RAPORT

Wojna na Ukrainie

Witold Repetowicz: Ormianie widzą, że Rosja ich nie wspiera

Po 10 dniach intensywnych starć azerbejdżańsko-armeńskich pojawiła się szansa, choć wciąż niewielka, na deeskalację (fot. Brendan Hoffman/Getty Images)
Po 10 dniach intensywnych starć azerbejdżańsko-armeńskich pojawiła się szansa, choć wciąż niewielka, na deeskalację (fot. Brendan Hoffman/Getty Images)

Po 10 dniach intensywnych starć azerbejdżańsko-armeńskich pojawiła się szansa, choć wciąż niewielka, na deeskalację. Jednym z powodów jest to, że Azerbejdżan nie zdołał osiągnąć znaczącego postępu, jeśli chodzi o zdobycze terytorialne, a Rosja nie przejęła monopolu na działania dyplomatyczne. Co więcej, brak jakiegokolwiek wsparcia dla Armenii kompromituje ją jako niewiarygodnego sojusznika. Tymczasem na całym świecie, w tym w Polsce, mnożą się protesty przeciw azerskiej agresji. W poniedziałek miała miejsce w Warszawie duża manifestacja proormiańska, a poseł PiS Marta Kubiak zadeklarowała, że całe swoje wrześniowe uposażenie przekaże na wsparcie humanitarne dla Ormian.

Górski Karabach: już 158 naszych żołnierzy zginęło w walkach z Azerbejdżanem

Ministerstwo obrony Górskiego Karabachu, separatystycznej ormiańskiej enklawy w Azerbejdżanie, poinformowało w piątek, że o 54, do 158, wzrosła...

zobacz więcej

Brak wiarygodnych dowodów na postępy Azerbejdżanu

Wprawdzie Azerbejdżan już pierwszego dnia ogłosił zdobycie 6 wiosek, natomiast w poniedziałek 5 października prezydent Ilham Alijew mówił o postępach w rejonie Dżabrail, ale brak dowodów tych domniemanych sukcesów powoduje, że deklaracje te są mało wiarygodne. Większość tych zdobyczy to nie tyle wioski, co punkty obrony w wyludnionej strefie buforowej. Ponadto 3 października Azerowie hucznie świętowali zdobycie wioski Madagiz, więc może dziwić, że pozostałe zdobycze nie były celebrowane w podobny sposób.

Ormianie z kolei twierdzą, że dokonali jedynie taktycznego wycofania się z niektórych punktów obrony, by zwabić przeciwnika w pułapkę i że następnie odzyskali kontrolę nad utraconymi terenami zadając przeciwnikowi ciężkie straty. 5 października opublikowali też film mający świadczyć o panicznej ucieczce żołnierzy azerskich z Madagiz. Wprawdzie trudno zweryfikować prawdziwość tych twierdzeń, ale strona azerska nie pokazała żadnych materiałów filmowych lub zdjęciowych potwierdzających utrzymanie kontroli nad tą wioską, a już w przeszłości ją zdobywała i traciła.

Obecnie jedynymi dowodami na rzeczywiste postępy terytorialne strony azerskiej są filmy wskazujące na zdobycie niewielkiej, opuszczonej wioski Czachirli w rejonie Dżabrail oraz wioski Talisz w rejonie martakerckim. Oba miejsca znajdują się odpowiednio na południowo-wschodnim i północno-zachodnim krańcu terenów kontrolowanych przez Ormian.

Tymczasem prezydent Republiki Arcach (Górskiego Karabachu) Araik Harutjunian przebywał w poniedziałek na froncie Dżabrail i po powrocie do Stepanakertu, stolicy Arcachu, stwierdził, że sytuacja znajduje się pod pełną kontrolą. Informacje na temat domniemanego przesuwania się frontu wskazują przy tym na to, że ofensywa azerska próbuje okrążyć Karabach uderzając na północy oraz na południu. Skuteczność tego planu wydaje się jednak póki co wątpliwa, a Azerbejdżanowi, mimo prób, nie udało się też przerwać łączności między Armenią a Górskim Karabachem. Z uwagi na górzysty teren są tylko dwie drogi ze Stepanakertu do Erewania.

Prezydent Azerbejdżanu: władze Armenii muszą przedstawić plan opuszczenia Górskiego Karabachu

Prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew zażądał w niedzielę od władz Armenii opracowania harmonogramu wycofania sił z Górskiego Karabachu. Zapowiedział...

zobacz więcej

Rosja zawarła układ z Azerbejdżanem?

