RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Requiem dla Zjednoczonej Prawicy?

Klimatolodzy i politolodzy mają dla Polski podobne prognozy na jesień: ma być wyjątkowo gorąca (fot. PAP/Wojciech Olkuśnik)

Jeśli nieistniejąca już ponoć Zjednoczona Prawica odda Polskę w ręce liberalno-lewicowej opozycji, zaprzepaści wiele społecznych nadziei.

„Czajka”, fajno-Polacy i spiskowe teorie

Elektorat Platformy Obywatelskiej nie radzi sobie z dysonansem poznawczym: jak to jest, że nasi są tacy fajni, a wszystko leci im z rąk?

zobacz więcej

Klimatolodzy i politolodzy mają dla Polski podobne prognozy na jesień: ma być wyjątkowo gorąca. Nie jest to jednak dobra wiadomość dla nikogo oprócz spóźnionych turystów. I być może dla lewico-liberalnej opozycji.

Kryzys rządzącej Polską koalicji jest faktem. W jakim stopniu przyczyniła się do tego „piątka dla zwierząt”, to znaczy: czy jest istotną przyczyną kryzysu, czy tylko pretekstem do niego, to osobna rzecz. Wydaje się jednak, że choć jesienią 2019 r. PiS wygrał wybory, to w Sejmie stracił zbyt dużo na rzecz własnych koalicjantów: Porozumienia Jarosława Gowina i Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry.

I to właśnie należy uznać za praprzyczynę dzisiejszych kłopotów rządzącej ekipy: koalicjanci od dłuższego już czasu testują, na ile mogą sobie pozwolić w relacjach z Prawem i Sprawiedliwością. I choć to partia Jarosława Kaczyńskiego jest – na dobre i złe – traktowana jako formacja nadająca ton koalicji, to od dłuższego czasu już widać, że „ogon próbuje machać psem”.

Żeby było jednak jasne: partie po to są partiami, a ich liderzy – przywódcami, by forsować własną polityczną i ideową agendę. Choć, jak każdy, mam swoje polityczne sympatie i antypatie, choćby jeśli idzie o rządzącą koalicję, to w zupełności rozumiem, że zarówno Jarosław Gowin, jak i Zbigniew Ziobro chcą zyskać jak największe polityczne wpływy w państwie i w koalicji.

Warszawo, załóż pampersa! Albo zmień gospodarza

Stolica Polski stała się smutnym przykładem xero-modernizacji: jest ultra-nowoczesna w tęczowych kwestiach. Ale coraz gorzej wygląda jej...

zobacz więcej

Nikt nie idzie do polityki, by biernie przyglądać się rozwojowi wydarzeń i obserwować działania pozostałych aktorów politycznej sceny. Istotą polityki jest aktywność – byle tylko stał za nią namysł nad rzeczywistością i możliwymi scenariuszami rozwoju wydarzeń.

I dziś właśnie o to trzeba pytać polityków Prawa i Sprawiedliwości, Solidarnej Polski i Porozumienia: czy wiedzą, co dalej? Czy zdają sobie sprawę z faktu, że jeśli nie przezwyciężą kryzysu, z dużym prawdopodobieństwem oddadzą władzę liberalno-lewicowym formacjom? I to w sytuacji, gdy opozycja do sprawowania władzy ewidentnie nie jest przygotowana, co świetnie pokazują jej własne perypetie i programowa mizeria.

Od wczesnej wiosny 2020 r. odnieść można było wrażenie, że prędzej czy później w Zjednoczonej Prawicy dojdzie do przesilenia. Ludzie lepiej poinformowani lub przedstawiający się jako lepiej poinformowani twierdzą, że spory są o wiele głębsze, niż może sądzić przeciętny odbiorca politycznych wydarzeń. Politycy Zjednoczonej Prawicy dość umiejętnie budowali obraz zgranej ekipy, zgodnie wdrażającej w życie reformy.

Nie sądzę, żeby był to obraz zupełnie nieprawdziwy. Był raczej uładzony. Dziś jednak należy zapytać otwartym tekstem: skoro było tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?

Jak ominąć suwerena? O wyroku WSA ws. wyborów korespondencyjnych

Opozycja wiosną i latem chciała „ominąć suwerena”, by obowiązki prezydenta Polski przejął ich człowiek.

zobacz więcej

W zależności od swoich sympatii, zwolennicy poszczególnych partii tworzących Zjednoczoną Prawicę znajdą różne odpowiedzi. Jedni będą mówili o przerośniętych ambicjach Jarosława Gowina i Zbigniewa Ziobry, drudzy – o zbyt daleko idących eksperymentach ustawodawczych Jarosława Kaczyńskiego, do których nie chcą nagiąć się koalicjanci.

Nie sposób jednak nie wziąć pod uwagę jeszcze jednej, szerszej nieco kwestii. Otóż dłuższe sprawowanie władzy wyzwala w politykach zbyt łatwe przekonanie, że tak już musi zostać. Zjednoczona Prawica jest trochę jak człowiek, który od lat wygrywa najważniejsze losy na loterii. Zatem przestaje do siebie dopuszczać możliwość, że możliwa jest inna sytuacja. I zaczyna się zachowywać trochę tak, jakby rzeczywistość plastycznie dostosowywała się do oczekiwań.

Ale to nieprawda. Kryzys polityczny w rządzącym obozie może skutkować tzw. efektem motyla. I chyba już na własne oczy oglądamy jego skutki. Niezobowiązujące mocno podejście koalicjantów PiS do głosowania w sprawie „piątki dla zwierząt” zadziałało jak katalizator złych emocji i ostrzejszych decyzji.

Trudno jednak dziwić się Jarosławowi Kaczyńskiemu, że w końcu uderzył pięścią w stół. Jarosław Gowin i Zbigniew Ziobro powinni zdawać sobie sprawę, że jakąkolwiek realną polityczną agendę w 2020 r. – i w kolejnych latach – mogą realizować tylko we współpracy z PiS-em. I to na warunkach PiS-u.

Czy Putin dobrze się bawi? Unia kontra Polska

Trudno oprzeć się wrażeniu, że prezydent Rosji Władimir Putin musi mieć niezły ubaw, patrząc na wewnętrzne stosunki w Unii Europejskiej. On...

zobacz więcej

Przyszłość liderów Porozumienia i Solidarnej Polski (i tych partii) poza koalicją jawi się zdecydowanie w ciemnych barwach. Zarówno Ziobro, jak i Gowin są persona non grata dla liberalnej opozycji. Gowin być w może w mniejszym stopniu, ale nikt mu tam już nie pozwoli odbudować tak silnych wpływów, jakie miał niegdyś.

Zbigniew Ziobro może próbować szczęścia razem z Konfederacją. Ale niech nikt nie ma złudzeń: Konfederacja i Solidarna Polska nie będą nigdy samodzielnie rządzić. Nie zbudują sobie tak licznego zaplecza wśród wyborców. Nawet jeśli przejmą bardziej narodowy i konserwatywny elektorat, to przy obecnych trendach społecznych wejdą w koleiny ultrakonserwatywnej formacji, zmuszonej przez lata przyglądać się legislacyjnej ofensywie lewicowo-liberalnych zwycięzców.

Koalicjanci muszą zatem powrócić do rozmowy o tym, co realne. Jeśli nie z przyczyn ideowych, to czysto pragmatycznych. Niech zadadzą sobie proste pytanie: czy chcą zawieść ponad 10 mln wyborców, którzy po zwycięstwie Andrzeja Dudy liczyli na spokojne rządy Zjednoczonej Prawicy przez przynajmniej kolejne trzy lata?

źródło:
Zobacz więcej