RAPORT

Prorosyjska era Tuska

Policja musi szukać czterech z pięciu gangsterów, którym sędzia Igor Tuleya uchylił areszty

Gang przemycał ogromne ilości narkotyków m.in. przez Niemcy, gdzie doszło do kilku wpadek (fot. CBŚP, zdjęcie ilustracyne)
Gang przemycał ogromne ilości narkotyków m.in. przez Niemcy, gdzie doszło do kilku wpadek (fot. CBŚP, zdjęcie ilustracyne)

Najnowsze

Popularne

Czterech z pięciu członków gangu narkotykowego, którym Sąd Okręgowy w Warszawie pod przewodnictwem Igora Tulei uchylił areszt, nie wróciło za kraty – dowiedział się portal tvp.info. To właśnie po wypuszczeniu w maju pięciu gangsterów, nieznani sprawcy uprowadzili i pobili mężczyznę, który obciążał wspomnianą grupę. „Mały świadek koronny” nie dał się jednak zastraszyć i zeznawał już przed sądem, w innej sprawie tego samego gangu. Za kilka dni czeka go kolejna próba.

Sąd zwolnił z aresztu króla mafii wnuczkowej

Sąd Apelacyjny w Poznaniu podjął w piątek decyzję o zwolnieniu z aresztu Arkadiusza Ł. ps. Hoss, nazywanego królem mafii wnuczkowej. Po wpłaceniu...

zobacz więcej

Sprawa dotyczy dobrze zorganizowanego gangu, który zajmował się przemytem do Polski narkotyków, głównie marihuany, heroiny i amfetaminy. Grupa, na czele której mieli stać Mirosław Z. oraz jego syn Dawid, miała w latach 2016-2019, wprowadzić do kilkaset kilogramów substancji odurzających. Gang działał formalnie na warszawskiej Ochocie. Zaopatrywał wielu hurtowników i dilerów narkotykowych.

Śledczy z Prokuratury Okręgowej w Warszawie i CBŚP, rozbili grupę podczas dwóch akcji przeprowadzonych w maju i listopadzie 2019 r. Nie udało się jednak zatrzymać bossa – Mirosława Z. Mężczyzna do tej pory się ukrywa. Wpadło jednak blisko 30 osób, w tym Dawid Z., syn szefa gangu. Zatrzymania były możliwe dzięki B. Współpracował on z grupą Mirosław Z. Po tym jak został zatrzymany za poważne przestępstwo (śledczy nie ujawniają jakie) uznał, że nie uśmiecha mu się wieloletnia odsiadka i zaproponował śledczym układ. Został tzw. sześćdziesiątką” lub „małym świadkiem koronnym”. Nazwa pochodzi od treści art. 60 kpk. Głosi on, że przestępca, który „niezależnie od wyjaśnień w swojej sprawie, ujawnił przed organami ścigania i przedstawił istotne okoliczności, nieznane dotychczas temu organowi” może liczyć na nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet jej warunkowe umorzenie.

Oskarżony o zabójstwo nie dotarł do sądu. W areszcie obezwładnili go strażnicy

Sąd Apelacyjny w Gdańsku nie rozpoczął w środę procesu 29-letniego Tomasza B. oskarżonego o zabójstwo mężczyzny w 2017 r. w Bydgoszczy. Oskarżony...

zobacz więcej

Gangsterzy rozpłynęli się na wolności

Przed kilkoma miesiącami do stołecznego Sądu Okręgowego trafił akt oskarżenia przeciwko 10 członkom gangu. W maju br. sędzia Igor Tuleya, prowadzący sprawę, zdecydował o uchyleniu aresztów oskarżonym. Na wolność wyszło pięciu przestępców, w tym Dawid Z., syn ukrywającego się bossa. Pozostali gangsterzy zostali za kraty, ponieważ odsiadują wyroki do innych spraw.

3 czerwca br. B. miał pojawić się w sądzie, aby zeznawać w innym postępowaniu, dotyczącym tej samej grupy. Na rozprawę jednak nie dotarł. Został uprowadzony i pobity. Ale przeżył. Pod koniec czerwca Sąd Apelacyjny uwzględnił zażalenie prokuratury na decyzję Tulei. Informację o uchyleniu aresztów oraz napaści na „małego świadka koronnego” ujawnił w sierpniu br. dziennikarz Wojciech Biedroń na łamach portalu wPolityce.pl

Portal tvp.info dotarł do kolejnych szczegółów sprawy. Z naszych ustaleń wynika, że żaden z podsądnych, których wypuszczono w maju na wolność, nie zgłosił się do prokuratury. Policji udało się namierzyć i zatrzymać tylko jednego gangstera. Czterech kolejnych, w tym syn bossa, zniknęło. – To bardzo niebezpieczna sytuacja. Na wolności są bowiem liderzy grupy przestępczej, którzy mogą próbować wpływać na świadków. A zwłaszcza na „sześćdziesiątkę”. Nie mamy na dowodów, że za pobiciem tego mężczyzny stoją ci ludzie, ale trudno wierzyć w przypadek – mówi jeden ze śledczych.

CBA go zatrzymało, chodziło o prawie 9 mld. Teraz sąd go wypuścił przez koronawirusa

Po raz pierwszy w Polsce sąd uchylił areszt wobec osoby będącej w grupie ryzyka zakażenia koronawirusem – pisze „Rzeczpospolita”.

zobacz więcej

Kilkugodzinne bicie nie przestraszyło B,, który dalej zeznaje

Ustaliliśmy także jak wyglądało porwanie B. Mężczyzna wyszedł i nagle podjechał do niego samochód, z którego wyskoczyli napastnicy. „Sześćdziesiątce” złożono worek na głowę i wrzucono go do auta. B. miał zeznać, że najprawdopodobniej wywieziono go do lasu i tam został pobity. Ponoć sprawcy nie odzywali się tylko bili, głównie po rękach i nogach. Tak, aby doznał jak najwięcej obrażeń, ale by przeżył. Przez cały czas „oprawiania”, mężczyzna miał założony worek na głowie.

W końcu, po kilku godzinach, napastnicy wsadzili B. do samochodu i wywieźli pod Warszawę, porzucając półprzytomnego na jakimś przystanku. Gdy półprzytomnemu mężczyźnie udało się wyswobodzić, skontaktował się z policjantami, z którymi współpracuje. Gdy ci mocno zdenerwowani zaczęli dopytywać się gdzie jest i dlaczego nie poszedł do sądu, ten odparł: porwali mnie i pobici.

Portal tvp.info ustalił, że B. nie dał się złamać gangsterom. Kilka tygodni później pojawił się w sądzie i zeznawał w innej sprawie, dotyczącej wspomnianego gangu. Zapowiedział także, że pojawi się w październiku na sprawie prowadzonej przez sędziego Tuleyę. Mężczyzna ma teraz całodobową ochronę policyjną. W październiku „mały świadek koronny” ma ponownie zeznawać, ale tym razem w głównym wątku sprawy. Stanie przed Igorem Tuleyą, którego prokurator referent sprawy poinformował już do pobiciu B.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej