RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Afera Giertycha: Cały cykl transakcji został zaplanowany przez mecenasa?

Roman Giertych znalazł się w centrum afery w związku ze śledztwem ws. wyprowadzenia ze spółki giełdowej przeszło 90 mln zł. – Zaczęło się od domniemanej wierzytelności, jaka się miała wobec spółek Ryszarda K. pojawić z miasta stołecznego Warszawa. Te wierzytelności, które zdaniem prokuratury w ogóle nie zaistniały, zostały wciągnięte jako składnik majątkowy firmy, a następnie wyprowadzone poprzez spółki krzaki, zakładane przez współpracowników mecenasa Giertycha – tłumaczył w programie „Strefa starcia” dziennikarz śledczy Cezary Gmyz.

Jak w tydzień zarobić 20 mln zł. Rola Sebastiana J. w śledztwie dotyczącym Giertycha

Były lider LPR w swojej adwokackiej działalności wciąż opiera się na politykach tej formacji. Pomagają mu ci, którzy kilkanaście lat temu budzili...

zobacz więcej

Poznańska prokuratura postawiła biznesmenowi Ryszardowi K. oraz mecenasowi Romanowi Giertychowi i innym zarzuty dotyczące przywłaszczenia i wyprowadzenia w latach 2010-14 ze spółki deweloperskiej Polnord SA pieniędzy w łącznej kwocie ok. 92 mln zł. Jak tłumaczył red. Gmyz, najbliżsi współpracownicy mec. Giertycha zakładali spółki „krzaki”, by umożliwić proceder wyprowadzenia pieniędzy z Polnordu.

– Chodzi o Piotra Ś, byłego szefa Młodzieży Wszechpolskiej, oraz Sebastiana J. „Foki”, ochraniarza Giertycha. Te spółki zostały założone z bardzo niskim kapitałem zakładowym – o ile dobrze pamiętam, to było w każdym przypadku po 5 tys. zł – i dokonywały milionowych, pojedynczych operacji ze spółkami Ryszarda K.; w rezultacie te pieniądze znalazły się poza spółką Polnord – stwierdził dziennikarz.

Redaktor odniósł się też do krążących opinii odnośnie procederu, który znalazł się pod lupą prokuratury.

– Bardzo często osoby, które się na tym nie znają, mówią: ale o co chodzi, przecież akcjonariuszem większościowym tych spółek jest Ryszard K., wobec czego miałby sam siebie okradać?. Nie. Jeżeli chodzi o działania na szkodę spółki, to takie przestępstwo, które odnosi się do podmiotu gospodarczego i który nie jest tożsamy z właścicielem – podkreślał Gmyz.

Jest decyzja prokuratury ws. Romana Giertycha. Adwokat wyjdzie na wolność

Wobec Romana Giertycha zastosowano środki zapobiegawcze o charakterze wolnościowych w postaci poręczenia majątkowego w wysokości 5 mln zł,...

zobacz więcej

Redaktor przybliżył też dwie postaci z najbliższego otoczenia mec. Giertycha, które miały odegrać ważną rolę w procederze.

– Sebastian J. to człowiek, który od lat jest jego ochroniarzem, był też skarbnikiem partii Libertas, kiedy ta partia usiłowała dostać się Parlamentu Europejskiego. Podobnie jest z Piotrem Ś. – to następca (Giertycha – red.) na stanowisku szefa Młodzieży Wszechpolskiej. To naprawdę są bliscy współpracownicy – stwierdził dodając, że kluczową rolę odegrał adwokat.

– Z tego, co wiem, prokuratura ma też materialne dowody na to, że cały cykl transakcji został zaplanowany przez mec. Giertycha, który był tutaj aktywnym podmiotem; tak naprawdę zlecał współpracownikom powoływanie tych firm krzaków – stwierdził Gmyz.

Choć transakcje miały miejsce w latach 2010-14, prokuratura zwróciła uwagę na proceder dopiero w 2017 r. po zawiadomieniu złożonym przez nowy zarząd spółki Polnord SA. Redaktor Gmyz podkreślał, że śledztwo w sprawie musiało być skomplikowane.

– Komuś może się wydawać, że trzy lata to jest dużo na zbadanie tej sprawy, ale tak nie jest, ponieważ mamy do czynienia z ciągiem transakcji – podkreślał.

– Zresztą to postępowanie dotyczy nie tylko tych transakcji. Ono dotyczy też zbycia jednej działki w Dopiewie w woj. wielkopolskim i nabycia za pieniądze – jak przypuszczają prokuratorzy, pochodzących z przestępstwa nieruchomości – dużej posiadłości we Włoszech, 40 km od Rzymu – skonkludował.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej