RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Mosbacher o LGBT w Polsce. Z rządem nie rozmawia, bo „wystarczy przejrzeć jej Twittera”

Nie jest tajemnicą, że wielu kongresmanów jest bardzo zaangażowanych w sprawy LGBT; to oni rozdzielają pieniądze – mówi Georgette Mosbacher (fot. Omar Marques/Andalou/Getty Images)

W kwestii LBGT jesteście po złej stronie historii – oświadczyła ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher, odnosząc się do listu kilkudziesięciu ambasadorów w obronie środowisk LGBT. Pytana przez WP.pl, czy podobne apele powstaną np. ws. Białorusi, stwierdziła, że „w tym przypadku nie mówimy o prawach człowieka”. W wypowiedziach ambasador przebrzmiewają zawoalowane zapowiedzi spadku inwestycji w Polsce i deklaracje, że postęp dokonuje się „bez względu na wszystko”.

„Te listy to standard”. Ambasadorzy pisali to samo w roku 2013, 2014 i 2015

„Proszę się aż tak nie smucić. Te listy to standard.” – pisze jeden z internautów w odpowiedzi na komentarz Jana Grabca. Poseł i rzecznik PO...

zobacz więcej

Z inicjatywy Belgii 50 ambasadorów w Polsce wystosowało list w obronie środowisk LGBT w naszym kraju. W niedzielę pismo udostępniła w mediach społecznościowych ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher. „Prawa człowieka to nie ideologia – są one uniwersalne” – dodała do wpisu.

W rozmowie z WP dyplomatka deklaruje szacunek dla tradycyjnych wartości katolickich w Polsce i zapewnia, że nie zamierza wywierać presji na polskim rządzie. Pojawia się jednak wiele „ale”. 


Granica między dyplomacją a „narzucaniem prawa”

– Używanie tego typu retoryki wobec mniejszości seksualnych jedynie wyobcowuje Polskę, przekładając się też na konkretne decyzje biznesowe – mówi o rzekomej dyskryminacji środowisk LGBT w Polsce Mosbacher. Wskazuje przy tym na branżę filmową czy sektor IT, które „nie chcą jechać i inwestować tam, gdzie ich pracownicy nie są szanowani i nie mają praw, które akceptuje większość świata Zachodu”. 


Na uwagę, że polski rząd – a także większość społeczeństwa – nie życzy sobie narzucania prawa m.in. w kwestii małżeństw jednopłciowych, ambasador deklaruje: „Nie chcę wchodzić w szczegóły legislacyjne, bo to sprawa należąca do Polski”. Przyznaje jednak, że nasz kraj ma za granicą reputację „nieprzyjaznego mniejszościom (…), nawet jeśli sama ocena nie jest fair”. 


Ambasador USA powtarza fake newsa

Powołuje się przy tym na nieprawdziwe informacje o istnieniu „stref wolnych od LGBT”. Podkreśla przy tym, że ma „ogromny szacunek do religijnej tradycji kraju, w którym jestem ambasadorem, ale prawa człowieka to prawa człowieka – są uniwersalne bez względu na dominującą religię”.
 Na pytanie, czy prawo do małżeństwa mniejszości seksualnych jest prawem człowieka, Mosbacher odparła, że nie chce tego komentować.

Wiceszef MSZ: „Polskie prawo w równym stopniu chroni wszystkich ludzi”

Polskie prawo w równym stopniu chroni wszystkich ludzi: nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym ani gospodarczym z...

zobacz więcej

Na ile zagraniczni ambasadorzy potrafią być solidarni i jednogłośni w innych kwestiach, jak choćby budowa Nord Stream 2 czy sytuacja na Białorusi? Zdaniem amerykańskiej dyplomatki w tych przypadkach „nie mówimy o światopoglądzie czy prawach człowieka”, ale o „zagadnieniach gospodarczo-politycznych”.

– Szacunek wobec mniejszości seksualnych i drugiego człowieka jest czymś prostym i poza dyskusją. Nie porównujmy jabłek z pomarańczami – stwierdziła.

Rząd w Polsce niech przejrzy Twittera

Poruszono także temat relacji z polskim rządem i tego, czy ambasador prowadzi rozmowy w kwestii LGBT. – Nie rozmawiałam. Nie musiałam, ponieważ rząd wie, jakie są nasze (USA – red.) wartości. Wystarczy poczytać mojego Twittera, zobaczyć, że na budynkach ambasady od lat wywieszamy tęczowe flagi – odpowiedziała.


Mosbacher zapewnia, że „niczego nikomu nie dyktuje”, a list ambasadorów to nie jest presja na polski rząd. Jednak sprawy, „które nas różnią” – wyjaśniła – wpływają na inwestycje i decyzje militarne amerykańskiego Kongresu.

– Nie jest tajemnicą, że wielu kongresmanów jest bardzo zaangażowanych w sprawy LGBT. Tutaj nie ma znaczenia, co ja myślę – to oni stanowią prawo i rozdzielają pieniądze – konstatuje Mosbacher. 


źródło:
Zobacz więcej