RAPORT

Prorosyjska era Tuska

Historyk: Związek Radziecki utuczył Trzecią Rzeszę

81 lat temu odbyła się wspólna defilada Niemców i Sowietów w Brześciu (fot. PAP/Archiwum)
81 lat temu odbyła się wspólna defilada Niemców i Sowietów w Brześciu (fot. PAP/Archiwum)

Najnowsze

Popularne

We wrześniu i październiku 1940 r. wymiana handlowa z ZSRR była na tyle znaczna, że osiągała ponad 80 proc. wartości całego importu do Trzeciej Rzeszy. Można powiedzieć, że w pewnym sensie Trzecia Rzesza została wyżywiona, czy nawet utuczona przez Sowietów – powiedział portalowi tvp.info dr Adam Buława, historyk wojskowości z UKSW, przedstawiając kulisy militarnej i handlowej współpracy niemiecko-sowieckiej.

Prof. Panfil: Armia Czerwona nie wkroczyła 17 września, ona nas najechała, napadła

– W jednej sprawie daliśmy sobie jednak narzucić rosyjską narrację. Ona tkwi głęboko także w naszym języku historycznym czy politycznym. Częściej...

zobacz więcej

22 września 1939 r. w Brześciu nad Bugiem odbyła się wspólna defilada Wehrmachtu i Armii Czerwonej. Jakie były okoliczności tego wydarzenia?

Dr Adam Buława: Na mocy wcześniejszych ustaleń miało dojść do przekazania Brześcia Sowietom. Warto wspomnieć przy tej okazji o ciężkich walkach w obronie twierdzy brzeskiej, podczas których ok. 2,5 tys. polskich żołnierzy stawiało czoła korpusowi pancernemu Wehrmachtu pod dowództwem gen. Heinza Guderiana.

Dowódca Wojska Polskiego, gen. Konstanty Plisowski nakazał w pewnym momencie opuszczenie twierdzy i wtedy do miasta weszli Niemcy. Z drugiej strony do Brześcia zbliżała się brygada Armii Czerwonej, którą dowodził gen. Siemion Kriwoszein.

Na znak podkreślenia przymierza miało dojść do wspólnej parady sił zbrojnych Niemiec i ZSRR. Przygotowano trybuny zwycięstwa, ozdobione czerwonymi gwiazdami i swastykami. Cała defilada trwała ok. 45 minut.

Jak przedstawia się tę paradę w oficjalnej rosyjskiej historiografii?

Narracja jest dość specyficzna. Warto przypomnieć na początek, w jaki sposób Sowieci tłumaczyli swoje motywy. Otóż mówili, że państwo polskie upada i dlatego wobec anarchii oraz chaosu postanowili wziąć pod swoją opiekę ludność Zachodniej Białorusi i Ukrainy.

Nawet strona niemiecka była dosyć zadziwiona tą retoryką Sowietów. Wracając do parady, przez niektórych jest ona uważana za oficjalne zakończenie działań wojennych przeciwko Polsce.

W latach 80. i 90. doszło do pewnej – może nie pełnej, ale jednak – odwilży w rosyjskiej historiografii. W tych pracach pojawiają się już wtedy informacje o wspólnych paradach, bo musimy pamiętać, że tych parad było więcej. Oprócz Brześcia odbyły się też one także m.in. w Grodnie i w Pińsku.

Jeśli mówimy natomiast o pracach tych „państwowych historyków”, którzy są inspirowani przez Kreml, to pojawia się np. taka informacja, że – cytuję – zdjęcia z parad to „polsko-nazistowska mistyfikacja”.

Jeden z historyków nazwiskiem Oleg Wisziljow mówił z kolei, że nie było defilady sensu stricto, tylko „uroczyste wyjście wojsk niemieckich pod nadzorem radzieckich przedstawicieli”. Widać tutaj zatem pewną żonglerkę słowną. Według tej narracji nie było żadnego sojuszu, lecz pewne uporządkowanie sytuacji.

81 lat temu Sowieci napadli na Polskę

81 lat temu, 17 września 1939 r., łamiąc polsko-sowiecki pakt o nieagresji, Armia Czerwona dokonała inwazji na teren Rzeczypospolitej Polskiej,...

zobacz więcej

To taka typowa, często spotykana narracja, że nie było układu ani żadnego porozumienia, tylko było takie wyprzedzające posunięcie, które miało uchronić państwo sowieckie i zapobiec wojnie.

