RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

„The Economist”: Dobra strona pandemii – więcej wczesnej aborcji w domu

W Wielkiej Brytanii gdzie doszło do „tylko 4 proc. wzrostu zakończeń zrealizowanych w pierwszej połowie roku” (fot. Shutterstock/Aziz Karimov)

„Dla większości kobiet decydujących jak i kiedy urodzić, COVID-19 jest koszmarem” – zauważa w artykule opublikowanym na łamach tygodnika „The Economist” Luca Di Urbino. Autor zauważa, że niektóre usługi medyczne, takie jak kuracje płodności, zostają zawieszone oraz np. ze względów epidemicznych, partnerzy mają zakaz wstępu na sale porodowe. W tym natłoku złych informacji jest jednak jego zdaniem również i dobra strona medalu – epidemia „pokazała lepszy sposób przeprowadzania aborcji na wczesnym etapie”.

W 2019 r. ponad 1 tys. dozwolonych aborcji. Ich liczba rośnie

W 2019 r. przeprowadzono w Polsce 1116, o 35 więcej niż rok wcześniej, dopuszczalnych prawnie aborcji, w tym aż 1074 ze względu na...

zobacz więcej

Autor podkreśla, że aborcja jest legalna w większości krajów świata i dosyć prosta w „większości bogatych krajów”, jednak są pewne „przeszkody”. Wśród tych niedogodności autor wymienia „obowiązkowe czasy oczekiwania” i „obowiązkowe poradnictwo” – środki mające na celu zapewnienie, że taka decyzja nie jest podejmowana bezrefleksyjnie i bezpiecznie.

Największą jednak przeszkodą jest zdaniem Di Urbino fakt, że „pierwszy krok w aborcji medycznej (która obejmuje raczej leki niż zabieg chirurgiczny) musi odbywać się w klinikach”.

„Jednak tymczasowe środki wprowadzone podczas pandemii sugerują, że jest to często niepotrzebne. Te tymczasowe środki powinny teraz stać się trwałe” – zauważa publicysta „The Economist”.

Autor opisuje następnie procedurę „dostępną tylko dla kobiet w pierwszym trymestrze ciąży”, w której kobieta zażywa dwa środki medyczne. Dotychczas pierwszy z tych środków był podawany przez lekarza, a drugi – po zażyciu którego „ciąża kończy się w cztery do sześciu godzin” – przyjmowany był w domu.

W przypadku Wielkiej Brytanii całość procedury była poprzedzona badaniem USG i konsultacją w klinice. Obecnie wystarczy telefon i pigułki zostaną przysłane pocztą. Podobne przepisy wprowadzono w Irlandii, a we Francji ustawodawca poszedł dalej, wydłużając okres możliwości przeprowadzenia aborcji w domu z siódmego aż do dziewiątego tygodnia ciąży.

Autor drży jednak o to, że te ułatwiające aborcję przepisy nie zostaną utrzymane, gdy pandemia się skończy. Uważa, że trzeba sobie odpowiedzieć na dwa pytania w kwestii utrzymania tych przepisów: „Czy zniesienie nadzoru medycznego zagrozi zdrowiu kobiet? Czy doprowadzi to do wielu kolejnych aborcji?”.

Na pierwsze z tych pytań odpowiedzi udziela mu WHO, będąca instytucją skupiającą chyba najbardziej progresywnych przedstawicieli profesji medycznej. „Światowa Organizacja Zdrowia stwierdziła, że wczesne aborcje można bezpiecznie przeprowadzić poza kliniką” – zauważa.

Jeśli chodzi o wzrost ilości aborcji, autor cytuje dane dot. Wielkiej Brytanii, gdzie doszło do „tylko 4 proc. wzrostu zakończeń zrealizowanych w pierwszej połowie roku”. Według oficjalnych danych udostępnionych przez administrację brytyjską, w 2019 r. w kraju wykonano prawie 210 tys. aborcji. Oznacza to, że wzrost 4 proc. w skali roku oznaczałby prawie 8,4 tys. aborcji więcej i byłby to skok prawie dwukrotnie wyższy niż między rokiem 2018 a 2019.

źródło:
Zobacz więcej