RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

„Byliśmy jak yin i yang”. McCartney wspomina Lennona

Paul McCartney i John Lennon poznali się w kościele, 6 lipca 1957 roku (fot. Eric Koch, Nationaal Archief/Wiki)

78-letni Paul McCartney rozmawiał o początkach „The Beatles” w specjalnym wywiadzie BBC Radio 2. Odpowiadał w nim na pytania najmłodszego syna Johna Lennona, Seana Ono Lennona. Okazją do rozmowy były zbliżające się 80. urodziny autora tekstów słynnego zespołu.

Znamy reprezentantkę Polski na konkurs Eurowizji Junior 2020

Alicja Tracz będzie reprezentować Polskę na Konkursie Piosenki Eurowizji Junior 2020, którego finał odbędzie się 29 listopada w Warszawie. 10-latka...

zobacz więcej

– Pamiętam, że pierwszy raz zobaczyłem go w autobusie. Pomyślałem wtedy, że to bardzo interesująco wyglądający facet – opowiedział Paul McCartney o tym, jak pierwszy raz ujrzał Lennona. – Kilka dni później zobaczyłem go w kolejce po rybę z frytkami i pomyślałem, och, to ten facet z autobusu – dodał.

– Nie wiedziałem o nim nic ponad to, co widziałem. Miał długie baki, starannie zaczesane włosy, długą kurtkę i dopasowane spodnie. Podobnie, jak my wszyscy w tym czasie, wyglądał jak Teddy Boy – wspominał Paul McCartney, nie zapominając uściślić, że ten staranny wygląd cechował Lennona zawsze.

– Ale nie zapominajmy, że wychował się w tej bardziej ekskluzywnej części Liverpoolu – zaznaczył.

Jak podaje magazyn „People”, wszystko się zmieniło, gdy przedstawił ich sobie nawzajem wspólny znajomy Ivan. Zdarzyło się to w kościele, 6 lipca 1957 r. John występował wtedy razem ze swoim pierwszym zespołem „The Qyarrymen”.

Między Paulem i Johnem przeskoczyła iskra. Przyjaźń rozkwitła, Lennon zaczął regularnie odwiedzać Paula w jego domu. Wspólnie ćwiczyli akordy i grali. Paul McCartney dołączył do zespołu. Muzyka ich połączyła, choć rzeczywistość, w jakiej żyli, była bardzo różna.

Paul wychowywał się w dużej, kochającej muzykę rodzinie; John dorastał u cioci Mimi, która słynęła z żelaznej ręki. Matkę Julię pożegnał w wieku lat pięciu. Ta ponownie wyszła za mąż i miała dwie córki. John nie utrzymywał z przyrodnimi siostrami zbyt bliskiego kontaktu, nawet po śmierci matki.

– Wiesz, chłopcze, to naprawdę wspaniałe, że poznaliśmy się wtedy z tym Teddy Boyem z autobusu. I uzupełniliśmy się. To było jak yin i yang – powiedział synowi Johna Paul McCartney.

źródło:

Zobacz więcej