RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Kaczyński złapał stery. Co będzie oznaczało wejście lidera PiS do rządu?

Wiele wskazuje również na to, że duet Kaczyński-Morawiecki nie tylko pokieruje rządem, ale również rządzącym ugrupowaniem (fot. Twitter/Joachim Brudziński)

Gdy rozmawia się z politykami Zjednoczonej Prawicy, to wszyscy są zadowoleni, niezależnie od tego, czy reprezentują obóz Prawa i Sprawiedliwości, Jarosława Gowina czy Zbigniewa Ziobry. Ruch Jarosława Kaczyńskiego, który osobiście włączył się w rozwiązanie sporu wewnątrz koalicji, daje szansę na obniżenie napięć wewnątrz rządu, ale przede wszystkim na zwiększenie jego skuteczności w działaniu. Wiele wskazuje również na to, że duet Kaczyński-Morawiecki pokieruje nie tylko rządem, ale również rządzącym ugrupowaniem.

Jarosław Kaczyński wicepremierem? Szef klubu PiS potwierdza informacje portalu tvp.info

Wszystko wskazuje na to, że Jarosław Kaczyński wejdzie do rządu – potwierdził szef klubu PiS Ryszard Terlecki. O takim scenariuszu już w środę...

zobacz więcej

W środę wieczorem w Warszawie doszło do kolejnego w ostatnim tygodniu spotkania prezesa Prawa i Sprawiedliwości z szefem Solidarnej Polski, na którym ustalono wstępne warunki porozumienia. Jak podawał portal tvp.info, jednym z rezultatów ma być wejście do rządu Jarosława Kaczyńskiego, który będzie nadzorował trzy resorty siłowe: Ministerstwo Sprawiedliwości, Ministerstwo Obrony Narodowej oraz Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Informację tę potwierdził w czwartek szef klubu PiS Ryszard Terlecki.

Dlaczego akurat te ministerstwa?

Cofnijmy się o 15 lat, a dokładnie do października 2005 r., gdy prowadzone były rozmowy koalicyjne między PO a PiS. Mimo iż wygrała partia Jarosława Kaczyńskiego, złożył on partii Donalda Tuska hojną propozycję stanowiska marszałka Sejmu oraz połowy z szesnastu planowanych ministerstw. Co jednak kluczowe dla odpowiedzi na postawione powyżej pytanie, to fakt, że wśród ministerstw, które dla swojego ugrupowania chciał Kaczyński, były wszystkie resorty siłowe, czyli spraw wewnętrznych, sprawiedliwości oraz ministra koordynatora służb specjalnych.

Jeśli dodamy do tego jeszcze fakt, że brat Jarosława Kaczyńskiego był wcześniej ministrem sprawiedliwości w rządzie Jerzego Buzka i to właśnie zasługi w kierowaniu MS dały początek sile PiS, którą widzimy dzisiaj – staje się oczywiste, dlaczego prezes rządzącego dziś ugrupowania tak wielką wagę przywiązuje do resortów, które niedługo mają mu, jako wicepremierowi, podlegać.

Politolog: Jarosław Kaczyński może stać się supernadzorcą

Wydaje się, że jest to próba usprawnienia prac rządu poprzez osobę Jarosława Kaczyńskiego. Jeżeli stałoby się tak, że prezes PiS odpowiadałby za...

zobacz więcej

Czy wejście do rządu Kaczyńskiego to osłabienie Ziobry albo Morawieckiego?