Innymi słowy – wspólne defilady sowiecko-niemieckie są przez współczesną Rosję tłumaczone w podobny sposób, w jaki wyjaśnia się powody zawarcia paktu Ribbentrop-Mołotow?

Dokładnie tak. Mówi się, że chodziło o zabezpieczenie interesów rosyjskich i zyskanie na czasie. Podobny przekaz słyszałem, gdy byłem w Państwowym Muzeum Józefa Stalina w Gruzji, które znajduje się w Gori, czyli miejscu urodzenia dyktatora. Co ciekawe, polska ambasada prosiła swego czasu, aby Gruzini zmienili całą koncepcję i wystrój tej instytucji, ponieważ jest to żywcem przeniesione z minionej, sowieckiej epoki. Żadne zmiany jednak nie nastąpiły.

W każdym razie pani, która oprowadzała nas po tym muzeum mówiła o porozumieniu sowiecko-niemieckim, że była to dalekowzroczna polityka przywódcy państwa sowieckiego, która stanowiła właśnie taki ruch wyprzedzający i że decyzja ta była w interesie narodów ZSRR. Ale i we współczesnej polskiej historiografii, takiej bardziej lewicującej, też pojawia się taka interpretacja, że nie można mówić o współodpowiedzialności bezpośredniej ZSRR za wybuch II wojny światowej.

Można odnieść wrażenie, że Trzecia Rzesza do samego końca próbowała zachowywać pozory przyjaźni z Sowietami. 1 maja 1941 r., a więc tuż przed inwazją na ZSRR, niemieccy wojskowi byli na przykład obecni na defiladzie w Moskwie z okazji Święta Pracy.

Faktem jest, że sytuacja była dosyć niejednoznaczna. Zwróciłbym tutaj uwagę, że oprócz paktu politycznego zostały także zawarte sowiecko-niemieckie porozumienia handlowe.

Niemcy zakładali, że jednak ich głównym przeciwnikiem w wojnie morskiej będzie Wielka Brytania oraz że będą sankcje międzynarodowe, w związku z czym zostaną odcięci gospodarczo. W tej sytuacji zostały zawarte w latach 1939 i 1940 umowy handlowe z Sowietami. Była w nich mowa o wymianie surowców i żywności w zamian za technologie.

We wrześniu i październiku 1940 r. wymiana handlowa z ZSRR była na tyle znaczna, że osiągała ponad 80 proc. wartości całego importu do Trzeciej Rzeszy. W całym tym okresie, od czerwca 1940 r., czyli wznowienia działań zbrojnych w Europie, do czerwca 1941 r., ta wymiana handlowa nie spadła nigdy poniżej 50 proc. Można powiedzieć, że w pewnym sensie Trzecia Rzesza została wykarmiona, czy nawet utuczona przez Sowietów.

Tak Niemcy planowali wygrać wojnę. Niedoszły pakt Hitlera i Stalina

Pod koniec 1940 r. Adolf Hitler rozważał rozszerzenie dotychczasowej współpracy z Sowietami. Podczas rozmów toczonych w Berlinie od 12 do 13...

zobacz więcej

W listopadzie 1940 r. Niemcy chcieli rozszerzyć dotychczasową współpracę, proponując Sowietom przystąpienie do Paktu Trzech. Wątek ten nie jest eksponowany we współczesnej narracji rosyjskiej, mimo że Stalin zdawał się być zainteresowany tym projektem na swoich własnych warunkach. Niekiedy można spotkać się nawet z taką tezą, że radziecki dyktator był przekonany, iż uda mu się dojść w tej kwestii do porozumienia z Hitlerem.

Podczas spotkania w Berlinie, na którym omawiano ten projekt, Joachim von Ribbentrop starał się przekonywać Wiaczesława Mołotowa, że Anglia została pobita, a wojna de facto zakończona i dlatego najlepiej byłoby się podzielić łupami po będącym w stanie upadku Imperium Brytyjskim oraz już upadłym imperium francuskim.

We współczesnej rosyjskiej historiografii rzeczywiście nie akcentuje się tego wydarzenia w jakiś otwarty sposób. Jak wiemy, tamtejsi historycy starają się sięgać do konferencji monachijskiej, która z ich perspektywy miała stanowić genezę II wojny światowej.

