RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Kolejna migracyjna pułapka KE. Były relokacje, teraz planują „obowiązkową solidarność”

KE domaga się od przeciwników relokacji, by realizowali jedno z najcięższych zadań wobec migrantów (fot. PAP/EPA/Angel Medina G)

Plan „obowiązkowej solidarności” nie ma za wiele wspólnego z solidarnością, a ma bardzo wiele ze złagodzoną formą relokacji. KE znów stara się narzucić rozwiązanie, które jest niezgodne z polityką migracyjną Polski i pozostałych państw Grupy Wyszehradzkiej. Bruksela stara się nie zauważać, że swoimi działaniami wcale nie hamuje migracyjnej fali, a jedynie ponownie antagonizuje państwa członkowskie.

Rozmowy V4 z szefową KE o migracji. „Mamy zasady, których się trzymamy”

Grupa Wyszehradzka ma jednoznaczne spojrzenie na kwestię migracji, są pewne zasady, których się trzymamy – mówił premier Mateusz Morawiecki po...

zobacz więcej

Spotkanie przedstawicieli Grupy Wyszehradzkiej z Ursulą von der Leyen nie przebiegło raczej po myśli szefowej Komisji Europejskiej, chociaż wyrażała ona zadowolenie i nadzieję na dalsze rozmowy. Jeśli jej celem było tylko kurtuazyjne wyciągnięcie ręki do „przeciwników polityki migracyjnej”, to osiągnęła swój cel. Nie pokazała się jako zwolenniczka narzucania rozwiązań, krytyki czy formułowania moralnych ocen.

Jeśli jednak szefowa KE liczyła, że już sama rezygnacja z nakazowego systemu kwot migrantów zachęci grupę V4 do zmiany jej polityki względem przybyszów, to musiała się poczuć rozczarowana.

Premierzy Polski – Mateusz Morawiecki (reprezentował on również szefa rządu Słowacji Igora Matovicza), Węgier – Viktor Orban i Czech – Andrej Babisz po wysłuchaniu jej planu ponownie zaproponowali zupełnie inną wizję polityki migracyjnej niż ta, ku której składania się Berlin i Paryż, a za nimi unijne instytucje.

Polski premier po spotkaniu poinformował na brifingu, że V4 przedstawiła swój punkt widzenia na najnowsza propozycję KE i dodał, że oficjalne stanowisko zostanie zaprezentowane po pełnym zapoznaniu się z pakietem, który liczy kilkaset stron.

– Są pewne zasady, których się trzymamy, dotyczące konieczności zapewnienia jak najbardziej rygorystycznych i skutecznych polityk dotyczących kontroli na granicach, pomocy w miejscach, z których potencjalnie migranci mogą migrować do Europy, ale także oczywiście pomocy takiej jak choćby Polska teraz udziela Grecji poprzez transport (...) 156 domów w miejsce, które doświadczyło ostatnio tragedii – wskazał Morawiecki, przypominając przy tym o niedawnym pożarze obozu Moria dla migrantów.

Orban rozczarowany nowym paktem migracyjnym KE. „Zmiana nazwy nie wystarczy”

Premier Węgier Viktor Orban po spotkaniu przedstawicieli Grupy Wyszehradzkiej z szefową Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen ocenił na...

zobacz więcej

To właśnie ta tragedia sprzed kilkunastu dni, gdy pożar największego w Europie obozu Moria na greckiej wyspie Lesbos, zaprószony przez migrantów, jest wykorzystywana w wypowiedziach unijnych przedstawicieli do przyspieszenia prac nad nowym prawem migracyjnym.

Ostro o nowych propozycjach KE wypowiedział się po spotkaniu z Ursulą von der Leyen Viktor Orban; podkreślił, że nie spowodują one zahamowania migracji na Stary Kontynent. – Relokacja i kwoty, jakkolwiek je nazwać, są ciągle relokacją i kwotami. Zmiana nazwy nie wystarczy. Główne podeście KE ciągle się nie zmieniło. To chęć zarządzania migracją, ale nie zatrzymania migrantów. To dwie różne kwestie – zaznaczył węgierski premier.

Przekonywał on przy tym, że prawdziwym przełomem unijnej polityki byłaby realizacja hotspotów poza granicami wspólnoty. Dzięki temu do Europy dostawaliby się tylko ci, których azyl zostałby zaakceptowany.

Wciąż jednak urzędnicy z Brukseli są dalecy od zaakceptowania tego pomysłu, chociaż pojawił się on już dawno. Na razie, prezentując nowy plan, przekonują oni, że nie zakłada on przymusowej relokacji migrantów, a „obowiązkową solidarność”.

KE stara się przedstawiać tę inicjatywę jako rozwiązanie kompromisowe, właściwie nieróżniące się od tego, czego oczekują przeciwnicy relokacji. Stąd też nieustanne przywoływanie kwestii solidarności, tylko takiej trochę innej, gdyż „obowiązkowej” i możliwości wyboru dogodnej drogi.

KE przedstawiła propozycje ws. migracji; ma być obowiązkowa solidarność

KE przedstawiła propozycje zmian w prawie dotyczącym migracji oraz systemu azylowego UE. Reformy mają odciążyć państwa południa Europy, które są...

zobacz więcej

Okazuje się jednak, że według planów KE znów możemy być zmuszeniu do przyjmowania migrantów przydzielonych nam przez unijnych urzędników. Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, gdyż to, czego się od nas oczekuje, od lat jest niewykonywane lub słabo wykonywane przez państwa, do których trafia większość przybyszów.