To może być dla Zjednoczonej Prawicy przede wszystkim szansa na usprawnienie rządzenia. Nie jest tajemnicą, że premier i minister sprawiedliwości nie pałają do siebie sympatią. To powoduje realne kłopoty dla rządu. Ludzie Mateusza Morawieckiego zwracają uwagę na wystąpienia i działania Ziobry, które nie były z premierem konsultowane i na fakt bojkotowania przez ministra posiedzeń rządu. W odpowiedzi politycy Solidarnej Polski oskarżają Kancelarię Premiera o bojkotowanie ich projektów, a samego Morawieckiego o zbyt słabe zaangażowanie światopoglądowe. Trudno jednak podejrzewać, że to, jak rządzi premier oraz jaki kierunek obrał zarówno w sferze ideologii, jak i gospodarki, nie jest obserwowane przez Jarosława Kaczyńskiego i w pełni akceptowalne. Wynika to prawdopodobnie z prostego faktu, że prezes PiS chce dążyć do tego, by jego partia była ugrupowaniem z poparciem bliższym 50 niż 20 procent. Jarosław Kaczyński to również konserwatysta z Żoliborza, którego poglądy są bardziej centrowe niż wmawiają mu jego polityczni adwersarze i ich medialne zbrojne ramię z okolic TVN i Gazety Wyborczej.

Nieprzypadkowo nienawidzą oni PiS, a Konfederację tolerują, rozumiejąc doskonale, że Kaczyński, w przeciwieństwie do radykałów od Bosaka i Korwina, jest w stanie reprezentować milczącą większość „normalsów” i wprowadzać realne zmiany, jednocześnie blokując ekstremistyczne zapędy lewicy.

Hasło „Ekonomia, głupcze” („It's the economy, stupid”) przyniosło Billowi Clintonowi zwycięstwo w wyborach prezydenckich w USA w 1992 r. i wpisało się na stałe do światowego słownika politycznego. Ktoś, kto obserwuje politykę wie, że dla Jarosława Kaczyńskiego gospodarka od lat jest najważniejsza.

Requiem dla Zjednoczonej Prawicy?

Jeśli nieistniejąca już ponoć Zjednoczona Prawica odda Polskę w ręce liberalno-lewicowej opozycji, zaprzepaści wiele społecznych nadziei.

zobacz więcej

Na słynnych taśmach „Sowy” politycy PO już w 2013 r. z przerażeniem komentowali jego wystąpienie na Forum Ekonomicznym w Krynicy, gdzie swobodnie poruszał tematy gospodarcze i przede wszystkim przedstawiał pomysły na rozwiązanie aktualnych problemów. Nie jest dziś tajemnicą, że o gospodarce godzinami rozmawiał wtedy z Mateuszem Morawieckim, który był wówczas prezesem banku i nikt – może oprócz Kaczyńskiego – nie spodziewał się wtedy, że za kilka lat zostanie premierem RP. To wtedy zaczęła się przyjaźń pomiędzy politykami i zaufanie oparte m. in. na wspólnej wizji zmian gospodarczych, które jednocześnie dadzą Polsce szansę na rozwój oraz sprawiedliwość społeczną.

To połączenie, jeszcze do niedawna wzbudzające uśmiech politowania na twarzach liberałów, okazało się strzałem w dziesiątkę. Dziś polityka gospodarcza Polski staje się przykładem dla Zachodu, a Victor Orban publicznie wskazuje rząd Mateusza Morawieckiego jako okręt wiodący Grupy Wyszehradzkiej.

Jarosław Kaczyński ma pełną świadomość wyzwań światopoglądowych, kulturowych i potrafi być w tej sferze zdecydowany, ale wie również, że bez konsekwentnego i skutecznego prowadzenia kraju w sferze gospodarczej – dużo trudniej bronić się przed innymi zagrożeniami. Jego zaufanie do Mateusza Morawieckiego opiera się nie tylko na wspólnym poglądzie na gospodarkę, ale też politykę zagraniczną, dlatego prezes PiS, obejmując funkcję wicepremiera nadzorującego MS, MON i MSWiA, pozwoli premierowi skuteczniej kierować tymi dwiema ważnymi sferami politycznymi. Równolegle szykuje się do listopadowego kongresu PiS, na którym Morawiecki ma zostać ogłoszony wiceprezesem i wówczas ten duet będzie miał swoje odzwierciedlenie zarówno w obozie rządowym, jak i partyjnym.

źródło:
Zobacz więcej