RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Czy potrzebny jest Rzecznik Praw Obywatelskich? A jeśli już – to jaki?

Adam Bodnar pełnił funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich od 9 września 2015 r. (fot. Michal Fludra/NurPhoto via Getty Images)

Prawdę mówiąc, jestem przeciwny istnieniu funkcji Rzecznika Praw Obywatelskich. Warto przypomnieć, że urząd ten wprowadził w 1987 r. gen. Wojciech Jaruzelski w schyłkowym okresie ostatniej dekady rządów komunistycznych w Polsce, kiedy próbował różnymi sposobami reanimować dogorywającą PRL. Funkcja Rzecznika miała dawać poszkodowanym przez różne instytucje obywatelom złudzenie rękojmi nadzwyczajnej – bo dodatkowej, poza dziesiątkami innych przepisów – opieki państwa.

TK zajmie się sprawą konstytucyjności ustawowego przedłużenia kadencji RPO

20 października Trybunał Konstytucyjny zajmie się sprawą ustawowego przedłużenia kadencji Rzecznika Praw Obywatelskich. Wniosek w tej sprawie...

zobacz więcej

Jak się jednak wydaje, likwidacja tego urzędu jest w tej chwili nierealna. Nie wyobrażam sobie, żeby urząd ten dalej funkcjonował w modelu nadanym mu przez upolitycznionego do kwadratu Adama Bodnara. A taki sam kształt przybierze, jeśli jego szefostwo obejmie Zuzanna Rudzińska-Bluszcz, kandydatka formalnie zgłoszona przez Koalicję Obywatelską i Lewicę. Jestem niemal pewien, że będzie funkcjonował w jeszcze w bardziej intensywnym wydaniu politycznym niż za czasów Adama Bodnara.

Wydaje się, że powinien zostać przerwany ciąg mianowania lewicowych, skrajnie upolitycznionych rzeczników. Jeśli już w ogóle ten urząd musi nadal funkcjonować. Nie zmieni się oblicze urzędu RPO, jeśli pozostanie skład zespołu pracującego pod kierunkiem Adam Bodnara. Będzie nadal reprezentowała przede wszystkim interesy obecnej opozycji politycznej, ubrane w kostium interwencji broniącej interesów dyskryminowanych przez obecną władzę środowisk bądź ich przedstawicieli.

Obecnie zatrudnieni mają ten nawyk, funkcjonujący na zasadzie odruchu, choć lepiej powiedzieć „wszczepionego DNA” przez Adama Bodnara do ich mentalności i żaden nowy szef tego nie wytrzebi. Będzie się tylko niepotrzebnie zmagał z niereformowalnym personelem.

Kto wie, czy nie jedynym optymalnym rozwiązaniem jest opcja zerowa w urzędzie RPO. Niedawno w innym miejscu zastanawiałem się, czy jedynym lekarstwem na bolączki naszego sądownictwa nie jest opcja zerowa. Dość oczywistą konkluzją jest stwierdzenie niemożliwości takiej operacji w wymiarze sprawiedliwości. Ale w biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, nie widzę przeszkód.


Aby to było możliwe, Rzecznikiem Praw Obywatelskich nie może zostać żaden polityk ani nikt kojarzony mocno z lewicową lub prawicową opcją. Dla mnie optymalnym rozwiązaniem byłby ktoś klasy intelektualnej, kultury osobistej i zasobów zdrowego rozsądku w stylu prof. Michała Kleibera. Wiem, że to prawie niewykonalne. Ale w taką stronę powinno się zmierzać.

Sejmowa komisja odrzuciła kandydaturę Rudzińskiej-Bluszcz na urząd RPO

Sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka zaopiniowała negatywnie wniosek w sprawie powołania Zuzanny Rudzińskiej-Bluszcz na stanowisko...

zobacz więcej

A teraz nieco szczegółów.

Trochę z rozpędu – moim zdaniem bezrefleksyjnie – instytucja Rzecznika została przeszczepiona na grunt III RP, przy założeniu, że pełni ona istotną rolę w kompensowaniu ludziom krzywd doznanych przez organy państwa. Przede wszystkim wpływa ona na owe organy w taki sposób, by eliminować błędy ludzkie bądź niedoskonałości przepisów, które stały się przyczyną doznania krzywd obywatelom, zderzających się w swych indywidualnych przypadkach z machiną państwową, mielącą grubymi żarnami pojedyncze losy ludzkie.

Na pozór szczytna idea, jeśli idzie o intencje, nieprzekładająca się w żaden sposób na realne wypełnienie teoretycznych zamierzeń. Jedyną, zresztą wątpliwą korzyścią jest przejściowe, trwające najczęściej wiele miesięcy, a nawet lat, życie nadzieją, po przesłaniu skargi do biura rzecznika, że nastąpi jakiś pozytywny czy korzystny zwrot w swojej sprawie.

Gdy byłem czynnym dziennikarzem, zajmującym się na co dzień sprawami policji, sądownictwa, więziennictwa, armii, ale także przestępczości, co miesiąc zwykle miałem kilka wizyt nieszczęśliwych ludzi, którzy traktowali mnie jako ostatnią nadzieję w naprawieniu – w ich przekonaniu - doznanej krzywdy, doznanego zawodu, niesprawiedliwości. Często byli to ludzie, którzy stracili lata na staraniach o naprawienie ich uszczerbku, jakiego – wedle własnego przekonania - niesłusznie doznali w wyniku popełnionego przez instytucję - policję, sąd, straż miejską, administrację, itp. – nadużycia, jakiego padli ofiarą.