Walki zatem nie toczą się na terenach właściwego Górskiego Karabachu, lecz tych, które przed 1991 rokiem do niego nie należały, a zostały zajęte przez Ormian ze względów taktycznych (zapewniają topograficzną przewagę Ormian). To z kolei może wskazywać na układ między Azerbejdżanem oraz Rosją w sprawie podjętej w ubiegłą niedzielę ofensywy.

Rosja dotąd nie okazała żadnego wsparcia Armenii, mimo że teoretycznie jest sojusznikiem tego państwa w ramach Organizacji Układu Bezpieczeństwa Zbiorowego (OUBZ). Co prawda zobowiązania wzajemnej pomocy nie dotyczą Górskiego Karabachu, gdyż formalnie nie jest on częścią Armenii, ale również reakcja Kremla na ostrzał terytorium samej Armenii był niemrawy.

Rosjanie nie potępili też ani Azerbejdżanu, ani Turcji, mimo że wiadomo, iż to strona azerska rozpoczęła tę eskalację, a Turcja aktywnie wspiera Azerbejdżan. Informacje podawane przez Ormian i Kurdów (a zdecydowanie dementowane przez Azerbejdżan i Turcję) jeszcze przed rozpoczęciem ofensywy, a dotyczące przerzucania przez Turcję syryjskich dżihadystów jako tureckich najemników do Azerbejdżanu w celu udziału w walkach z Armenią zostały potwierdzone przez wiele niezależnych źródeł, w tym szereg zachodnich dziennikarzy.

Władze Azerbejdżanu przypadkowo opublikowały też zdjęcie wskazujące na obecność tureckiego personelu wojskowego w azerskim mieście Gandża, choć udziałowi tureckich doradców wojskowych w tym konflikcie zaprzeczał zarówno Azerbejdżan, jak i Turcja. Turcja dostarcza też Azerbejdżanowi uzbrojenie, w tym atakujące m.in. obiekty cywilne drony Bayraktar.

Tymczasem Rosja ogranicza się do działań dyplomatycznych, w tym wezwań obu stron do deeskalacji. Choć w Armenii znajduje się rosyjska baza wojskowa, to ani jeden żołnierz rosyjski nie wspiera armeńskiej obrony. Rosja nie dostarczyła też żadnego uzbrojenia Armenii od czasu rozpoczęcia działań zbrojnych. Co prawda przytłaczająca większość armeńskiego uzbrojenia pochodzi z Rosji, ale również Azerbejdżan w ostatnich latach dokonywał ogromnych zakupów rosyjskiego sprzętu wojskowego. W 2016 r. wicepremier Rosji Dymitrij Rogozin stwierdził, że zarówno Armenia, jak i Azerbejdżan są „strategicznymi partnerami” Rosji, a ówczesny premier Dymitrij Miedwiediew twierdził, że sprzedając broń obu stronom Rosja „kontroluje konflikt”.

Co więcej, istnieją dowody na to, że w Turcji i Azerbejdżanie już po rozpoczęciu walk kilkakrotnie lądował białoruski samolot transportowy. Tymczasem Azerbejdżan do ostrzału pozycji ormiańskich wykorzystuje m.in. białoruskie rakiety Polonez.

Konflikt o Górski Karabach. „Obawiam się, że może się szybko nie skończyć”

Na sytuację w Górskim Karabachu patrzę ze smutkiem i obawą, iż konflikt może się rozlać – powiedział w TVP Info wiceminister spraw zagranicznych...

zobacz więcej

Ormianie nie chcą rosyjskich wojsk w Górskim Karabachu

Nie można wykluczyć, że Rosjanie postanowili ukarać Ormian za wykazywanie przez nich zbytniej niezależności oraz rosnący sceptycyzm czy wręcz niechęć do Rosji z uwagi na jej nielojalność i podwójną grę. Ormianie zaczęli ostatnio mówić nawet o tym, że jeśli Rosjanie nie będą ich wspierać przeciwko Turkom, to zerwą sojusz i zamkną rosyjską bazę. Rosjanie postanowili więc pozwolić Azerom na ograniczoną ofensywę tj. zajęcie terenów wokół Górskiego Karabachu, a następnie zmusić Ormian do zaakceptowania „kompromisu” od dawna proponowanego już przez Moskwę i odrzucanego przez mieszkańców Górskiego Karabachu, czyli wprowadzenia tam rosyjskich tzw. „sił pokojowych”. Los Ormian zależałby wówczas już całkowicie od Rosji, która w ten sposób umocniłaby się na południowym Kaukazie.

