RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Masakra w Babim Jarze. W ciągu dwóch dni Niemcy zabili ponad 33 tys. ludzi

W dwa dni Niemcy zabili tysiące ludzi (fot. Hulton Archive/Getty Images)

79 lat temu, 29 września 1941 r. niemieckie komanda śmierci rozpoczęły masakrę ponad 33 tys. ludzi w wąwozie Babi Jar pod Kijowem. Była to jedna z największych masowych egzekucji dokonanych podczas II wojny światowej. Do zbrodni stanowiącej ponury symbol Holokaustu przystąpiono tuż przed przyjęciem przez przedstawicieli władz Trzeciej Rzeszy planu „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”.

Tak Niemcy planowali zorganizować Holokaust. Zamierzali zgładzić 11 mln ludzi

20 stycznia 1942 r. w eleganckiej willi w Wannsee na przedmieściach Berlina zebrali się wysocy przedstawiciele Trzeciej Rzeszy. Przy cygarach i...

zobacz więcej

Ruvim Sthein miał 15 lat, gdy odpowiedział wraz z rodziną na odezwę niemieckiego okupanta. Zgodnie z apelem komuniści oraz żydowska ludność Kijowa mieli zgromadzić się w święto Jom Kippur w okolicach kirkutu. Kazano zabrać im ze sobą dokumenty, kosztowności i ciepłe ubrania, co miało ich przekonać, że wybierają się w długą podróż.

– Powiedziałem mamie, że nie należy tam iść, bo nas zabiją. Ale mama mi nie wierzyła, nie przekonałem jej. Poszliśmy więc z nią i z moją siostrą, zabierając parę walizek – wspominał Sthein po latach. Jak się okazało, przeczucia go nie myliły...

Niemcy przystąpili do masowych egzekucji w głębokim wąwozie Babi Jar zaledwie trzy dni po zdobyciu Kijowa.

Preludium zbrodni

24 września 1941 r. w kijowskiej alei Chreszczatyk doszło do serii wybuchów w budynkach zajętych przez niemiecką administrację. Detonacje, sterowane najprawdopodobniej przez funkcjonariuszy NKWD, doprowadziły do ogromnych pożarów, które objęły całą ulicę.

Dwa dni później sztab SS spotkał się ze sztabem 6 Armii. Ustalono, że pożary i wybuchy posłużą jako pretekst do deportacji żydowskiej ludności Kijowa.

Zginęli, bo ukrywali ośmioro Żydów

Ośmioro Żydów oraz ukrywających ich rodzinę Ulmów: Józefa i będącą w ostatnim miesiącu ciąży jego żonę Wiktorię oraz szóstkę ich dzieci zamordowali...

zobacz więcej

W rzeczywistości chodziło o zamordowanie wszystkich pozostałych w mieście Żydów (wielu z nich uciekło na wschód przed zajęciem Kijowa przez Niemców).

Operacją dowodził SS-Standartenführer Paul Blobel, któremu podlegało Einsatzgruppe 4a. Za realizację zbrodni odpowiadał natomiast sam Reichsfuehrer SS Heinrich Himmler.

Strzelali przez 36 godzin

Niemcy podzielili Żydów na grupy po 150-200 osób i zmusili do marszu. Na miejscu rozkazali im oddać dokumenty i kosztowności, a następnie rozebrać się do naga. Potem Niemcy podzielili Żydów na mniejsze, 10-osobwe grupy i zabijali strzałem w tył głowy. Komanda śmierci rozstrzeliwały ich bez przerwy przez 36 godzin.

Zgodnie z niemieckimi raportami do 30 września 1941 r. zabito 33 771 osób. Zbrodnie w tym miejscu były kontynuowane do 1943 r., gdy do Kijowa weszły oddziały Armii Czerwonej.

W okolicach Babiego Jaru Niemcy utworzyli też obóz koncentracyjny, w którym oprócz Żydów mordowali Polaków, Romów i Sinti. Aby zatrzeć ślady zbrodni okupant zmuszał więźniów do wykopywania ciał zamordowanych w 1941 r. i palenia ich na stosie.

Według różnych szacunków do 1943 r. w Babim Jarze rozstrzelano od 70 tys. do nawet 150 tys. ludzi. W obozie zginęło ok. 30 tys. osób.

Kilka miesięcy po masakrze w Babim Jarze – 20 stycznia 1942 r. – w willi w Wannsee na przedmieściach Berlina zebrali się wysocy przedstawiciele Trzeciej Rzeszy. Na spotkaniu przedstawiono im plan „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”, jak określono eufemistycznie Zagładę europejskich Żydów. Zgodnie z przyjętymi wówczas założeniami, eksterminacji miało zostać poddanych 11 mln ludzi.

„Za jednego Niemca stu Polaków”. Esesmani spalili żywcem w stodole ponad tysiąc osób

Stosowano taki komunikat podprogowy: „litość wykluczyć z serca”. Polaków traktowano jak podludzi, co udzielało się nawet osobom wykształconym i...

zobacz więcej

Przeżyli nieliczni

Masakrę z września 1941 r. przeżyła tylko garstka – badacze znają nazwiska ok. 30 ocalałych. Jak opowiadał wspomniany na początku Ruvim Sthein:„Kiedy zobaczyłem, dokąd nas prowadzą, że jesteśmy pilnowani przez uzbrojonych żołnierzy, postanowiłem uciec”.

Stheinowi udało wymknąć się z kolumny i ukryć w rurze biegnącej pod powierzchnią dzisiejszej ulicy Dorohozhytska. Został tam do nocy, słysząc nieustannie strzały i krzyki ofiar.

Następnie Sthein przeczołgał się przez dziurę w murze cmentarza. Uciekł, ukrywając się za nagrobkami.

Inny z ocalałych, Wasili Michajłowski, miał w dniu masakry cztery lata. Po wojnie wspominał: „Byłem bardzo szczęśliwy, bo myślałem, że idziemy na coś takiego jak pochód pierwszomajowy albo święto rewolucji. Powiedziałem do Nadii (swojej niani – red.): kup mi balonik albo chorągiewkę”.

Michajłowski przeżył, ponieważ Nadia powiedziała esesmanowi, że jest Ukrainką i dziecko należy do niej. Kobieta przekonała Niemca, że jedynie odprowadzała swoich żydowskich przełożonych.

Po wojnie dowodzący masakrą w Babim Jarze Paul Blobel był sądzony w dziewiątym procesie norymberskim. Przyznał, że wymordował do 15 tys. ludzi, jednak według trybunału liczba ta była prawie czterokrotnie większa. Został stracony w czerwcu 1951 r.

W 2006 r. instytut Jad Waszem wraz z kilkoma organizacjami żydowskimi podjął się próby ustalenia tożsamości ofiar Babiego Jaru. Udało się jednak zidentyfikować zaledwie 10 proc. z nich.

źródło:
Zobacz więcej