RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Protesty w kopalniach. Górnicy nie wyjechali na powierzchnię

W przypadku potwierdzania przypadków pozostania górników na dole kopalni, każdorazowo zjedzie do nich dyrektor zakładu (fot. Shutterstock/Daniel Jedzura, zdjęcie ilustracyjne)

Grupy górników z katowickiej kopalni Wujek oraz kopalni Ruda w Rudzie Śląskiej nie wyjechały w poniedziałek po skończonej zmianie na powierzchnię, rozpoczynając protest pod ziemią – wynika z informacji związku Sierpień'80. Późnym popołudniem związki mają zdecydować o dalszych protestach.

Premier: Zmiany w górnictwie będą przebiegały inaczej niż te sprzed 20 lat

Proces zmian w górnictwie jest nieuchronny, ale będzie przebiegał inaczej niż restrukturyzacja, jaką pamiętamy sprzed 20 lat – oświadczył premier...

zobacz więcej

„Górnicy rozpoczęli protesty pod ziemią. Na kopalni Wujek w Katowicach na ten moment dwóch górników odmówiło wyjazdu po zakończonej szychcie” – poinformował w portalu społecznościowym rzecznik Sierpnia’80 Patryk Kosela. Później związek podał, że do protestu dołączył kolejny górnik z Wujka. Pracownicy pozostali na dole po porannej zmianie.

Informację o proteście w kopalni Wujek potwierdził rzecznik Polskiej Grupy Górniczej (PGG) Tomasz Głogowski. Podkreślił, że wobec pozostania górników pod ziemią kluczowe jest zapewnienie bezpieczeństwa – zarówno protestującym, jak i pozostałej załodze.

Według informacji związkowców z Sierpnia'80, podziemny protest rozpoczął się nie tylko w kopalni Wujek, ale także w kopalni Ruda w Rudzie Śląskiej, złożonej z trzech samodzielnych wcześniej kopalń: Bielszowice, Halemba i Pokój. Jak dotąd nie podano, ilu dokładnie górników pozostało tam pod ziemią.

Przedstawiciele PGG weryfikują informacje o rozpoczęciu akcji także w kopalni Ruda; związkowcy informują o rozpoczęciu akcji w ruchach Halemba i Pokój.

– W przypadku potwierdzania przypadków pozostania górników na dole kopalni, każdorazowo zjedzie do nich dyrektor zakładu. Najważniejsze jest zapewnienie bezpieczeństwa – powiedział rzecznik PGG. Podkreślił, że górnicy, którzy zdecydują się na podjęcie protestu w tej formie, muszą przebywać w miejscach, gdzie będą bezpieczni zarówno oni, jak i ich pracujący koledzy.

Łukaszenka: Ściągnę górników z Ukrainy. „Nie jesteśmy łamistrajkami"

Ukraińscy górnicy odpowiedzieli prezydentowi Białorusi Alaksandrowi Łukaszence, który zagroził, że strajkujących w jego kraju górników mogą...

zobacz więcej

W projekcie planu naprawczego dla Polskiej Grupy Górniczej, kopalnie Ruda i Wujek, gdzie rozpoczęły się protesty, były przeznaczone do likwidacji jeszcze w tym roku. Wobec braku akceptacji społecznej, plan ten ostatecznie nie został przedstawiony związkowcom. W lipcu pracę rozpoczął rządowo–związkowy zespół, który miał wypracować rozwiązania dla górnictwa i energetyki. Jednak przed tygodniem związkowcy negatywnie ocenili postępy prac zespołu, reaktywowali Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno–Strajkowy (MKPS) i ogłosili pogotowie strajkowe.

W poniedziałek minął termin, jaki związkowcy dali premierowi Mateuszowi Morawieckiemu na podjęcie rozmów z jego udziałem. Ponieważ do rozmów nie doszło, jeszcze w poniedziałek po południu MKPS ma uzgodnić scenariusz dalszych działań związków, domagających się rozmów z rządem na temat zasad transformacji górnictwa i energetyki oraz przyszłości Śląska i Zagłębia. Podziemne protesty w kopalniach rozpoczęły się kilka godzin przed spotkaniem Komitetu.

Podczas poprzedniego spotkania zespołu ds. transformacji górnictwa i energetyki związkowcy poznali m.in. projekt Polityki Energetycznej Państwa do 2040 r., przewidujący zbyt szybkie i radykalne – według związków – odchodzenie od węgla. Ich zdaniem w obecnym kształcie dokument jest nie do zaakceptowania. Według związków, realizacja rządowych planów doprowadzi do zamknięcia większości kopalń węgla do roku 2036–37.

źródło:

Zobacz więcej