To, co KE proponuje krajom niechętnym przyjmowaniu migrantów do siebie, to tzw. sponsorowane powroty osób, które przebywają na terytorium UE, chociaż nie mają szans na otrzymanie azylu.

W rzeczywistości jest to jedno z najtrudniejszych zadań, gdyż odsyłanie ich do krajów pochodzenia napotyka na wiele przeszkód. Unia do tej pory porozumiała się z 24 krajami w sprawie readmisji, co jednak również nie wystarcza do płynnego ich odesłania. Wielu z przybyszów pozbywa się bowiem dokumentów, udaje np. Syryjczyków, a kraje trzecie również bywają niezainteresowane ich przyjmowaniem.

Tylko część z nich zgadza się na dobrowolny powrót. Aby ich do tego zachęcić, kraje unijne po prostu im za to płacą. Eufemistycznie określa się to jako – wsparcie na rozpoczęcie nowego życia w ojczyźnie.

Teraz, według nowego plany KE – takie państwa jak Polska – miałyby być odpowiedzialne również za negocjacje dyplomatyczne z krami trzecimi i przekonywanie ich do przyjmowanie migrantów.

Unia chce narzucić adopcję dzieci dla LGBTQI. „Trzeba bić na alarm”

Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zapowiedziała, że będzie „dążyła do wzajemnego uznawania stosunków rodzinnych w UE”. Zdaniem...

zobacz więcej

To, jak mogą wyglądać takie rozmowy, widać na przykładzie chociażby Turcji, gdzie znajduje się najwięcej obozów z migrantami ekonomicznymi i uciekinierami z Syrii. Ankara jednak potrafi wykorzystywać tę sytuację dla realizacji swoich celów. UE zgodziła się zaś płacić Turkom 6 mld euro, by pilnowali swoich granic i przyjmowali migrantów, którzy przedostaną się do Grecji, a nie mają szans na otrzymanie azylu.

W planach KE znajdują się też zapisy według których, kraj, który zgodzi się na „sponsorowanie powrotów”, może uczestniczyć w organizowaniu lotów, a jego ambasady zajmują się rozwiązywaniem problemów związanych z ich powrotami.

Kluczowe pytanie jest jednak inne – co się stanie, jeśli pojawią się problemy, które znacznie opóźnią odesłanie danego przybysza? Okazuje się, że państwo takie będzie miało na to osiem miesięcy. Po tym czasie państwo sponsor będzie musiało przyjąć takie osoby i kontynuować procedurę.

Ta ścieżka – zdaniem KE – jest wielkim ukłonem w stronę m.in. państw V4. Zdaje ona sobie sprawę, że pozostałe zostałyby z góry przez nie odrzucone – takie jak choćby natychmiastowa relokacja osób starających się o azyl.

Szkoda, że szefowa KE, chociaż prezentuje się jako osoba dążąca do kompromisu, a nie narzucania zapisów tworzonych w Brukseli, zdaje się nie zauważać, że dotychczasowa polityka prowadzona w unijnej centrali nie tylko nie przyniosła skutków, ale nie chroni Europy w żaden sposób przed kolejnymi falami.

Szefowa KE zapowiada zawieszanie funduszy za dyskryminację osób LGBT

Dyskryminacja na postawie orientacji seksualnej nie może mieć miejsca w UE; będę przeciwko niej działać, w tym również przez zawieszanie środków...

zobacz więcej

Szkoda również, że nie zająknęła się o tym, jak wiele Polska i pozostałe grupy V4 robią dla rzeczywistego zahamowania tego zjawiska, jakim jest ochrona granic, wsparcie dla krajów, z których pochodzą migranci, a także dla tych, które są najbardziej dotknięte nielegalną migracją.

Szkoda, że szefowa KE nie wspomniała nawet słowem o inicjatywie Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej, które wysłało ponad 150 składanych domów dla greckiej wyspy Lesbos, dzięki czemu dach nad głową odzyska kilkaset osób, które straciły go po pożarze obozu Moria.

Szkoda, że nie doceniła przyjmowanych przez Polskę Ukraińców czy zaangażowania polskiej dyplomacji we wskazywanie na arenie międzynarodowej Rosji jako na głównego winnego trwania wojny domowej w Syrii, co powoduje masową ucieczkę obywateli tego państwa. Może należałoby do Moskwy, a nie do Polski wysłać kolejny rachunek za kryzys migracyjny?

Nowy plan ma być omawiany za tydzień na szczycie UE. Choć ostateczne decyzje nie będą jeszcze podjęte, to można się spodziewać, że najgłośniejsi będą ci, którzy będą przekonywać, że jest to zbyt duże ustępstwo wobec państw „nieprzyjaznych migrantom” i że lepiej dla nich, by zaakceptowały go jak najszybciej, gdyż już lepszy dla nich być nie może.

Wszystko wskazuje więc, że na kolejnym unijnym szczycie możemy się spodziewać kolejnej kłótni o wizję Europy.

Petar Petrović
Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

źródło:
Zobacz więcej