RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Czym wkurzają nas feministki, a za co kochamy kobiety?

Jak to możliwe, że tak się chcą różnić od zwykłych kobiet (fot. Shutterstock/Dean Drobot)

Ten tekst piszę o kobietach z perspektywy mężczyzny. Jak mówił Rust Cohle: „My, istoty czujące, posiadamy jakieś namiastki tożsamości. Kształtujemy je, wartościując i oceniając. Wszystko i wszędzie. Jeśli ci to przeszkadza, to znaczy, że błądzisz”. Czytam feministki, które uważają, że dziennikarz sportowy nie może pochwalić tenisistki Igi Świątek, mówiąc, że „gra jak mężczyzna” i myślę, że ten, wydawać by się mogło, śmieszny wybryk to element większego problemu. Jeśli dla feministek „serwować jak kobieta/mężczyzna” nie jest stwierdzeniem pewnej rzeczywistości, tylko obrazą - to nie nad dziennikarzem powinniśmy się pochylić, tylko nad feministkami.

Równe i równiejsze. Feministki, dlaczego milczycie ws. Nitek-Płażyńskiej? [WIDEO]

Sędzia Małgorzata Zwierzyńska z Gdańska dała wczoraj sygnał do wszystkich Polek: jeśli szef Cię poniewiera, grozi Ci i obraża, a Ty to...

zobacz więcej

Kiedy obserwuje się i słucha feministek, często przychodzi taka refleksja – jak to możliwe, że tak się chcą różnić od zwykłych kobiet? Rodząc się z pewnymi cechami, najpierw odrzucają je, bo są „kobiece”, a później walczą o to, żeby zaprzeczenie kobiecości było nowym standardem dla ich płci. To nie tylko negowanie rzeczywistości, zawracanie kijem Wisły, ale działanie wbrew naturze – coś jak zmuszanie szlachetnego konia, żeby zachowywał się jak osioł.

Czego najbardziej nie lubią feministki, z czym najsilniej walczą? Na przykład z biologicznym faktem, że kobieta, która zachodzi w ciążę, nosi w sobie dziecko. Kobietom, które mogą urodzić dziecko, które czują w sobie naturalny instynkt macierzyński, wmawiają, że „aborcja jest ok”, a to, co w sobie noszą, to nie istota ludzka, tylko odhumanizowany „płód”. Taki pasożyt, któremu możemy łaskawie pozwolić żyć, ale możemy go też „usunąć”.

Podobne zaprzeczenie kobiecości widzimy w tym, co feministki chciałyby wpoić dziewczynkom. Ich zdaniem one nie powinny być grzeczne, miłe, eleganckie, uporządkowane i dobre, tylko właśnie na odwrót – już od dziecka robić wszystko na przekór, bo w ten sposób „będą sobą”. Już samo to, że zaprzeczenie swojej tożsamości nazywają byciem sobą, to obraz odwracania pojęć i werbalnego zaprzeczania rzeczywistości. – Chodzi o bunt metafizyczny, odmowę akceptacji świata takim, jaki on jest i człowieka z jego naturą. Bunt towarzyszy nam od zawsze, takie przekonanie, że człowiek może się usytuować na boskiej pozycji. Dowolnie stwarzać świat, buntować się przeciwko jego regułom - mówił w audycji „O wszystkim z kulturą” Polskiego Radia Bronisław Wildstein, autor eseju „Bunt i afirmacja”. Dziennikarz nie odnosi się wprost do samego feminizmu, ale bez wątpienia taką negację rzeczywistości widzimy w tym nurcie.

Budka chce zmusić Kidawę-Błońską do rezygnacji. „Feministki chowają się po kątach”

Będzie zmiana kandydata Platformy Obywatelskiej w wyborach prezydenckich. Jutro rano ma zebrać się zarząd partii, po którym Małgorzata...

zobacz więcej

Skutki wyparcia się natury dla całej wspólnoty

W życiu każdej jednostki zaprzeczenie, czyli nieświadomy mechanizm obronny opisany w psychologii i psychoanalizie, może wywołać ogromne i nieodwracalne szkody; tak samo w życiu społecznym. Mężczyzna nie będzie czuł się lepiej, zaprzeczając swojej męskości i udając, że w niczym się od kobiety nie różni. Może sobie co najwyżej zaszkodzić, a tym samym zaszkodzić również najbliższym.

Tata, który uzna, że stwarzanie dziecku poczucia bezpieczeństwa to patriarchalizm, który należy odrzucić – szkodzi nie tylko sobie, ale i dziecku oraz matce, którą będzie tą rolą obarczał. Tak samo mama, która odrzuci macierzyństwo, obarcza mężczyznę obowiązkiem zastąpienia jej w tym, a dziecku odbiera całe dobro, które jej instynkt macierzyński może mu dać. Zarówno w jednym jak i drugim wypadku skutki dla dziecka i jego przyszłego rozwoju mogą być nieodwracalne.

Jeśli my jako mężczyźni kochamy kobiety, to przecież nie za to, że są takie same jak my, ale właśnie dlatego, że mają cechy totalnie różne od naszych. Samo poznanie ich, próba zrozumienia to dla nas magnes, który jest jednym z istotniejszych elementów tworzenia relacji wewnątrz wspólnoty ludzkiej. Kobiety kochamy za wrażliwość, wiarę w Boga, ale też za zaufanie do drugiego człowieka oraz za empatię, wyrozumiałość i determinację w działaniu.

Tym, jak kobieta patrzy na świat, przypomina nam, mężczyznom, za co ten świat kochamy, a ona sama przywraca w niego wiarę. Dla kobiety jesteśmy w stanie dokonać niemożliwego i dotyczy to nie tylko tej najbliższej, ale również córki, siostry, matki czy babci. Dla nich jesteśmy w stanie zdobywać świat, odkrywać nieznane, czyli to wszystko, czego skutkiem jest „postęp”.

Próbowała odwieść kobietę od aborcji. Zmaga się z hejtem i groźbami

„Zapłacz nad swoim marnym, nikomu niepotrzebnym i szkodliwym życiem”, „Fanatyczka z przepranym mózgiem” – tak piszą zwolenniczki aborcji o Zuzannie...

zobacz więcej

Feministyczny parasol nad handlarzem kobiet z KOD

Jak to w takim razie jest, że feministki, które same siebie uważają za postępowe, to, co daje nam nie tylko radość z życia, czyli funkcjonowanie zgodne z naturą, ale i to, co umożliwia postęp – próbują hamować? Oczywiście, że są kobiece prawa, o które należy walczyć. Prawo do szacunku i sprawiedliwości, czyli np. walka z przedmiotowym traktowaniem kobiecego ciała albo o prawa socjalne dla matek. W jednej i drugiej sprawie aktywność feministek praktycznie nie istnieje. Dla takiej Magdaleny Środy wyższa emerytura czy 500 Plus to „upokorzenie kobiet”, a „Wysokie Obcasy” od lat stają murem za prostytucją, a zamiast po ulicach miast zbierać i wyrzucać ulotki oferujące takie usługi, z zachwytem mówią o „pracownicach seksualnych”.

Dla feministek wrażliwość kobiety idzie na drugi plan, gdy promują przygodny seks wszędzie i z każdym. Tak samo dzieje się, gdy w grę wchodzi polityka. Wystarczy przypomnieć casus Konrada Materny z KOD-kapeli, który został skazany prawomocnie za pozbawianie wolności kobiet, zmuszanych do pracy w domach publicznych za granicą. Ofiarami grupy przestępców, w tym Konrada Materny, padło ponad 90 kobiet. Były one wabione na pracę w zagranicznych luksusowych restauracjach i hotelach, a później zmuszano je do pracy w domach publicznych.

Materna od 2015 r. walczył u boku totalnej opozycji o „wolność i demokrację”, zagrzewając na ulicznych protestach do walki z rządem – i to wystarczyło, żeby do dziś feministki nie uznały za stosowne Maternę potępić, zorganizować manifestację przeciwko kryciu go przez jego organizację czy zażądać wewnętrznego śledztwa u swoich kolegów z KOD w tej sprawie.

Chłopak feministki głosuje na Andrzeja Dudę. „Siostry” radzą: Zakończ związek

„Zmień lubego”, „Niestety takich dzbanów jest sporo”, „Zakończ związek” – przeczytała użytkowniczka zamkniętej facebookowej grupy feministycznej...

zobacz więcej

Himalaje absurdu feministki osiągnęły po wygranej Igi Świątek, gdy jeden z dziennikarzy sportowych stwierdził, że tenisistka serwuje „jak mężczyzna”. Co z tego, że jest to popularne określenie w sporcie, gdzie mężczyźni z natury mają silniejsze i precyzyjniejsze uderzenie (dlatego zresztą ta dyscyplina, jak wiele innych, podzielona jest na płcie). Nowa gwiazdka „Gazety Wyborczej” Żaneta Gotowalska, oburzając się na to określenie, stwierdziła, że powiedzenie, że Świątek „serwuje jak mężczyzna” jest obraźliwe, bo to znaczy „w domyśle tak samo dobrze, bo facet to facet”.

„Dziś Międzynarodowy Dzień Dziewczynek. Nie pozwólmy nigdy, by jakakolwiek dziewczynka czuła się gorsza. Potem cierpi na tym jako dorosła kobieta” – zakończyła swój patetyczny wpis wychowanka Adama Michnika. Kolejna, która nie rozumie, że dziewczynce może być przykro, jeśli usłyszy określenie „zachowujesz się jak dziewczyna” w kontekście negatywnym, a nie jak ktoś powie „grasz jak chłopak”, opisując po prostu rzeczywistość.

Chyba, że we wszystkich dyscyplinach zarządzimy grę koedukacyjną, ale na tym – co oczywiste – najbardziej straciłyby kobiety. Co zresztą kolejny raz pokazuje, że działanie feministek nie jest podyktowane dobrem kobiet, tylko wciskaniem sprzecznej z ich naturą ideologii. A może by lewicowe aktywistki, zamiast oburzać się na wszystko i wszystkich dookoła, odrzuciły negatywne emocje i przez chwilę zastanowiły się, dlaczego „zachowujesz się jak feministka” najbardziej obraża właśnie kobiety.

źródło:
Zobacz więcej