RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Katar, gorączka i kaszel. Jesienne choroby układu oddechowego. Wirusolog: kluczowe testowanie

Wirusolog zaznaczył, że powinniśmy zaufać ocenie lekarzy (fot.ernestoeslava/pixabay)

– Zaczynamy sezon jesienno-zimowy, wiele osób będzie miało katar, gorączkę i kaszel wywołane przez całą gamę wirusów i bakterii. Jeżeli realne ma być zapanowanie nad pandemią, testowanie jest kluczowe; powinniśmy zaufać ocenie lekarzy – mówi wirusolog prof. Krzysztof Pyrć z UJ.

Prof. Gut: Wszelkie ograniczenia naszej ruchliwości są bardzo wskazane

Spotykając ludzi w dużym mieście, każdy ma prawie pewność spotkania osoby, która będzie zakażała koronawirusem, dlatego wszelkie ograniczenia...

zobacz więcej

Podkreślił, że lekarze potrafią ocenić podstawy dla takiego testowania. – Jeśli wszyscy zaczniemy się na własną rękę badać, to kompletnie zapchamy system. Chociaż w obliczu bardzo dużej liczby przypadków i braku realnego dostępu do specjalistów i sanepidu rozumiem, że czasami jest to konieczność – zwrócił uwagę ekspert.

W ciągu doby wykonano w niedzielę ponad 37,2 tys. testów na wykrycie koronawirusa, z czego lekarze POZ zlecili 574, w sobotę ponad 48,9 tys., w tym 21,5 tys. na zlecenie lekarzy pierwszego kontaktu. Według danych z piątku wykonano 50,8 tys. testów, z czego na zlecenie lekarzy rodzinnych 19,4 tys. Wiele osób decyduje się na własną rękę wykonać tego rodzaju testy.

W ocenie profesora obecny system testowania w kraju nie do końca się sprawdza. – Część osób z objawami czeka na test nawet kilka dni, część osób nie może takiego badania wykonać wcale. Osoby, które boją się, że będą zagrożeniem dla innych, a muszą iść np. do pracy, na własną rękę robią testy – powiedział wirusolog. Zdaniem profesora „strategia, która była na wiosnę, kiedy testowano osoby z kontaktu i izolacji, w jakiś sposób zapewniała wszystkim bezpieczeństwo”.

Influencer nie wierzył w koronawirusa. Został zakażony i zmarł

„Koronawirus nie jest żadnym zagrożeniem” – twierdził Dimitrij Stużuk, ukraiński influencer mający milion obserwujących na Instagramie. 33-latek...

zobacz więcej

Na pytanie o zasadność testowania na własną rękę prof. Pyrć powiedział, że najlepiej najpierw skierować się do lekarza pierwszego kontaktu.

– Jeśli mówi nam, że nie ma potrzeby testowania i prosi o zostanie w domu, to należy go posłuchać. Zaczynamy sezon jesienno-zimowy, kiedy liczba chorób układu oddechowego o różnym podłożu będzie bardzo wysoka; w związku z tym wiele osób będzie miało katar, stany podgorączkowe. Jeśli wszyscy zaczną testować się na własną rękę, to system przestanie być wydolny. To spore zagrożenie – powiedział.

– Chociaż w obliczu bardzo dużej ilości przypadków i braku realnego dostępu do specjalistów i sanepidu rozumiem, że czasami jest to konieczność – dodał.

Pytany o wciąż rosnącą liczbę osób chorych na COVID-19 wskazał, że to, co obecnie obserwujemy, jest naturalną konsekwencją powrotu do normalnego życia, czyli częstych kontaktów.

Min. Maląg: Zachęcamy seniorów do pozostania w domu

Minister rodziny i polityki społecznej Marlena Maląg powiedziała w TVP Info, że zorganizowana przez resort kampania „Bezpieczny Senior” ma zachęcać...

zobacz więcej

– Zostały otwarte szkoły bez podania jasnych zasad gwarantujących pewien poziom bezpieczeństwa. Nie wprowadzono rygorów, które pozwalałyby zminimalizować niebezpieczeństwo związane z zakażaniem się dzieci i młodzieży i późniejszą transmisją do osób starszych. Po spokojnym lecie rygor sanitarny dla wielu z nas stał się kompletnie wirtualny również w innych miejscach. Zaczęły pojawiać się plotki o tym, że wirus stał się łagodny, że jesteśmy naturalnie odporni, lub wręcz, że wirus nie istnieje – zwrócił uwagę ekspert.

Przypomniał, że klasycznym sposobem walki z pandemią, który sprawdził się na wiosnę, było śledzenie kontaktów. – Niestety w tym momencie to nierealne. Weszliśmy w sezon jesienny z dużą liczbą przypadków, a transmisja wirusa gwałtownie przyspieszyła. Nie ma możliwości wyłapania wszystkich zakażonych i ich kontaktów – mówił.

Wielkie zmiany w stolicy i fala komentarzy: „W dobie pandemii wymusić, by ludzie przestali się myć”

Michał Olszewski (zastępca Rafała Trzaskowskiego) pochwalił się w sieci, że dzięki decyzji radnych „od grudnia mieszkańcy Warszawy zapłacą za...

zobacz więcej

Jego zdaniem pozostaje nam wyciszenie epidemii i próba powrotu do stanu wcześniejszego. Niestety – jak przyznał – wiąże się to z reżimem sanitarnym, dystansowaniem się, rezygnacją z wielu aktywności. – To obecnie jedyna forma zapobiegania rozprzestrzeniania się choroby – zapewnił prof. Pyrć.

Ekspert wyjaśnił, że poważnym problemem jest nakładanie się na siebie infekcji. – Można dojść do zakażenie kilkoma wirusami jednocześnie, czy równoczesnego zakażania bakteryjnego – powiedział wirusolog. Przyznał jednocześnie, że na razie nie ma pełnej jasności, jak to wygląda w przypadku wirusa SARS-CoV-2.

– Nie mamy pełnej jasności, ponieważ na razie jest jeszcze mało danych. Wstępne raporty pokazują, że koinfekcje - nadkażenia innymi bakteriami i wirusami mogą zwiększać ryzyko ciężkiego przebiegu choroby. Ostatnio ukazały się badania sugerujące, że ryzyko śmierci w przypadku jednoczesnego przechodzenia grypy i COVID-19 jest dwukrotnie większe, a najciężej chorzy często mają równoczesne zakażenia bakteryjne – powiedział profesor.

źródło:

Zobacz więcej