RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Ma być ofensywnie. Lech gra z Charleroi o awans do fazy grupowej LE

Jakub Kamiński trafił do siatki w poprzednim pucharowym meczu Lecha z Apollonem Limassol (fot. PAP/EPA/SAVVIDES PRESS)

Dla piłkarzy Lecha Poznań czwartkowy mecz Ligi Europy w Belgii z Royal Charleroi jest jednym z najważniejszych w ostatnich latach. Stawką jest awans do fazy grupowej tych rozgrywek, a także punkty do rankingu i spore premie finansowe.

Koronawirus zaatakował angielską ekstraklasę

Dziesięć nowych przypadków koronawirusa wykryto podczas ostatnich badań przeprowadzonych u zawodników i pracowników angielskich klubów piłkarskiej...

zobacz więcej

Poznaniacy do Belgii wyruszyli w środę rano, a wieczorem przeprowadzili rozruch na płycie boiska. Pomocnik Jakub Kamiński, który w eliminacjach zdobył już dwa gole, jasno stawia cel przed czwartkowym pojedynkiem.

– Gramy tak, jak chcemy, czyli ofensywnie i do przodu. Dzięki takim spotkaniom chcemy pokazać, że poziom ekstraklasy się podnosi. Chcemy zaistnieć jako polski klub. Mam nadzieję, że odniesiemy zwycięstwo, bo naszym celem jest powrót do fazy grupowej europejskich rozgrywek. Chcemy, żeby te puchary wróciły na Bułgarską – powiedział skrzydłowy Kolejorza na konferencji prasowej.

Trener Dariusz Żuraw zwrócił uwagę, że jego zespół nie był rozstawiony przy losowaniu, a więc nie wystąpi w roli faworyta.

– Przyjechaliśmy jednak po to, żeby awansować do fazy grupowej. Jestem oczywiście świadom tego, że rozbudziliśmy nadzieje kibiców. Jutro nasz najważniejszy mecz, który zadecyduje, czy będziemy grali dalej w europejskich pucharach. Myślę, że to, co zobaczyliśmy do tej pory, pozwala nam optymistycznie patrzeć w przyszłość – podkreślił.

Gospodarze w poprzednim skróconym sezonie zajęli trzecie miejsce w lidze; w Belgii nie dokończono rozgrywek. W obecnym sezonie spisują się bardzo dobrze, wygrali sześć meczów i dopiero w ostatniej kolejce stracili pierwsze punkty remisując z Mouscron 1:1.

Były piłkarz Wisły Płock miał wypadek. Walczy o życie w szpitalu

To miała być romantyczna przejażdżka, ale zakończyła się tragicznie. Były piłkarz Wisły Płock Carlitos wraz ze swoją dziewczyną mieli potworny...

zobacz więcej

W Lidze Europy piłkarze z Charleroi przebyli znacznie krótszą drogę, bowiem rozgrywki rozpoczęli dopiero od trzeciej rudy kwalifikacyjnej. Wyeliminowali w niej Partizana Belgrad, wygrywając u siebie 2:1 po dogrywce.

O sile ofensywnej Royal stanowią m.in. Irańczyk Kaveh Rezaei oraz reprezentant Madagaskaru Marco Ilaimaharitra. W belgijskim zespole ważną rolę odgrywa japoński pomocnik Ryota Morioka, który w przeszłości przez półtora roku grał w Śląsku Wrocław.

Najważniejsza jest jednak defensywa, w obecnym ligowym sezonie stracił on tylko trzy gole. Przeciwko wicemistrzom Polski nie zagrają kontuzjowani Massimo Bruno, Cristophe Diany oraz przebywający na kwarantannie Bułgar Iwan Goranow.

– Nie będę zdradzał szczegółów taktycznych, ale nasi przeciwnicy są zespołem bardzo doświadczonym, zorganizowanym i na pewno czeka nas trudne zadanie. Jestem jednak przekonany, że jeśli zagramy swoje, wykorzystamy słabsze momenty przeciwnika, to jesteśmy w stanie wygrać. Oczywiście mocno przeanalizowaliśmy rywala, ale skupiamy się na naszej grze i na tym, jak chcemy pokazać się na boisku – zaznaczył.

Lech z kolei w Belgii zagra w niemal najsilniejszym składzie bez rekonwalescentów - bramkarza Mickeya van der Harta oraz napastnika Filipa Szymczaka.

Awans do fazy grupowej rozgrywek to nie tylko prestiż, czy promocja zawodników na arenie międzynarodowej. To też spory zastrzyk gotówki, za sam udział UEFA płaci blisko trzy miliony euro, a do tego dochodzą różnego rodzaju bonusy (za zwycięstwo, czy remis).

Mecz Royal Charleroi-Lech rozegrany zostanie w czwartek, początek godz. 19. Losowanie fazy grupowej zaplanowano na piątek.

źródło:
Zobacz więcej