RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Przyspieszone wybory? Dla nich to byłaby polityczna katastrofa

Borys Budka (PO) i Włodzimierz Czarzasty (Lewica) (fot. PAP/Wojciech Olkuśnik, PAP/Marcin Obara)

Patrząc na kryzys w Zjednoczonej Prawicy i dostrzegając widmo przedterminowych wyborów, wielu widzi tam kłopoty PiS. Gdyby Polacy poszli teraz do urn, partia Jarosława Kaczyńskiego i tak zdobyłaby swoje żelazne (minimum) 40 proc. poparcia. W potężnych tarapatach i poza Sejmem nagle mogliby się jednak znaleźć Solidarna Polska, Porozumienie, ale także Lewica. Co więcej, Szymon Hołownia przejąłby dużą część elektoratu Platformy Obywatelskiej, pozbawiając tę partię roli lidera opozycji. Wszyscy oni dobrze o tym wiedzą.

W nocy odbyło się spotkanie Kaczyńskiego z Ziobrą

W nocy z poniedziałku na wtorek odbyło się spotkanie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z liderem Solidarnej Polski ministrem sprawiedliwości...

zobacz więcej

Nie podlega dyskusji, że tak ostrych sporów w obozie rządzącym nie było od lat. Czołowi działacze PiS blisko związani z Jarosławem Kaczyńskim bez ogródek mówią o końcu Zjednoczonej Prawicy, rządzie mniejszościowym, a nawet przyspieszonych wyborach.

Publikacje w mediach zdominowane są przez rozmowy i wywiady z politykami PiS, Solidarnej Polski i Porozumienia. Chociaż Zjednoczona Prawica jest w rozsypce, opozycja „nie dokłada do ognia”. Ich wypowiedzi są słabo słyszalne, a granie na rozpad obozu władzy – wyjątkowo niemrawe. Platforma Obywatelska, Lewica, a nawet PSL dobrze wiedzą, że ponowne oddanie się ocenie wyborców mogłoby zakończyć się dla nich katastrofą.

Możliwy scenariusz najlepiej zobrazowała pierwsza tura niedawnych wyborów prezydenckich. PSL (Władysław Kosiniak-Kamysz) i Lewica (Robert Biedroń) zdobyli niewiele ponad 2 proc. głosów. Z kolei Rafał Trzaskowski, który, jak pokazują sondaże, cieszy się znacznie wyższym poparciem niż jego partia, ledwo przekroczył próg 30 proc. Nie da się ukryć, że plany tych partii pokrzyżował mocno Szymon Hołownia.

Platforma, ludowcy i Lewica nie mają ostatnio najlepszej passy, ale ich liderzy są w grze od lat. Doskonale znają polityczne realia i wiedzą, że przyspieszone wybory mogłyby jeszcze bardziej skomplikować ich obecną sytuację.

W nowym układzie sejmowym z pewnością zabrakłoby również Solidarnej Polski i Porozumienia, bo żadne z tych ugrupowań nie przekroczyłoby progu 5 proc. Dla większości obserwatorów życia politycznego to oczywiste.

Nowe informacje ws. stanu Wisły. Wędkarz apeluje: Zbadajcie dno

W ostatnich dniach sanepid alarmował, że w związku ze zrzutem ścieków do Wisły jakość wody jest niepokojąca. Jednak najnowsza analiza próbek...

zobacz więcej

Największym znakiem zapytania byłby chyba wynik Konfederacji. Politycy tej partii robią ostatnio wszystko, by przekonać rolników, że tzw. piątka dla zwierząt to zamach na polską wieś. To, czy ktokolwiek uwierzyłby w ich teorię, zależałoby zapewne od ostatecznego kształtu reformy. Chociaż Sejm wypowiedział się już w tej sprawie, wciąż nie wszystko jest jasne.

Senat i prezydent mają tu jeszcze pole do manewru. Dołożenie przez nich części postulatów, o które mocno zabiegają niektórzy przedsiębiorcy, mogłoby wytrącić Konfederacji najmocniejsze z argumentów – przykładem niech będzie wydłużenie vacatio legis dla likwidacji branży futerkowej czy ograniczenie części uprawnień organizacji mogących interweniować w gospodarstwach, gdzie zwierzętom dzieje się krzywda.

PiS idzie więc po swoje, a czołowi działacze partii rządzącej są pewni siebie, jak nigdy wcześniej. Jarosław Kaczyński, Ryszard Terlecki, Adam Lipiński, Karol Karski czy Joachim Brudziński przez lata budowali partię, której nie udawało się sięgnąć szczytów władzy. Teraz Polacy naprawdę im zaufali.

Siedem kolejnych wygranych wyborów sprawiło, że doświadczeni gracze nie chcą pozwolić sobie na dyktowanie warunków przez 30-letnich wiceministrów partii koalicyjnych i sami narzucają styl gry. Są pewni siebie i widzą, że na rozpadzie Zjednoczonej Prawicy czy ewentualnych przyspieszonych wyborach może by nie wygrali – tu liderem byłby zapewne Szymon Hołownia, który nagle wprowadziłby swój ruch do Sejmu – ale na pewno nie są też tymi, którzy straciliby najwięcej.

źródło:
Zobacz więcej