RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Kolegium Rektorskie KUL: Wypowiedzi ks. Wierzbickiego – do rzecznika dyscyplinarnego

Wypowiedzi księdza uznano za „działania szkodzące misji KUL” (fot. PAP/Marcin Obara)

Wypowiedzi ks. Alfreda Wierzbickiego, „jako działania szkodzące misji KUL”, zostaną skierowane do oceny rzecznikowi dyscyplinarnemu – zdecydowało Kolegium Rektorskie Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II.

Aktywistka LGBT przyznaje: Ludzie boją się naszego działania

Niektóre osoby mówiły, że boją się naszego działania, bo na przykład ich ojciec zaczyna reagować coraz bardziej skrajnie, że na przykład boją się,...

zobacz więcej

Rzecznik Prasowy KUL Monika Stojowska sprostowała wysłany wcześniej we wtorek komunikat prasowy, w którym informowano, że sprawa wypowiedzi medialnych ks. Alfreda Wierzbickiego zostanie skierowana do oceny przez Uczelnianą Komisję Dyscyplinarną. W sprostowaniu rzeczniczka podała, że sprawa ta będzie skierowana do oceny przez jednego z Rzeczników dyscyplinarnych ds. nauczycieli akademickich, a nie do Uczelnianej Komisji Dyscyplinarnej.

„Treść wypowiedzi medialnych księdza doktora habilitowanego Alfreda Wierzbickiego jest traktowana przez Władze Uczelni jako działania szkodzące misji Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Z tego względu wypowiedzi księdza doktora habilitowanego Alfreda Wierzbickiego, zatrudnionego na wydziale kościelnym, zostaną przekazane do oceny jednego z Rzeczników Dyscyplinarnych. Kolegium Rektorskie odcina się od tych słów i apeluje, aby nie traktować ich jako stanowiska uniwersytetu” – głosi komunikat Kolegium Rektorskiego KUL. Nie wskazano, o które konkretnie wypowiedzi ks. Wierzbickiego chodzi.

Kolegium Rektorskie podkreśla, że podstawą skierowania sprawy ks. Wierzbickiego do oceny jednego z Rzeczników Dyscyplinarnych jest Statut KUL, zgodnie z którym „na wydziałach kościelnych Uniwersytetu mogą być zatrudnione jako nauczyciele akademiccy te osoby, które należą do Kościoła katolickiego i odznaczają się nieskazitelnością życia, czystością doktryny i pilnością w pełnieniu obowiązków. Nauczyciele akademiccy, którzy nauczają spraw dotyczących wiary lub moralności, zobowiązani są do wykonywania swoich zadań w pełnej wspólnocie z Nauczycielskim Urzędem Kościoła”.

„Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II w swojej działalności naukowej i dydaktycznej jest podporządkowany misji zawartej w sentencji +Deo et Patriae+. Od 100 lat misja ta jest przekazywana kolejnym pokoleniom naukowców, studentów i pracowników administracji, którzy tworzyli i aktualnie tworzą środowisko akademickie KUL” – napisano w stanowisku.

„Margot” chciałby, żeby Polska była „trochę bardziej rozp***ona”

Ciężko mi nadrobić wydarzenia ostatnich trzech tygodni, a chciałabym to zrobić, żeby wiedzieć, do jakiej Polski wróciłam. I czy faktycznie moje...

zobacz więcej

Już wcześniej rektor KUL ks. prof. Mirosław Kalinowski wydał oświadczenie, w którym stwierdził, że opinie wygłaszane przez ks. Wierzbickiego przedstawiają wyłącznie jego prywatne poglądy i w żadnym przypadku nie można utożsamiać ich ze stanowiskiem KUL. W oświadczeniu tym również nie sprecyzowano, o które konkretnie wypowiedzi chodzi.

„Kościół nie może się zgodzić na rozszerzenie rozumienia małżeństwa i rodziny, zrównanie praw i przywilejów małżeństw heteroseksualnych i homoseksualnych, uznanie związków partnerskich tworzonych przez pary tej samej płci wraz regulacją sytuacji majątkowej, alimentów i dziedziczenia, a także umożliwienie związkom monopłciowym adopcji dzieci oraz przyznanie osobom od 16. roku życia prawa do określenia swojej płci” – podkreślił wtedy ks. prof. Kalinowski.

