RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Porwania na Saharze

Kilka dni temu malijska Al Kaida wypuściła czterech zakładników, w tym francuską działaczkę humanitarną Sophie Petronin oraz lidera opozycji w Mali Soumailę Cisse (fot. Christopher Pillitz/Getty Images)

Kilka dni temu malijska Al Kaida wypuściła czworo zakładników, w tym francuską działaczkę humanitarną Sophie Petronin i lidera opozycji w Mali Soumailę Cisse. Jednocześnie ujawniono, że inna zakładniczka, pochodząca ze Szwajcarii Beatrice Stoeckli, została zamordowana przez porywaczy około miesiąca temu. W rękach saharyjskich terrorystów, którzy od kilkunastu lat terroryzują Saharę i Sahel, tereny niegdyś przyciągające turystów, pozostaje jednak wciąż kilku zagranicznych zakładników.

Nowa wojna o Górski Karabach rozpoczęta

Dzisiejszy atak Azerbejdżanu na Górski Karabach może okazać się najpoważniejszą od 1994 r. eskalacją tego trwającego już trzy dekady konfliktu....

zobacz więcej

Biznes na turystach – tak lub inaczej

Mali, a także sąsiedni Niger, Burkina Faso czy Mauretania to kraje które mają bardzo dużo do zaoferowania pod względem turystycznym. Pustynne safari, specyficzna architektura Sahelu, a także parki narodowe zaczynającej się na południu tych krajów „czarnej Afryki” to atrakcje, które mogłyby przekształcić te kraje (a zwłaszcza Mali) w turystyczny raj. Zresztą jeszcze kilkanaście lat temu do Mali przyjeżdżało wielu zachodnich, zwłaszcza francuskich, turystów.

Zważywszy na to, że kraje te są zacofane, a ludność należy do najuboższych nawet jak na standardy afrykańskie, to była to szansa dla wielu ludzi na zarobienie na życie. Niestety, dżihadystyczni terroryści też mieli swój pomysł na zarobek na turystach (i nie tylko), ale nieco w inny sposób: przez wymuszanie okupów od państw zachodniej Europy.

Biznes zaczął się kręcić od 2003 r. za sprawą dwóch pustynnych przemytników powiązanych z ruchem dżihadystycznym, szybko rozwijającym się od wybuchu wojny domowej w Algierii na początku lat 90. Abderrazak el Para i Mochtar Belmochtar, bo o nich mowa, porwali wówczas 32 turystów (głównie z Austrii i Niemiec), którzy urządzali pustynne rajdy w południowej Algierii. Ani w tym, ani w żadnym innym przypadku nikt nie przyznał się do zapłacenia okupu, ale najprawdopodobniej do tego właśnie doszło. Zakładnicy zostali zwolnieni, ale zaczęły się kolejne porwania, coraz bardziej śmiałe, bezwzględne i brutalne. I nie wszystkie kończyły się happy endem. W niektórych wypadkach terroryści dokonywali egzekucji tylko zakładników określonych narodowości podczas gdy pozostali byli po jakimś czasie wypuszczani, co mogłoby wskazywać na to, że niektóre rządy godziły się na płacenie a niektóre nie.

Witold Repetowicz: Ormianie widzą, że Rosja ich nie wspiera

Po 10 dniach intensywnych starć azerbejdżańsko-armeńskich pojawiła się szansa, choć wciąż niewielka, na deeskalację. Jednym z powodów jest to, że...

zobacz więcej

Dylemat dotyczący okupów
Płacenie okupu za zakładników to kontrowersyjna kwestia i wielki dylemat. Z jednej bowiem strony chodzi o życie ludzkie, a każda egzekucja jest porażką władz, które mogą zostać w związku z tym poddane osądowi własnej opinii publicznej i zapłacić za to cenę polityczną. Z drugiej jednak strony płacenie okupów zachęcało do kolejnych porwań, a poza tym dało Al Kaidzie Islamskiego Maghrebu środki finansowe, które pozwoliły jej na rozwinięcie swej terrorystycznej działalności w kolejnych latach.


Pieniądze z okupów zaczęły być jednym z dwóch głównych źródeł utrzymania terrorystów, obok wpływów z handlu narkotykami. Nawiasem mówiąc, w tym drugim wypadku często dochodziło (i dalej ma to miejsce) do międzywyznaniowego przymierza handlowego południowoamerykańskich karteli, włoskiej mafii, dżihadystów i skorumpowanych rządów afrykańskich. Dzięki temu kokaina z Kolumbii trafia do Europy przez Saharę, a jeden z głównych szlaków wiódł przez Mali. Tamtejszy prezydent Amadou Toumani Tourre, obalony w 2012 r., również był zamieszany w ten proceder, a zarazem pośredniczył w negocjacjach dotyczących uwolnienia zakładników. To czy obejmowało to „prowizję” od okupu, nie zostało nigdy wykazane, ale jego partnerem w kontaktach z Al Kaida był niesławny Ijad ag Ghali, Tuareg, który w 2012 r. założył organizację Ansar Dine i po opanowaniu północy Mali chciał zdobyć stolicę kraju Bamako. Przeszkodziła mu w tym dopiero operacja Serval, czyli interwencja francuskich wojsk, które w Mali są do dziś.