Plan rosyjski wydawał się łatwy do realizacji zważywszy na osamotnienie Armenii i dużą dysproporcję sił na korzyść Azerbejdżanu, a także na wsparcie strony azerskiej przez Turcję. Wiele jednak wskazuje na to, że może zakończyć się fiaskiem. Póki co bowiem Ormianie wciąż zdecydowanie odrzucają propozycję wprowadzenia rosyjskich żołnierzy do Górskiego Karabachu i dementują sugestie, że ich obrona może się wkrótce załamać. Obie strony ogłaszają również niezbyt wiarygodne informacje o stratach przeciwnika, przy czym tylko strona armeńska podaje również informacje o stratach własnych. Według nich w walkach zginęło już ponad 200 ormiańskich żołnierzy Armii Obrony Arcachu oraz ponad 20 cywilów. Po stronie Azerbejdżanu straty osobowe mogą być jednak jeszcze większe.

Azerbejdżan dokonuje też ostrzału cywilnych obiektów w Stepanakercie z zakazanej broni kasetowej, co zostało potwierdzone przez przebywających tam zagranicznych dziennikarzy. Jednocześnie Azerbejdżan oskarżył Armenię o ostrzał miasta Mingacewir, ale na dowód przedstawił zdjęcie, które powszechnie zostało uznane za inscenizowane.

Górski Karabach w ogniu. Kanada wstrzymuje dostawy broni do Turcji

Szef kanadyjskiego MSZ Francois-Philippe Champagne poinformował o wstrzymaniu eksportu kanadyjskiego uzbrojenia do Turcji. Jak stwierdził, ma to...

zobacz więcej

Wsparcie dla Ormian na świecie, w tym w Polsce

Niemniej w poniedziałek 5 października premier Armenii Nikol Paszynian ogłosił mobilizację osób, które zakończyły służbę wojskową w ciągu ostatniego roku, co może świadczyć jednak o słabnięciu Ormian. We wtorek rano władze Arcachu poinformowały jednak, że noc minęła stosunkowo spokojnie w porównaniu z poprzednimi. Jednocześnie mają miejsce intensywne działania dyplomatyczne na rzecz przerwania działań, przy czym Rosji nie udało się ich zmonopolizować. Wezwanie do natychmiastowego i bezwarunkowego przerwania ognia wystosowały we wspólnym oświadczeniu USA, Francja i Rosja i nie jest to korzystne dla planów Kremla.

Co więcej Francja zdecydowanie skrytykowała zaangażowanie Turcji, a prezydent Macron zapowiedział, że jego kraj nie opuści Ormian. Kanada natomiast wprowadziła embargo na sprzedaż broni do Turcji. Z kolei w USA około 60 senatorów i kongresmenów wezwało do zawieszenia jakiejkolwiek pomocy dla Azerbejdżanu oraz potępiło rolę Turcji. Z Rosji nie napłynęły żadne takie słowa wsparcia. Ormianie sobie to zapamiętają i jeśli obronią się przed azerską agresją i nie będą musieli przystać na rosyjską propozycję „kompromisu”, to będzie to gigantyczny cios w rosyjskie wpływy na południowym Kaukazie.

Również w Polsce widać silne wsparcie społeczne dla Ormian. W poniedziałek poseł na Sejm RP z ramienia Prawa i Sprawiedliwości Marta Kubiak ogłosiła, że w związku z sytuacją w Armenii i „nieustającymi atakami strony azerskiej również na skupiska ludności cywilnej także zamieszkane przez niewielką społeczność polską” postanowiła przeznaczyć całe swoje wrześniowe uposażenie na „zakup najpilniejszych produktów, które to trafią do potrzebujących w rejonie walk”.

Tego samego dnia odbyła się proormiańska manifestacja w Warszawie, w której udział wzięło ponad 1000 osób. Uczestniczący w niej Ormianie podkreślali przy tym, że Rosja ich w ogóle nie wspiera, mimo zobowiązań, a postrzeganie tego konfliktu jako zastępczego starcia Turcji i Rosji jest błędne. Przekonywali też, że walczą dla siebie, o swój byt, a nie dla Rosji i jej interesów. Przypomniano ponad 650 lat związków Armenii i Polski, w tym obecności Ormian w Polsce i ich rolę w historii Polski. W trakcie przemarszu spod kolumny Zygmunta pod Pałac Prezydencki, a następnie pod przedstawicielstwo UE nie doszło do żadnych incydentów, a tłum skandował m.in. „Precz z panturkizmem”, „Wolny, niepodległy Górski Karabach”, a także „Armenia to krzyż, Armenia to chrześcijaństwo”.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej