nie ma prawa w ogóle istnieć w danym państwie. A skoro jednak trwa i znacząca część obywateli głosuje wciąż na niego - nie na PO - wniosek jest jeden. Ci, co popierają Kaczyńskiego są równie źli jak on. Są troglodytami, potworami, upośledzonymi ….

Takim stworom nie można współczuć. Nie można krytykować przemocy względem nich, bo to by znaczyło, że mają te same prawa co strona „światła” i „europejska”. A to wiązałoby się z uznaniem, że skoro Platforma przegrała, to zdecydowali o tym obywatele i ich wybór należy szanować. Na to nie mogą zgodzić się politycy PO.

"Mówienie, że to sprawa polityczna, jest próbą zahamowania śledztwa ws. kryminalnej"

– Z ekspertyz, którymi dysponujemy, wynika że ta fala pandemii, epidemii skończy się mniej więcej jesienią tego roku – mówił Borys Budka, lider PO...

zobacz więcej

Gra na podział

Środowiska związane z PO są pewne jednego, że nie można pozwalać barbarzyńcom popierającym PiS współdecydować o kształcie Polski. A tym bardziej nie można szanować ich wyborów. To jest to, co tak denerwuje salon naszych „postępowców” od Platformy po GW, że inni też mają możliwość decyzji. To jest dla nich zagrożenie i zrobią wszystko, żeby pokazać, że taka sytuacja jest błędem.

Tylko o to tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. A za pomocą kogo będą udowadniać, że współobywatel jest podczłowiekiem, który nie jest im równy? To nieistotne. Czy to będzie męczennik Giertych, geje, niebinarne osoby, durny i agresywny dresiarz o pseudonimie Margot czy jakakolwiek inna mniejszość - to są tylko preteksty. Narzędzia wykorzystywane do tego, żeby stworzyć właściwą legitymację do pogardy i nienawiści wobec własnego rodaka. Wobec własnego kraju. Do pełnego kontestowania państwa, władzy a zwłaszcza mechanizmów demokracji, które - jak pokazują ostatnie lata - nie zawsze powodują, że w rządzie zasiadają koledzy Michnika i funfle Tuska. Żeby stworzyć jak najgłębszy możliwy podział, świat, w którym Polak myślący inaczej niż oni ma być wrogiem absolutnym - nieważne co by nie zrobił i do jakiej inicjatywy się nie przyłączył. Nieważne, że wspiera, jak podane w tym tekście przykłady, ludzi walczących o wolność i godność z okrutnym reżimem.

Należy go przedstawić jako podczłowieka, jako potwora, który samą swoją obecnością psuje wszystko to, co piękne, dobre i „postępowe”. Sterroryzować tak, żeby bał się wyrażać swoje własne zdanie, wstydził się swoich poglądów. Żeby wiedział, że jest troglodytą, którego można pobić, zabić, którego rodzinę można zastraszać, na którego można szczuć kłamstwami w internecie. A to wszystko robione tylko w jednym celu - żeby zdobyć władzę. A do tego czasu mają starczyć sute granty ze strony tych państw, w których jak najlepszym interesie jest wizja Polaków jako stada nazistowskich świń. Troglodytów, jak to piszą redaktorzy z Gazety Wyborczej, którym nie można pozwolić, żeby sami sobą rządzili. Nieważne w tym kontekście, kto te granty będzie finansował - czy Rosja Putina czy Niemcy Merkel.

źródło:
Zobacz więcej