Sprawa Abu Huzayfy: kompromitacja służb czy skandal dziennikarski?

Kanadyjskie służby specjalne aresztowały w zeszłym tygodniu Abu Huzajfę al-Kanadiego, który dwa lata temu wystąpił w nominowanym do nagrody...

zobacz więcej

Sześć lat w niewoli

Czasem śmierć zakładników była wynikiem nieudanych prób uwolnienia ich przez oddziały specjalne. Tak było np. w 2010 r. w przypadku Francuza Michela Germaneau, porwanego w północnym Nigrze i przewiezionego przez terrorystów do Mali. Po nieudanej akcji francuskich I mauretańskich komandosów, w którym zginęło sześciu terrorystów, Francuz został w odwecie zamordowany.

Dokonał tego słynny pustynny bandyta Mochtar Belmochtar, który rok wcześniej przeprowadził również egzekucję Brytyjczyka Edwina Dyera. Dyer został porwany wraz z trzema innymi turystami, którzy zostali uwolnieni. Za jednego z nich prawdopodobnie okup zapłacił rząd Szwajcarii, a dwóch pozostałych wymieniono na grupę więzionych terrorystów.

Za Dyera Al Kaida miała żądać wypuszczenia z brytyjskiego więzienia ważnego terrorystę Abu Katadę ale władze Wielkiej Brytanii odmówiły. Wspomniany Mochtar Belmochtar był również odpowiedzialny za atak na elektrownię w Il Amenas w południowej Algierii. Władze Algierii odrzuciły jednak żądania terrorystów i dokonały krwawego szturmu, w którym zginęło 23 zakładników i 32 terrorystów.

Najdłużej w rękach Al Kaidy przebywał szwedzki turysta Johan Gustafsson. Razem z trzema innymi turystami (z Niemiec, RPA i Holandii) został on porwany 25 listopada 2011 r. w okolicach Timbuktu, legendarnego miasta Tuaregów, znajdującego się w północnym Mali. Niemiec stawiał opór, więc został zabity na miejscu. Pozostali, po jakimś czasie w celu poprawy warunków, postanowili przejść na islam. Dzięki temu mieli trochę więcej swobody.

W 2015 r. uwolniono kolejno Holendra Sjaaka Rijke i Stephena McGowna z RPA, za którego rząd tego kraju według niektórych doniesień zapłacił 3,5 mln euro. Gustafsson przebywał jednak w niewoli prawie sześć lat i został uwolniony dopiero w czerwcu 2017 r.

Armenia jak feniks z popiołów

21 września Armenia obchodziła swoje święto niepodległości ustanowione na pamiątkę referendum zorganizowanego w 1991 r., w którym ponad 99 proc....

zobacz więcej

Ijad ag Ghali znów w akcji

Uwolniona kilka dni temu 75-letnia Sophie Petronin została porwana w grudniu 2016 r. w północomalijskim mieście Gao, gdzie od wielu lat zajmowała się pomocą humanitarną. W 2012 r. cudem udało jej się uciec z miasta przez Saharę do Algierii, gdy miasto wpadło na wiele miesięcy w ręce dżihadystów. Później jednak wróciła i drugi raz szczęście jej już nie dopisało.

Razem z nią wolność odzyskało dwóch Włochów oraz lider opozycji w Mali Soumaila Cisse, porwany pół roku temu w trakcie kampanii wyborczej do malijskiego parlamentu. Co ciekawe, w sierpniu tego roku władzę stracił prezydent tego kraju Ibrahim Boubakar Keita. Keita, który rządził od 2013 r., został odsunięty i przejściowo uwięziony w wyniku wojskowego zamachu stanu. Wcześniej natomiast negocjował porozumienie z główną organizacją dżihadystyczną na tych terenach, tj. powiązaną z Al Kaidą Dżamaat Nasr al Islam wal Muslim (JNIM), kierowaną przez Ijada ag Ghali.

Porozumienie między Mali a JNIM miało przypominać to zawarte przez Amerykanów z Talibami w Afganistanie, choć nie można wykluczyć, że znów doszłoby do wspólnych interesów między władzą a terrorystami w zakresie porwań jak i przemytu narkotyków. JNIM żądał też wycofania francuskich wojsk z Mali, co jest raczej mało prawdopodobne. Francja natomiast negatywnie zareagowała na wojskowy przewrót w Mali, ale fakt, że junta doprowadziła do uwolnienia obywatelki francuskiej, może mieć znaczenie dla wzajemnych relacji.

Cena za zwolnienie była jednak wysoka. Władze malijskie wypuściły na wolność prawie 200 terrorystów związanych ze JNIM i innymi organizacjami dżihadystycznymi. Tymczasem islamscy terroryści i tak systematycznie rosną w siłę w tym regionie i rozszerzają swoją przestępczą działalność na kolejne kraje. W Burkina Faso, podobnie jak w Mali, część terenów znajduje się od pewnego czasu poza realną kontrolą rządu. Dżihadyści ekspandują jednak coraz bardziej na południe, tworząc swoje przyczółki w Wybrzeżu Kości Słoniowej, a także północnych częściach takich państw jak Benin, Togo czy Ghana.

źródło:
Zobacz więcej