RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Przesłuchanie przed prokuratorem zamiast transferu. Problemy Luisa Suareza

Luis Suarez miał zostać piłkarzem Juventusu (Fot. PAP/EPA/CROCCHIONI)

Nie ma dla niego miejsca w Barcelonie, nie doszedł do skutku transfer do Juventusu, a teraz czekają go problemy z policją. Los nie oszczędza ostatnio Luisa Suareza. Włoskie media informują, że egzamin ze znajomości języka włoskiego, który kilkanaście dni temu zdawał Urugwajczyk, miał zostać sfałszowany. Sprawą już zajęła się prokuratura.

Kolejny zwrot ws. transferu Milika. Jest oświadczenie Romy

Ta historia wydaje się nie mieć końca. Kiedy wydawało się, że Arkadiusz Milik lada moment podpisze kontrakt z Romą, pojawiły się kolejne problemy....

zobacz więcej

Mistrzowie Włoch mają już wyczerpany limit piłkarzy spoza Wspólnoty i paszport któregoś z krajów z Unii Europejskiej był Suarezowi niezbędny do podpisania kontraktu z Juventusem. Nie wydawało się to szczególnie trudnym wyzwaniem. Żona Suareza jest Włoszką, obywatelstwo tego kraju mają także jego dzieci.

Przed 2018 roku otrzymanie dokumentu byłoby tylko formalnością ze względu na tzw. więzy krwi. Kryzys związany z uchodźcami sprawił, że przepisy zostały zaostrzone. Teraz dodatkowo potrzebne było zdanie egzaminu na wydziale ds. obcokrajowców uniwersytetu w Perugii ze znajomości języka.

– Daliśmy mu ocenę B1. Nie mówi zbyt dobrze, ale da się z nim porozumieć. Jako kibic Romy poprosiłem go, żeby po transferze do Juventusu nie strzelał w meczu z nami – żartował w rozmowie z włoskimi mediami Lorenzo Rocca, jeden z egzaminatorów.

Pracownik uniwersytetu nie miał powodów do uśmiechu we wtorkowy poranek, gdy na teren placówki wkroczyła policja. Włoskie media dotarły do podsłuchanych przez policję nagrań. Dowiadujemy się z nich, że piłkarz znał treść pytań przed rozpoczęciem egzaminu, który z niewiadomych przyczyn został skrócony tylko do 15-minutowej części ustnej. „On nie odmienia czasowników, wszystko mówi w bezokoliczniku” . „Zrobi się afera, jak dziennikarze zadadzą mu po meczu jakieś pytania, a on nie będzie potrafił na nie odpowiedzieć” – słyszymy na taśmach opublikowanych przez agencję ANSA.

Wynika z nich, że w sprawę zamieszana była także rektor uczelni Stefania Spina.

– Tobie się wydaje, że go nie przepuścimy. Dziś rozmawiałam z Lorenzo Roccą, robił z nim symulację egzaminu i praktycznie ustaliliśmy to – mówi Spina.
– Na jaki poziom on powinien zdać? –  pyta rozmówca.
– Nie powinien, tylko musi zdać, on ma zarabiać 10 milionów euro, nie wywrócimy tego do góry nogami tylko dlatego, że on nie mówi na B1 – jasno dodaje Spina. Według włoskich mediów prokuratura ma w niedługim czasie postawić zarzuty pracownikom uniwersytetu. Przypadek Suareza nie był jedyny, włoska policja przyglądała się działalności placówki od lutego.

Jak na razie nie wiadomo, czy konsekwencje poniesie też sam piłkarz. Pewnym jest, że nie trafi do Juventusu. 33-latek ma rozwiązać kontrakt z Barceloną i podpisać umowę z Atletico Madryt.

źródło:
Zobacz więcej