RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Kontrolowany kryzys w ZP? Pora na wyraźny komunikat dla wyborców

Dostajemy ułożony na nowo rząd, w którym zapędy zbyt łapczywych koalicjantów tonować ma sam Jarosław Kaczyński, występujący w nowej roli koordynatora pracy trzech resortów w randze wicepremiera (fot. Forum)

Trzeba przyznać, że jak na zapowiedziane trzy lata spokoju (w które, co łatwo sprawdzić, niespecjalnie wierzyłem), politycy Zjednoczonej Prawicy dbają o atrakcje. I dla swoich wyborców, i siebie samych. Wydaje się, że najbardziej wybuchowy jak dotąd tydzień tej kadencji kończy się szczęśliwie dla głównych uczestników wydarzeń. Obserwatorzy zostają z pytaniem: czy naprawdę trzeba było fundować sympatykom i działaczom tyle stresu?

Kaczyński złapał stery. Co będzie oznaczało wejście lidera PiS do rządu?

Gdy rozmawia się z politykami Zjednoczonej Prawicy, to wszyscy są zadowoleni, niezależnie od tego, czy reprezentują obóz Prawa i Sprawiedliwości,...

zobacz więcej

Zapowiedzi rozpadu koalicji, najpierw całej, później z sygnałami, że Porozumienie może jednak zostać, bardzo mocne wypowiedzi pod adresem kolegów, hasło stworzenia rządu mniejszościowego raczej jako przejściowego, przygotowującego kolejne wybory niż trwającego z poparciem prezydenta i tworzącego doraźne sojusze do końca kadencji – to lista zdarzeń, które w spokojniejszych czasach wystarczyłyby na cztery lata. A to przecież tylko tydzień, poprzedzony kilkudniową introdukcją, pełną nerwowych plotek o pomysłach na rozszerzenie koalicji lub tylko podmianę koalicjantów oraz sporem wokół ustawy „piątka dla zwierząt”.

Słów między koalicjantami padło dużo i mam wrażenie, że nie wszystkie były potrzebne. Na szczęście wygląda na to, że partie tworzące Zjednoczoną Prawicę zorientowały się w porę, że nawet jeśli trwanie w koalicji nie będzie dla nich maksymalnie komfortowe, alternatywy są o wiele gorsze. Warto je przypomnieć, nie tylko dlatego, że dziś pisać o nich można znów jako o fantastyce politycznej, lecz i po to, by osoby odpowiedzialne za Polskę przez kolejne trzy lata miały je w tyle głowy.

W ostatnim tygodniu wręcz zaroiło się od sondaży wskazujących, że PiS startujący bez koalicjantów, nazywanych też przystawkami, ma szansę nie tylko ponownie zdobyć większość, ale też utrzymać władzę. Niektórzy z komentatorów przyjęli najlepszy dla rządzących wariant za pewnik, nie biorąc jednak pod uwagę kilku ważnych czynników.

Kaczyński i Morawiecki. Rząd dwóch liderów

Wszystko wskazuje na to, że czeka nas radykalna zmiana: w rządzie pojawi się lider Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. Jak wpłynie to na...

zobacz więcej

Po pierwsze, niezależnie od tego, jakie będzie faktyczne oddziaływanie „piątki dla zwierząt” na polską wieś i jaki będzie ostateczny kształt ustawy, widać dziś, że rolnicy patrzą na nowe przepisy w najlepszym razie nieufnie. Dopóki PiS nie wyjaśni sobie spraw z tą grupą społeczną, od zgłaszającego wiele bardzo krytycznych uwag ministra rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego poczynając, nie może być pewien tak silnej jak dotąd mobilizacji swoich sympatyków na terenach wiejskich. Możliwy jest również przepływ części głosów do partii, które kreują się dziś na obrońców polskiej wsi, a więc Konfederacji i PSL.

To zaś mocno utrudniłoby zdobycie samodzielnej większości, a w takiej sytuacji brak w sejmie Porozumienia i Solidarnej Polski, zamiast przynieść ulgę, mogłoby okazać się kłopotem. Jednak jeszcze poważniejszym, a zupełnie, jak się zdaje, niebranym pod uwagę czynnikiem byłyby głosy najmłodszych wyborców.

Kiedy Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory pięć lat temu, wielu życzliwych tej partii publicystów w swoich analizach i radach dla świeżo upieczonych ministrów i prezydenta było wręcz sparaliżowanych strachem przed możliwością powtórki 2007 r. Dramatycznej porażki wyborczej, poprzedzonej gwałtowną utratą poparcia społecznego, połączonego ze zmasowanym medialnym atakiem. Niektórzy z nich od widma porażki sprzed 13 lat uwolnili się bardzo niedawno, gdzieś w okolicach drugich z rzędu wygranych przez PiS wyborów do Sejmu.

Prezydent po spotkaniu z papieżem: Rozmawialiśmy o tym, jak każdy może postępować, by dążyć do pokoju

Z papieżem Franciszkiem rozmawialiśmy o tym, jak każdy człowiek, w swoich granicach, może postępować w taki sposób, aby zawsze dążyć do pokoju; ta...

zobacz więcej

Tyle że akurat teraz, wysyłając Jarosława Kaczyńskiego i jego współpracowników na przedwczesne wybory, warto byłoby o tamtej sekwencji zdarzeń pamiętać, ponieważ wyjątkowo, niezależnie od słabości i rozbicia opozycji, mogłaby się w jakimś stopniu powtórzyć.

Pokoleniowa moda

W 2007 r. PiS zyskał więcej głosów niż dwa lata wcześniej, jednak szalę przeważyli najmłodsi, którzy głosować przeciwko tej partii poszli masowo, w ten sposób debiutując przy urnach. Niedawne wybory prezydenckie pokazały, że historia może się powtórzyć. Andrzej Duda w tej grupie wiekowej wypadł bardzo słabo, a niechęć do PiS, której stał się ofiarą, stała się znów czymś w rodzaju pokoleniowej mody.

Przypomnijmy, że „piątka dla zwierząt” miała być pierwszym krokiem w celu zmiany wizerunku partii Jarosława Kaczyńskiego wśród młodych, zaproponowanym przez partyjną młodzieżówkę. Pierwszym, lecz przecież nie ostatnim i w żaden sposób niegwarantującym, że karta odwróci się już teraz.

Dla PiS i pozostałych sił Zjednoczonej Prawicy dobrze się więc stało, że nie będziemy musieli sprawdzać, czy spełnią się w najbliższych miesiącach najlepsze bądź najczarniejsze polityczne scenariusze. Zamiast tego dostajemy ułożony na nowo rząd, w którym zapędy zbyt łapczywych koalicjantów tonować ma sam Jarosław Kaczyński, występujący w nowej roli koordynatora pracy trzech resortów w randze wicepremiera.

Górnicy i delegacja rządowa podpisali porozumienie

Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy i delegacja rządowa podpisały porozumienie w sprawie transformacji górnictwa. Poinformował o tym...

zobacz więcej

Czy to zarządzanie kryzysem, będące zresztą specjalnością samego prezesa PiS, czy zaplanowany wcześniej element rekonstrukcji rządu, który jedynie przyspieszył o kilka dni kryzys w koalicji? O tym, że mamy do czynienia z tą druga wersją, świadczą słowa rzecznika Andrzeja Dudy Błażeja Spychalskiego, który powiedział, że w sprawie wejścia Jarosława Kaczyńskiego do rządu rozmawiano z prezydentem już na początku września.

Rząd wzmocni doświadczony polityk

Jakkolwiek jednak było, pozbycie się dystansu dzielącego Aleje Ujazdowskie i Nowogrodzką powinno przeciąć kilka problemów, kilka innych zaś powinno pomóc rozwiązać. Chociaż, oczywiście, ciekawe dla badacza polityki będzie obserwowanie tego nowego przecinania się relacji i więzów, kompetencji i zwierzchnictwa, innych w rządzie, a innych w największej z tworzących go partii politycznych.

Zmienią się więc, a być może i wyprostują ścieżki ministerialnych planów i decyzji, zmienić się będą też musiały nawyki opozycji. „Ja też mam kryzys, nie tylko rząd! Jeżeli się te wszystkie przecieki sprawdzą, to jak ja się będę teraz zwracać do sprawcy całego tego zła? »Szeregowy pośle Kaczyński« już nie przejdzie... Macie jakieś pomysły?” – martwi się Klaudia Jachira, nieświadoma tego, że zwyczaje panujące w języku polskim dawno tę akurat kwestię rozwiązały, a Kaczyńskiego premierem należało tytułować cały czas.

W inne rejony absurdu brnie z kolei inny poseł Koalicji Obywatelskiej, Mirosław Suchoń, w nowej funkcji prezesa PiS widząc kontynuację misji Czesława Kiszczaka, skupiającego w czasach stanu wojennego w swym ręku kwestie bezpieczeństwa publicznego. Ciekawe zresztą, Suchoniowi umyka, że nie tak dawno podobne kompetencje zgromadził choćby Mariusz Kamiński, zaś pewnych analogii do obecnej sytuacji doszukać się można również w przepisach tzw. małej konstytucji z 1992 r., dającej prezydentowi Wałęsie prawo do ostatecznego głosu w kwestii obsady MON, MSW i MSZ.

Jak Polacy oceniają sytuację w swoich zakładach pracy? Najnowszy sondaż

We wrześniu niemal dwie trzecie (65,4 proc.) pracujących zarobkowo pozytywnie oceniło sytuację w swoich zakładach pracy. Większość określiła ją...

zobacz więcej

Dziś trzy resorty poddane mają być zwierzchnictwu wicepremiera kierującego Komitetem ds. Bezpieczeństwa Rady Ministrów. Będącego jednak głową tworzącego Radę Ministrów obozu politycznego, a nie, jak to bywało w czasach kohabitacji Wałęsy i SLD, politycznym przeciwnikiem; tu więc analogie się kończą.

Według wiceprzewodniczącego PiS Antoniego Macierewicza zmiany mają służyć większemu uporządkowaniu obozu rządzącego i wzmocnieniu jedności Zjednoczonej Prawicy. Problemy zewnętrzne, głównie wywołane przez epidemię, nie znikają, dochodzą do nich niepokojące tendencje w sprawach międzynarodowych, zarówno za naszą wschodnią granicą, jak w Unii Europejskiej, czemu poświęciłem tekst z zeszłego tygodnia.

Najwyższa pora, by uporać się z kryzysem we własnym obozie politycznym, nawet jeśli był to kryzys w dużym stopniu kontrolowany. Pora na wyraźny komunikat dla wyborców, którzy potrzebują potwierdzenia trwałości Zjednoczonej Prawicy nie tylko w wymiarze personalnym, lecz również, może nawet bardziej, ideowym.

źródło:
Zobacz więcej