RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Hołd złożony ambasadorowi. Wg lewicy jesteśmy gorszymi sprawcami Holokaustu niż Niemcy

Na Twitterze, jednym z największych serwisów społecznościowych w przygotowanych dla użytkowników animacjach GIF nie ma niczego pod hasłem „Hitler”, mamy za to cały zbiór „śmiesznych” obrazków pod hasłem „Stalin” – pisze autor (fot. Hulton Archive/Getty Images)

Tak samo jak za niemieckie zbrodnie przeprosił nowy ambasador Niemiec, tak samo powinni przeprosić Polacy - takie fałszywe i okrutnie krzywdzące dla polskich i żydowskich ofiar nazizmu zrównywanie Polaków i Niemców lansuje „Krytyka Polityczna”. W swoim artykule Katarzyna Markusz przekonuje, że jesteśmy nawet gorszymi sprawcami Holokaustu, bo wierzymy w „niezłomność, gościnność, męstwo i szlachetność” Polaków. Podobnie brzmiący pean Michała Broniatowskiego na cześć Niemców publikuje Onet.

„Dlaczego Polska nie upora się z historią jak Niemcy?” Wiceminister mówi „dość”

„Niemcy przezwyciężyły swoją historię. Dlaczego Polska nie może?” – brzmi pytanie w tytule opublikowanego przez Onet komentarza amerykańskiego...

zobacz więcej

Jak bardzo wciąż zafałszowana jest na świecie historia II wojny światowej widać w najbardziej błahych sprawach. Na Twitterze, jednym z największych serwisów społecznościowych w przygotowanych dla użytkowników animacjach GIF nie ma niczego pod hasłem „Hitler”, mamy za to cały zbiór „śmiesznych” obrazków pod hasłem „Stalin”. Dzieje się tak, mimo iż jeden i drugi polityk był okrutnym zbrodniarzem, a jeśli spojrzymy na liczby ofiar – Stalin nawet większym.

Okazuje się, że problem z historią ma również lewica w Polsce, która na łamach dużego portalu, uznawanego za jej „intelektualne zaplecze” prezentuje tezy tak podłe wobec polskich ofiar niemieckich zbrodni, że gdyby ich autorka obudziła swoje sumienie, to nie dałoby jej spokoju do końca życia. Katarzyna Markusz w swoim zachwycie Niemcami tak się zapędza, że nie jest w stanie ukryć swojej głębokiej niechęci do narodu polskiego.

„Czy doczekamy dnia, w którym polska władza również przyzna, że niechęć do Żydów była wśród Polaków nagminna, a polski współudział w Zagładzie jest faktem historycznym?” – pyta Markusz na wstępie tekstu, którego tytuł i zdjęcie nie pozostawiają wątpliwości, kto jest złym, a kto dobrym bohaterem jej przemyśleń. Z fotografii patrzą na nas ambasador Niemiec Arndt Freytag von Loringhoven i głowa polskiego państwa Andrzej Duda, a w tytule zarzut: „Ambasador Niemiec mówi trudną prawdę o historii. Polska nadal kłamie.”

Relatywizm niemieckich zbrodni jest tak daleko posunięty w tekście Markusz, że pisze ona nawet, że „niezłomność, gościnność, męstwo i szlachetność Polaków oraz oczywiście rzekomo ogromna pomoc udzielana Żydom w czasie wojny i tuż po niej to jedna z tych fikcji, którymi karmią nas polscy politycy od wielu dekad.” Co mają pomyśleć żyjący bohaterowie II wojny światowej, którzy ratowali Żydów albo rodziny tych, którzy nie przeżyli właśnie dlatego, że ich Niemiec właśnie za tę „fikcyjną” niezłomność, gościnność, męstwo i szlachetność zamordował?

Skąd ten nagły zbiorowy zachwyt niemieckim ambasadorem?

Patrząc tylko na ostatnie dwa dni trudno nie zadać sobie takiego pytania. Artykuł opublikowany na łamach „Krytyki Politycznej” poprzedził inny, podobny, opublikowany na łamach również lewicowego Onetu. „Niemcy przezwyciężyły swoją historię. Dlaczego Polska nie może?” – tak brzmi pytanie postawione w tytule tekstu Politico, przetłumaczonego specjalnie dla Onetu przez Michała Broniatowskiego.


 Aż nie chce się wierzyć, że można tak postawić świat na głowie. Zacznijmy od tego, że to, że Niemcy uważają, że „przezwyciężyli historię” to nie znaczy, że tak jest. O przebaczeniu decydują ofiary, a do przebaczenia niezbędne jest zadośćuczynienie! Nie ma powodu, żeby wnuk rolnika za kradzież należącej do jego dziadka krowy winił potomka sprawcy, ale nie da się mówić o wybaczeniu, jeśli przepraszający nie chce jej zwrócić. Jak można z „przezwyciężenia historii” rozliczać ofiary? W Polsce wciąż żyją ludzie, których w nocy budzą koszmarne wspomnienia z przeszłości. Jak mają „przezwyciężyć historię”, skoro Niemcy nawet nie chcą rozmawiać o odszkodowaniach? Nie ułatwia również ciągłe obrażanie ofiar, ta cała galopująca polonofobia.

Jakby tego było mało, autorka tekstu „Krytyki Politycznej” na swoim Twitterze zarzuca Polakom, że w naszym narodzie „mówienie prawdy nie jest powszechne”.

Zachwycając się ambasadorem Arndtem Freytag von Loringhovenem, Markusz pisze tak:

„Zamiast bawić się w pełną obłudy i pokrętną politykę historyczną, powiedział otwarcie, że „Polska i Polacy doświadczyli niewyobrażalnych cierpień, a wielu Polaków stało się ofiarami zbrodni naszych przodków”. Wielka szkoda, że już na przykład taki ambasador Polski w Izraelu nie jest w stanie równie rzeczowo spojrzeć na fakty i szczerze opowiedzieć historię własnego narodu. „Rany, które pozostawili tu nasi przodkowie, są do dziś żywe” – mówi ambasador Arndt Freytag von Loringhoven. Tak samo żywe są te, które Żydom zadali Polacy. Jednak równie śmiałych refleksji na ten temat od polskich dyplomatów nie usłyszymy.”

Markusz w jednym ciągu, jak z serii z karabinu maszynowego zestawia przeprosiny niemieckiego ambasadora z żądaniem, żeby polski ambasador również przeprosił. Dlaczego? Bo niemieckie zbrodnie na Polakach „są tak samo żywe jak te, które Żydom zadali Polacy”. TAK SAMO ŻYWE…. „How dare you?” – jakby powiedziała nastoletnia Greta. Tego rodzaju zafałszowywania historii nie powstydziliby się najwięksi propagandyści Kremla.


Inna sprawa, że według mojej wiedzy od początku swojej kadencji ambasador RP w Izraelu, Marek Magierowski miał 50 spotkań na żywo, w szkołach, na uniwersytetach, a w ostatnim czasie zdalnych z młodymi Żydami, starszymi Żydami, Żydami z Polski, przewodnikami, nauczycielami i Arabami mieszkającymi w Izraelu. W ciągu tych rozmów opowiadał im o wszystkich aspektach wspólnej historii: o Irenie Sendlerowej i o Jedwabnem, o rodzinie Ulmów i o przedwojennym, polskim antysemityzmie. Czy pani Markusz choć w jednym takim spotkaniu wzięła udział albo chociaż zainteresowała się nimi, czy rozmawiała z uczestnikami? Zamiast tego woli zniesławiać polskie państwo i polski naród.

Nowa odsłona antypolskiej krucjaty

Ahistoryczna teza, że Polska jest „narodem sprawców” niestety w Polsce funkcjonuje nie od dzisiaj. Mówił tak o Polakach w 2011 r., pełniąc funkcję prezydenta RP, Bronisław Komorowski. Teraz jednak ta narracja jest rozbudowywana i to całkowicie otwarcie, bez białych rękawiczek. O co w tym wszystkim chodzi? Dlaczego przyjeżdża do Polski nowy ambasador, rzeczywiście niezwykle skuteczny w swoich działaniach dyplomata z wyższej półki, a na jego przyjazd lewicowe media wyciągają czerwone dywany, sypią płatki kwiatów i z takim oddaniem ruszają do zrównywania narodu sprawców z narodem ofiar? Nie wydaje się to działanie przypadkowe, a jego przyczyny myślę poznamy niebawem.

Polemika z artykułami opublikowanymi na łamach Onetu i Krytyki Politycznej. 

źródło:
Zobacz więcej