W stanowisku dotyczącym LGBT+, przyjętym przez KEP biskupi podkreślili m.in., że obowiązek szacunku dla osób związanych z ruchem LGBT+ nie oznacza bezkrytycznego akceptowania ich poglądów.

Ks. Wierzbicki, profesor KUL, kierownik Katedry Etyki na tej uczelni, był wśród 12 osób, które poręczyły za Michała Sz., aktywistę LGBT – który przedstawia się jako kobieta Małgorzata Sz., „Margot” – aresztowanego w związku z zarzutami dotyczącymi udziału w zbiegowisku, brutalnego zaatakowania działacza fundacji pro-life oraz niszczenia mienia należącego do fundacji. Areszt tymczasowy wobec „Margot” został przez sąd uchylony. Fundacja Prawo do Życia za udzielenie poręczenia „Margot” domaga się od władz KUL zwolnienia ks. Wierzbickiego.

Na łamach „Gazety Wyborczej” ks. prof. Wierzbicki napisał m.in., że po udzieleniu poręczenia spotkało go „sporo hejtu, wulgarnych insynuacji i prób zawstydzania". „Zabieram głos publicznie, ponieważ niepokoi mnie stan umysłów ludzi, którzy rzeczywistość widzą w czarno-białych barwach” – napisał.

Ks. Wierzbicki podkreślił, że nie podoba mu się „knajacki język Margot, pozowanie na Matkę Boską”, ale to nie powód, żeby żałował decyzji o poręczeniu. Wyjaśnia, że istotą jego poręczenia było to, że „sąd zastosował środki nieproporcjonalne do sytuacji, w jakiej znajdowała się Margot”. Jego zdaniem w tym przypadku jest jeszcze „polityczne dno, chodziło o eskalację emocji homofobicznych”. „Każdy człowiek bez wyjątku zasługuje na szacunek nie ze względu na swoje poglądy, zasługi, bycie lub niebycie godnym pomocy innych. Prawdziwą świętością dla chrześcijan i niechrześcijan powinno być zawsze człowieczeństwo” – napisał ks. Wierzbicki.

– Nie żałuję poręczenia za Margot. Krytycznie oceniam jej zachowanie po uwolnieniu i nie przestaję się zastanawiać, czy sam nie ponoszę jakiejś cząstki winy. Choćby winy bezczynności i milczenia wobec homofobii w polityce i w Kościele. Nie podoba mi się to, co robi, ale próbuję zrozumieć, jak głęboki ból popycha ją do takich słów i gestów – zaznaczył ks. Wierzbicki.

W rozmowie z Onetem ks. Wierzbicki powiedział m.in., że w dokumencie biskupów „zamiast skomplikowanych wywodów doktrynalnych, powinien się znaleźć apel +dość homofobii+”. – Ona wylewa się z gmin i miast, które ogłaszają strefy anty-LGBT oraz z ambon. Ten dokument biskupów wygląda jakby był pisany na księżycu, a nie w Polsce, gdzie prześladowani są na tym tle ludzie – mówił ks. Wierzbicki.

Jego zdaniem „zamiast powtarzać ciągle, że homoseksualizm jest grzechem, Kościół powinien być bardziej ostrożny i poważniej traktować to, co na ten temat mówi nauka”. – Tu rysuje się poważny konflikt między antropologią chrześcijańską, a nauką. Jeszcze nie czas na ostateczne konkluzje, powinno się na ten temat debatować, prowadzić gruntowne badania. Widziałbym w tym nieodzowną rolę uniwersytetów katolickich. Należałoby w tych wypowiedziach doktrynalnych zachować pewną powściągliwość. Nawet jeśli chce się głosić prawdę swego wyznania, nie wolno nikogo ranić, uderzać w jego tożsamość – podkreślił.

źródło:
Zobacz więcej