RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Problem z personelem medycznym. Radziwiłł: Niezręcznie mi o tym mówić

Liczba osób hospitalizowanych z powodu koronawirusa wzrasta z dnia na dzień (fot. PAP/Leszek Szymański)

Praktycznie nie ma osób, które same zgłaszają się do pracy przy zwalczaniu epidemii – mówił o sytuacji na Mazowszu wojewoda mazowiecki Konstanty Radziwiłł. Podkreślił, że sytuacja wygląda też „bardzo źle”, jeśli chodzi o stawiennictwo osób odgórnie skierowanych do takiej pracy.

Kaczyński: Sprawą priorytetową jest epidemia i na tym koncentrujemy uwagę

Uruchomię mechanizm koordynacji działań w obszarach, które dotyczą szeroko rozumianego bezpieczeństwa kraju – zadeklarował w rozmowie z „Gazetą...

zobacz więcej

O walkę z epidemią oraz sytuację w służbie zdrowia wojewoda mazowiecki pytany był w Programie Pierwszym Polskiego Radia. Radziwiłł przyznał, że problemy dotyczą m.in. placówek, w których dochodzi do przekształcenia danego oddziału w oddział dedykowany pacjentom z koronawirusem.

– Zaczyna być problem z personelem, absencja chorobowa się zwiększa albo nawet mamy do czynienia z wypowiedzeniami. To jest po prostu fakt, nie ma co się oszukiwać. Z jednej strony możemy rozumieć lęki, obawy, z drugiej strony też trzeba powiedzieć, że państwo to nie tylko decydenci, ale także ci, którzy bezpośrednio muszą wykonywać te zadania, które wynikają z ich kompetencji zawodowych – mówił.

W rozmowie przytoczono dane, zgodnie z którymi na Opolszczyźnie z 71 osób, które zostały w niedzielę skierowane do leczenia chorych z COVID-19, pracę podjęły trzy osoby. Na pytanie, jak jest na Mazowszu, Radziwiłł odpowiedział, że „niestety jest bardzo podobnie”. – To są doświadczenia nie tylko z ostatnich dni – akurat w tych ostatnich dniach nie kierowałem nikogo – ale jest bardzo źle – przyznał.

Koronawirus w Warszawie i na Mazowszu. Raport 14.10 – stan epidemii w stolicy

Dwa na trzy nowo odnotowane na Mazowszu zakażenia koronawirusem przypadają na stolicę. Liczba odnotowanych od początku epidemii przypadków Covid-19...

zobacz więcej

Dopytywany, czy problem może brać się np. z kwestii wynagrodzenia, Radziwiłł odparł, że płace osób kierowanych w miejsca kryzysowe są „naprawdę bardzo wysokie”.

– Nikt z całą pewnością nie może czuć się w jakikolwiek sposób stratny, wręcz odwrotnie, co do zasady płacimy 50 proc. więcej niż normalnie na takim stanowisku – powiedział.

– Jest mi bardzo niezręcznie o tym mówić, zwłaszcza że sam jestem lekarzem, ale wydaje mi się, że mamy do czynienia z przewagą lęku – ocenił.

Podkreślił, że sam wielokrotnie zwracał się do organizacji lekarskich i pielęgniarskich, by zachęcano do pracy z pacjentami z COVID-19, oraz by nie kierowano do niej „na oślep”, a jedynie tych, którzy sami się zgłoszą. Dodał jednak, że takich osób „praktycznie nie ma”.

– W ciągu całego okresu na ponad 30 tys. lekarzy miałem bodajże trzy albo cztery takie zgłoszenia – powiedział.

Na weselu jak na stypie. Wkrótce nowe limity gości

Wprowadzony kilka dni temu obowiązek noszenia maseczek na terenie całej Polski to nie koniec nowych obostrzeń. Ministerstwo Zdrowia przypomina, że...

zobacz więcej

– Trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że jeśli dochodzi do decyzji o skierowaniu, to znaczy, że sytuacja jest naprawdę dramatyczna – podkreślił Radziwiłł. Jak dodał, często zdarza się, że w danym szpitalu lub Domu Pomocy Społecznej nie ma nikogo, kto mógłby sprawować opiekę.

– To po prostu oznacza, że jeżeli nie stawią się osoby skierowane do takiego miejsca, to nie będzie nikogo, kto poda jeść, pić, zmieni pampersa – powiedział.

Radziwiłł poinformował też, że zaprosił do rozmów na ten temat przedstawicieli okręgowych izb lekarskich i pielęgniarskich z terenu Mazowsza.

– Mam nadzieję, że dojedziemy do jakichś ustaleń. Bardzo liczę na to, że będę mógł kierować w trudne miejsca tych, którzy faktycznie podjęli taką decyzję samodzielnie – powiedział wojewoda mazowiecki.

źródło:
Zobacz więcej