To zdjęcie rozgrzało Twittera. Kandydatka na RPO na podłodze

Zuzanna Rudzińska-Bluszcz, która z poparciem Lewicy stara się o stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich, wrzuciła do sieci kontrowersyjne zdjęcie....

zobacz więcej

Albo też bezowocnego poszukiwania pomocy w przypadku tragicznych zdarzeń, których ofiarą padały najbliższe im osoby, a zawodziły wszystkie powołane do rzetelnego zbadania instytucje. Ludzie ci trafiali do mnie po tym, jak już bez żadnego korzystnego dla nich rezultatu, wcześniej odbili się niczym od betonowej ściany od wszystkich instytucji, które z racji swych uprawnień dawały nadzieję poszkodowanym. Często ludziom, którym owe kłopotliwe sprawy niszczyły życie. Z reguły ostatnią w szeregu instytucją, po odpowiedzi której trafiali do mnie, było właśnie biuro RPO.

Wróćmy do kwestii aktualnych.

W czwartek minionego tygodnia Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka negatywnie zaopiniowała wniosek o powołanie Zuzanny Rudzińskiej-Bluszcz na stanowisko RPO. Jej kandydatura miała być poddana głosowaniu następnego dnia, lecz punkt ten został zdjęty z porządku głosowań.

Jednocześnie zapowiedziano, że na wniosek Koalicji Obywatelskiej komisja sprawiedliwości – w związku z problemami technicznymi na poprzednim posiedzeniu – zbierze się jeszcze raz, by wydać opinię. Co praktycznie znaczy, że lewicowo-liberalna partia wszelkimi sposobami chce przeforsować obecną kandydatkę na upatrzone przez nią samą – czego nie ukrywa – stanowisko.

Powiem krótko – jest to najbardziej fatalne rozwiązanie, jakie realnie może wchodzić w grę. Z jakich powodów, wspomniałem już wcześniej. Niech nie zwiodą nas deklaracje wypowiedziane przez kandydatkę KO i Lewicy podczas posiedzenia sejmowej komisji, kiedy mówiła, że Rzecznik Praw Obywatelskich powinien być jak najdalej od polityki. To miał być wedle niej główny argument, przemawiający za tym, że i sam wybór RPO powinien być oderwany od sporów politycznych.

Te nazwiska padają w kuluarach. Kto nowym rzecznikiem praw obywatelskich?

Adam Bodnar zakończył kadencję rzecznika praw obywatelskich, ale do czasu wyboru jego następcy wciąż będzie pełnił tę funkcję. – Na razie się tym...

zobacz więcej

Jakże niewinny, niemal sielankowy zakres swoich zainteresowań w roli rzeczniczki przedstawiła, mówiąc, że chciałaby poświęcić swoją działalność m.in. kwestiom dostępu do edukacji i ochrony zdrowia. Czy mam zapytać panią kandydatkę, gdzie w systemie edukacji widzi miejsce na zajęcia z religii? A miejsce pamięci o przeszłości, wspólnocie narodowej, kształtowanie postaw patriotycznych itp.

Te odpowiedzi nie uzyskalibyśmy podczas przesłuchań. Odczulibyśmy boleśnie za jakiś czas, w czasie praktycznej aktywności Zuzanny Rudzińskiej-Bluszcz w roli rzeczniczki.

Kiedy w czerwcu 2015 r. kandydatem środowiska organizacji pozarządowych na Rzecznika Praw Obywatelskich był Adam Bodnar, „Inicjatywa Nasz Rzecznik” wystosowała apel o jego poparcie w imieniu 50 organizacji pozarządowych i mediów lokalnych o przekonaniach lewicowo-liberalnych. Dziś starającą się o zwolnione przez niego miejsce kandydatkę popiera ponad 700 organizacji, w lwiej części pozarządowych (fundacji, stowarzyszeń) właśnie również lewicowo-liberalnych.

Mam nadzieję, że nasi czytelnicy mają choćby minimalną wiedzę, jaką rolę w Parlamencie Europejskim pełni Sylwia Spurek. Jakie reprezentuje poglądy, jak się zachowuje i jakich spektakularnych akcji jest autorką. Jej asem z rękawa wyjętym na powitanie Brukseli w połowie lipca 2019 r. była awantura o to, że w stołówce w Brukseli nie można dostać wegańskiego jedzenia, czemu dała publiczny wyraz w Twitterowym wpisie: „Parlament Europejski powinien promować weganizm jako sposób ochrony zwierząt i klimatu”.

„Ten obraz obraża ofiary Shoah”. Europosłanka porównuje zgładzonych Żydów do zwierząt

Europosłanka Sylwia Spurek opublikowała w mediach społecznościowych obraz australijskiej artystki Jo Frederiks, który przedstawia krowy w obozowych...

zobacz więcej

Już jej pierwszy krok stał się powodem szyderstw z niej nie tylko prawicowych publicystów, ale ogromnej liczby internautów. A później było już tylko gorzej. Kompromitację przyniosło jej zamieszczenie grafiki, na której krowy są ubrane w pasiaki, w jakie ubrani byli żydowscy więźniowie w obozie Auschwitz.

Wprawdzie Sylwia Spurek została wybrana do Parlamentu Europejskiego z list Wiosny Roberta Biedronia, ale w istocie jest wychowanicą polityczną Adama Bodnara. To w biurze RPO została ukształtowana jej polityczna osobowość.

Również w tym miejscu przez wiele lat dokonywało się szlifowanie politycznych przekonań, ale i mentalności obecnej kandydatki na funkcję RPO Zuzanny Rudzińskiej-Bluszcz. W jakiejś mierze wyrazem tej mentalności, dopuszczającej demonstracyjne działania, przekraczające granice dobrego smaku i podstawy kultury obyczaju, jest zdjęcie kandydatki biwakującej w sejmowym korytarzu na posadzce, która niewiele ma wspólnego z posadą RPO.

źródło:
Zobacz więcej