RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Masowe odejścia z białoruskich służb. Co ich teraz czeka?

Już ponad tysiąc funkcjonariuszy odeszło spod rozkazów reżimu (fot. Valery Sharifulin\TASS via Getty Images)

Protesty na Białorusi nie ustają, tak jak brutalność tamtejszej milicji. Niektórzy funkcjonariusze reżimu mają jednak dość, masowo odchodzą ze służby. Co ich teraz czeka? Z pomocą czekają wolontariusze, którzy oferują im pomoc w znalezieniu nowej pracy, a nawet w ucieczce za granicę.

Prezydent Litwy apeluje do ONZ o „mocne przesłanie” dla władz Białorusi

Występując w ONZ prezydent Litwy Gitanas Nauseda wezwał społeczność międzynarodową do przesłania „mocnego przesłania” dla władz Białorusi,...

zobacz więcej

Jak informuje stacja Biełsat, chodzi o ponad tysiąc mundurowych, którzy w zgodzie z własnym sumieniem postanowili opuścić służby.

Stacja opisuje też, jak jedna z fundacji działa, by pomóc, często nawet ocalić tych ludzi. Ewakuacja ze służb zaczęła się wraz z tym, jak w sieci zaczęto ujawniać nazwiska i inne dane funkcjonariuszy.

– Zwracają się do nas strażacy, żołnierze wojsk wewnętrznych, prokuratorzy, milicjanci, był nawet podpułkownik. 108 osób przeszło pierwszy etap weryfikacji – powiedział Biełsatowi założyciel fundacji BySol Jarasłau Lichaczeuski.

Lichaczeuski mówi, że nie może potwierdzić, by o pomoc prosili także funkcjonariusze, którzy dopuścili się przestępstw przeciwko obywatelom.

– Na razie nie potwierdziliśmy żadnego takiego przypadku. Dlatego jeśli ktoś ma informacje o przestępstwach dokonanych przez konkretnego człowieka, proszę się nimi podzielić – dodał.

Funkcjonariusze, którzy odeszli, otrzymują po 1,5 tys. euro zapomogi do czasu odnalezienia nowej pracy, mogą też liczyć na wsparcie w poprawieniu kwalifikacji. W razie niebezpieczeństwa, w pomocy w opuszczeniu kraju. Masowe odejścia zaobserwowano w Mińsku, Swietłahorsku, Brześciu, Grodnie czy Nowopołocku.

źródło:
Zobacz więcej