Warto wymienić w tym miejscu kilka nurtów, które są dziś obecne w rosyjskiej historiografii: tradycyjny, syntetyzujący i rewizjonistyczny. W narracji pierwszego z tych nutów nie przemilcza się kwestii tajnego protokołu do paktu Ribbentrop-Mołotow, nie kwestionuje się także wkroczenia Armii Czerwonej na ziemie polskie. Jednocześnie interpretuje się te wydarzenia w taki sposób, że motywacją Sowietów było pragnienie zapewnienie bezpieczeństwa oraz przedłużenie okresu bez wojny, której nie dało się tak naprawdę uniknąć.

W nurcie syntetyzującym pojawia się z kolei teza, że wyniki konferencji monachijskiej były wymierzone w ZSRR. Według tej narracji Wielka Brytania i Francja, chcąc uniknąć wojny, próbowały stworzyć Pakt Czterech. W 1940 r. miała być powtórka z tej sytuacji, lecz członkami tego paktu mieli być tym razem Państwa Osi i potencjalnie Sowieci.

Rewizjoniści rosyjscy są natomiast w mniejszości. Można powiedzieć, że ich interpretacja historii jest bliższa nam, Polakom.

Co jeszcze mówią o roli ZSRR w II wojnie światowej rosyjscy historycy przychylni Kremlowi?

Niektórzy z nich podnoszą, że wtedy każdy każdego chciał przechytrzyć. Mianowicie, Anglicy chcieli skierować agresję Trzeciej Rzeszy na Wschód, a Rosjanie próbowali się jakoś bronić i musieli to opóźnić.

Francuski historyk: U nas nie uczymy o ataku ZSRR na Polskę

We Francji nie uczymy o 17 września 1939 r. i ataku ZSRR na Polskę. Mówienie o Katyniu czy pakcie Ribbentrop-Mołotow było do 1991 r. uważane za...

zobacz więcej

Można też się spotkać z tezą, że pakt Ribbentrop-Mołotow nie był niczym szczególnym, bo takie traktaty o nieagresji i tajne protokoły zawierali niemal wszyscy. Na przykład gwarancje brytyjskie dla Polski w marcu 1939 r. też miały tajny aneks. Pojawia się wreszcie taka teza, że polsko-niemiecki pakt o nieagresji z 1934 r. miał zawierać tajny protokół przeciwko ZSRR.

Rosyjski historyk Aleksandr Diukow stwierdził z kolei, że w tajnym protokole do paktu Ribbentrop-Mołotow jest mowa o strefie wpływów, ale nie ma słowa o przyszłej zmianie granic Polski, Finlandii i państw bałtyckich. Jego zdaniem fakt, iż później te zmiany nastąpiły, nie oznacza wcale, że był to wynik traktatu sowiecko-niemieckiego.

Po inwazji Trzeciej Rzeszy na ZSRR tysiące Sowietów przyłączyło się do walki po stronie Niemców. Jak ten fakt jest przedstawiany przez rosyjską politykę historyczną?

Warto powiedzieć na początek, że w tym kontekście pojawia się taka teza, iż podstawowym błędem Hitlera było niewykorzystanie występujących w ZSRR tendencji antykomunistycznych. Mam tutaj na myśli nie tylko obywateli państwa sowieckiego, ale także przedstawicieli innych narodowości, jak chociażby mieszkańców państw bałtyckich.

Gdyby Niemcy w konkretny, znormalizowany sposób wsparli te dążenia antykomunistyczne, to prawdopodobnie jeszcze więcej obywateli sowieckich przeszłoby na ich stronę. Tymczasem Sowieci nie zawahali się w tym czasie sięgnąć po argumenty metafizyczne, zwracając się o wsparcie do Cerkwi czy odwołując się do Matki Boskiej Kazańskiej. O ile zatem komuniści nie mieli podczas tamtego konfliktu oporów taktycznych, o tyle Niemcy nie poszli w tym kierunku, stosując represje wobec Sowietów.

Niemniej wbrew sowieckiej propagandzie kreującej mit, że wszystkie narody imperium były zjednoczone niemiecką agresją, tysiące obywateli ZSRR walczyło po stronie wroga. We współczesnej rosyjskiej polityce historycznej pojawia się taka teza, że sowiecki ruch oporu stanowił monolit. W putinowskiej Rosji można się też jednak spotkać z takim argumentem, że formy kolaboracji z lat 1941-42 to była taka ukryta wojna domowa.

Warto podkreślić, że Rosjanie tworzyli jedną z formacji SS. Interesującym przypadkiem kolaboracji była postać gen. Andrieja Własowa, który otrzymał Order Lenina za obronę Moskwy, a w obozie jenieckim okazał się być przeciwnikiem komunizmu i Stalina.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej