RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Ustawa o ochronie zwierząt. „Jesteśmy świadkami pięknej historii”

68,3 proc. Badanych Polaków popiera zakaz hodowli zwierząt na futra – wynika z sondażu IBRiS w sprawie ustawy poszerzającej prawa zwierząt wykonanego na zlecenie „Rzeczpospolitej”. Z kolei 59,7 proc. badanych jest za ograniczeniem uboju rytualnego tylko do potrzeb krajowych związków wyznaniowych. O procedowanej właśnie w Senacie ustawie dyskutowali w programie „Pytanie na Śniadanie” zaproszeni goście.

Blisko 70 proc. badanych za zakazem hodowli zwierząt na futra

Wyraźna większość Polaków opowiada się za zakazem hodowli zwierząt na futra – pisze wtorkowa „Rzeczpospolita”, publikując wyniki sondażu IBRIS....

zobacz więcej

– Ustawa, która w tej chwili jest procedowana, jest kamieniem milowym, jeśli chodzi o ochronę prawną zwierząt w Polsce. Ostatnia ustawa o ochronie zwierząt została wprowadzona w 1997 r., a więc minęło od tego czasu 23 lata – stwierdził Mikołaj Jastrzębski z Fundacji Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!.

– Nigdy jeszcze nie zdarzyło się, żeby nowelizacja zakładająca zakaz hodowli zwierząt na futra znalazła się w Senacie, tak że – jesteśmy świadkami pięknej historii – podkreślił.

– Zależny nam na tym przede wszystkim ze względu na zwierzęta. Każdego roku w Polsce, w tej chwili około 6 mln zwierząt, zabijanych jest z przeznaczeniem na futro. Wcześniej trzymanych jest w małych klatkach, na drucianym podłożu przez całe swoje krótkie życie – tylko po to, żeby być potem pomponem czy obszyciem kaptura. Naszym zdaniem zwierzę nie jest rzeczą. W XXI wieku naprawdę nie potrzebujemy tych futer, nie potrzebujemy trzymać wspaniałych zwierząt w takich warunkach tylko po to, żeby zdjąć z nich skórę – apelował aktywista.

Przedstawiciel fundacji podkreślił również, że przemysł futrzarski ma, poza aspektem moralnym, również bardzo negatywny wpływ na swoje otoczenie.

Już kilkanaście państw europejskich zakazało hodowli zwierząt futerkowych

Wiele państw europejskich już całkowicie zakazało hodowli zwierząt futerkowych. Inne wprowadziły ostre regulacje czyniące produkcję futer...

zobacz więcej

– Oprócz tego, że hodowla futrzarska wiąże się z cierpieniem zwierząt, wiąże się też z cierpieniem mieszkańców, którzy są zmuszeni żyć w pobliżu takiej fermy. W ubiegłych latach było ponad 140 protestów takich społeczności. To jest smród. To są plagowe ilości much. Tacy mieszkańcy mówią o tym, że nie mogą wyjść na spacer z dzieckiem, zaprosić gości, w lecie nie mogą otworzyć okna; to są ogromne uciążliwości – stwierdził Jastrzębski.

Jak zauważył z kolei Paweł Kuroczycki, redaktor naczelny tygodnika „Poradnik rolniczy”, przemysł futrzarski nie przynosi wielu korzyści polskiej wsi. – Zatrudnienie na tych fermach nie jest aż tak duże – zauważył.

Redaktor naczelny „Poradnika Rolniczego” podniósł z również punkt odnoszący się do kolejnej części procedowanej ustawy – ograniczenia uboju rytualnego w Polsce do takich rozmiarów, jakich wymagają potrzeby związków wyznaniowych i tym samym zakazu eksportu takiego mięsa. Kuroczycki nie jest przekonany co do pozytywnych skutków tej części nowelizacji.

– Ja reprezentuję nie duże kombinaty produkcyjne, tylko gospodarstwa rodzinne, w których produkowana jest wołowina trafiająca przez ubój rytualny do krajów islamskich czy do Francji. Już teraz we Francji słychać głosy, że będą kłopoty z zaopatrzeniem w mięso halal, ponieważ Polska chce zakazać tej procedury – zauważył dodając, że w Polsce „żyje z tego kilkaset tysięcy gospodarstw, małych gospodarstw rolnych, takich, które nie produkują już na rynek niczego oprócz bydła”.

– Poprzednio, gdy TK wprowadził zakaz, ceny wołowiny spadły o 30 proc. W Polsce w ogóle, chociaż w eksportowanej zagranicę wołowinie 8 do 10 proc. to jest wołowina pochodząca w uboju rytualnego, to mimo tego, to spowodowało spadek o 30 proc. – podkreślił.

Kuroczycki przyznaje za to, że sama metoda uboju jest wątpliwa, a przy okazji ma też wymiar praktyczny. – Nadmierne zadawanie cierpienia zwierzęciu podczas uboju powoduje szybsze jego dojrzewanie, a to oznacza, tak naprawdę, rozkład. Więc z interesie przetwórcy jest zadanie jak najmniejszego cierpienia zwierzęciu – dodał.

źródło:
Zobacz więcej