RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

„Piątka dla zwierząt to pretekst”. Jakie są prawdziwe powody protestów hodowców?

Jestem wdzięczny premierowi, że wsłuchał się w głos polskich firm – podkreśla prezes Cedrobu Andrzej Goździkowski (fot. Attila Husejnow/SOPA Images/LightRocket via Getty Images)

Protesty nie wynikają z „piątki dla zwierząt”; chodzi o niskie ceny bydła, a one z kolei wynikają z afrykańskiego pomoru świń (ASF) – ocenia prezes spółki drobiarskiej Cedrob Andrzej Goździkowski. W rozmowie z wPolityce.pl wskazuje, że wprowadzone do ustawy o ochronie zwierząt poprawki pokazują, że premier wsłuchał się w głos i postulaty zgłaszane przez przedstawicieli sektora. Przedsiębiorca obala też pewne mity, jak rzekome problemy z utylizacją odpadów z hodowli po zamknięciu ferm futerkowych czy choćby rola bliskowschodnich rynków w eksporcie polskiego mięsa.

Premier zapowiedział zmiany w „piątce dla zwierząt”

Powołanie Państwowej Inspekcji Ochrony Zwierząt, vacatio legis do stycznia 2022 roku dla zapisów noweli, pozostawienie możliwości uboju rytualnego...

zobacz więcej

W środę Senat głosuje nad nowelizacją ustawy o ochronie zwierząt, zwaną popularnie „piątką dla zwierząt”. Połączone komisje senackie ustawodawcza i rolnictwa opowiedziały się przeciwko poprawkom wykreślającym ograniczenia dotyczące uboju rytualnego z noweli. Komisje nie poparły też wniosków o odrzucenie ustawy oraz przyjęcie jej bez poprawek.

Wśród zmian zapowiedzianych w poniedziałek przez premiera Mateusza Morawieckiego jest m.in. utrzymanie dotychczasowych zasad uboju drobiu – sektor nie będzie więc objęty zakazem uboju rytualnego.

Ile eksportujemy na Bliski Wschód?

Prezes firmy Cedrob pytany przez wPolityce.pl, czy eksport do krajów muzułmańskich jest rzeczywiście kluczowy, odpowiada, że jest to „kwestia często wyolbrzymiana”.

– W mediach pojawiła się liczba 850 tys. ton drobiu rocznie. To mojej opinii zbyt dużo, bo to w sumie byłaby ponad połowa całego eksportu branży. (…) W rzeczywistości mięso halal i koszer to jest, w mojej ocenie, ok. 10 proc. tego, co sprzedajemy za granicę – wyjaśnia. Dodaje przy tym, że Polska jest trzecim na świecie producentem drobiu (po Brazylii i USA) i nawet przy co dziesiątym sprzedawanym na Bliski Wschód kurczaku, „trudno machnąć ręką” na taki rynek.

Publicysta odpowiada liderowi futerkowców. „Czy miś Wojtek walczył za Hitlera?”

Szczepan Wójcik, lider branży futerkowej w Polsce, stara się dowieść, że standardy ochrony zwierząt wywodzą się z III Rzeszy i dodaje, że...

zobacz więcej

Goździkowski ocenia, że po ogłoszonych w ustawie zmianach „sektor drobiarski nie ucierpi”. Jeśli chodzi o hodowców bydła, prezes spółki podpowiada, że najlepiej wywozić trzodę chlewną i dokonywać uboju rytualnego w miejscu docelowym.

– Ucierpią firmy, które zajmują się tym ubojem, natomiast hodowcy bydła znajdą, moim zdaniem, sposoby poradzenia sobie z tą sytuacją – ocenia.

Zbyt duże koszty likwidacji ferm futerkowych?

Odnosząc się do meritum ustawy, czyli zakazu hodowli zwierząt futerkowych, Goździkowski nie kryje, że odradzałby takie kroki politykom, choć „jest realistą”. – Widzę, że popierają to niemal wszystkie siły w parlamencie i że świat też zmienia się w tym właśnie kierunku. Jeśli już ten zakaz ma wejść w życie, to trzeba to zrobić w sposób cywilizowany, z odpowiednimi odszkodowaniami i z odpowiednim vacatio legis – podkreślił.

Odniósł się też do podnoszonych przez tzw. futerkowców argumentów, że zakaz zabije branżę drobiarską, która dotąd radziła sobie z utylizacją odpadów z hodowli, sprzedając to jako pożywienie dla małych zwierzą – choćby norek i lisów.

Agrounia protestowała pod domem posła. „Taka forma nie powinna mieć miejsca”

„Tu mieszka zdrajca wsi” – transparent o takiej treści wywiesili na płocie posesji należącej do posła PiS Andrzeja Gawrona protestujący przeciw...

zobacz więcej

– Czy to będzie oznaczało katastrofę dla branży drobiarskiej? Nie sądzę – mówi i wyjaśnia, że około 150 z 550 ton odpadów poubojowych trafia na fermy futerkowe, a z dodatkową utylizacją poradzą sobie istniejące polskie przedsiębiorstwa.

„Dziś chwalą Ardanowskiego, a wczoraj protestowali”

Zdaniem prezesa Cedrobu protesty rolników i hodowców trzody chlewnej z ostatnich dni nie są wcale efektem „piątki dla zwierząt”, a rolnicy „przesadzają” zachwalając byłego ministra rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego, który – zdaniem Goździkowskiego – nie poradził sobie ze zwalczaniem ASF.

– To jest prawdziwa przyczyna tego, że np. hodowcy trzody chlewnej wychodzą na ulice. Te protesty nie wynikają z piątki dla zwierząt. Chodzi o niskie ceny, a one z kolei wynikają z afrykańskiego pomoru świń. Mówienie, że mieliśmy najbardziej sprawnego, dbającego o interesy rolników ministra, jest w mojej ocenie przesadzone. Ci, którzy dzisiaj go bronią, jeszcze wczoraj przeciw niemu protestowali – uważa przedsiębiorca.

źródło:
Zobacz więcej