RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Koniec zadyszki. Trump odzyskuje wigor

Wszystko wskazuje, że Donald Trump najgorszy czas ma już za sobą (fot.PAP/EPA)

Jak można było przewidzieć, kampanijna walka jest nie mniej zacięta niż przed czterema laty, gdy do boju o Biały Dom stanęli Donald Trump i Hillary Clinton. Chociaż sondaże wskazują na kilkupunktowe prowadzenie Joe Bidena, to jednak obecny prezydent przejmuje inicjatywę. Dzieje się to po osłabieniu jego pozycji przez uderzenie koronawirusa w Stany Zjednoczone, które wywołało kryzys gospodarczy i wzrost bezrobocia.

60 dni do wyborów. W Karolinie Płn. rozpoczęto wysyłkę kart wyborczych

O możliwość głosowania korespondencyjnego poprosiło do tej pory w Karolinie Północnej 618 tys. Amerykanów.

zobacz więcej

Wszystko wskazuje, że Donald Trump najgorszy czas ma już za sobą. Jednak biorąc pod uwagę badania opinii publicznej wciąż przegrywa z kandydatem Demokratów. Joe Biden wyprzedza go, według uśrednionych przez portal RealClearPolitics ogólnokrajowych sondaży, o 7 punktów procentowych. Na 50 dni przed wyborami, Hillary Clinton wygrywała z Republikaninem o 2,3 punktów procentowych.

Ostatecznie zdobyła więcej głosów niż Trump, a jednak przegrała batalię o Biały Dom. W USA bowiem nie decyduje łączna liczba głosów oddanych na kandydata, a to, kto otrzyma więcej głosów elektorów. Każdy stan ma ich określoną liczbę, odzwierciedlającą jego populację.

Dlatego też, w każdym roku walka skupia się przede wszystkim o te stany, w których różnica między kandydatami jest niewielka, a „zgarnąć” można głosy elektorów, mogące wpłynąć na całościowe zwycięstwo.

Obecnie między Trumpem i Bidenem główne batalie toczyć się będą o m.in. Florydę, Pensylwanię, Wisconsin, Michigan a także Arizonę.

Szczególnie ciekawa sytuacja panuje na Florydzie, gdzie przewaga Bidena zmalała o 4 punkty procentowe i wynosi trochę ponad 1 punkt. W tym czasie Trump nadrobił również straty w Pensylwanii oraz Michigan. Stracił z kolei w Arizonie – a różnica między nim a Bidenem z 2 skoczyła do 5,6 punktów procentowych.

Ten rezultat może dziwić, gdyż stan ten jest uważany za tradycyjnie republikański i tylko raz, w wyborach prezydenckich od 1948 roku, jego mieszkańcy opowiedzieli się za kandydatem Demokratów – Billem Clintonem.

100 mln dolarów na kampanię. Miliarder wesprze Bidena na Florydzie

Miliarder Michael Bloomberg zamierza przeznaczyć 100 mln dolarów na kampanię kandydata Demokratów na prezydenta Joe Bidena. Pieniądze wydane...

zobacz więcej

O tym, jak bardzo Arizona jest ważna w wyborczej układance – chociaż posiada 11 głosów elektorskich, czyli o 18 mniej niż Floryda i 9 mniej niż Pensylwania – świadczą chociażby wydatki, jakie obaj kandydaci przeznaczają tam na reklamy telewizyjne – Biden wydał do tej pory prawie 25 miliony dolarów, czyli siedem razy więcej niż swojego czasu Clinton, a Trump najwyższą w historii kandydatów republikańskich sumę - 9 milionów dolarów.

Jest jednak z czego wydawać, gdyż w zeszłym miesiącu sztab Bidena zebrał rekordowe 364,5 milionów dolarów na swoją kampanię, a Republikanie - 210 milionów dolarów.

Konto sztabu Demokraty ma się jeszcze powiększyć, gdyż jeden z najbogatszych Amerykanów - miliarder Michael Bloomberg - zamierza przeznaczyć 100 milionów dolarów na kampanię Bidena, a środki te mają zostać wydane na Florydzie, uważanej za jedno z głównych pól bitwy.

Do tej pory jednak ogromne pieniądze nie pomogły spełnić temu byłemu burmistrzowi Nowego Jorku politycznych marzeń, gdyż pomimo wydania ponad 900 milionów dolarów na swoją kampanię w ramach tegorocznej walki o uzyskanie nominacji Demokratów, szybko odpadł z rywalizacji.

W tym roku kampania – z powodu pandemii koronawirusa – przebiega w USA zupełnie inaczej niż w poprzednich rywalizacjach. Sam proces wyborczy jest bardzo rozciągnięty w czasie, a głosowanie… już się zaczęło, tyle, że w formie korespondencyjnej.

Od piątku przyjmowane są karty wyborcze w Minnesocie, Wirginii, Dakocie Południowej i Wyoming, które można składać osobiście w okręgach wyborczych lub wysłać pocztą. W części stanów można to zrobić nawet do dnia poprzedzającego wybory, czyli 3 listopada.

„Najważniejsze osiągnięcie Trumpa”. Co oznacza umowa między Izraelem, ZEA i Bahrajnem?

Po latach negocjacji i kreślenia bliskowschodniej polityki USA Donald Trump dopiął swego. Podczas uroczystej ceremonii w Białym Domu wysłannicy...

zobacz więcej

Kolejne stany rozpoczną wczesne głosowanie w przyszłym tygodniu, a pozostałe w październiku. Głównym motywem takiego sposobu trybu wyborczego jest uniknięcie tłumów w lokalach wyborczych. Jednak już dziś można założyć, że opóźni to ogłoszenie rezultatu wyborczego nawet o kilka dni.

Wczesne głosowanie powoduje też, że to właśnie na tych stanach skupia się uwaga obu kandydatów. Dlatego np. do Minnesoty przybyli i Trump, i Biden. Sztab Republikanina wierzy w odbicie stanu, w którym cztery lata temu przegrał on z Clinton jedynie o 45 tysięcy głosów.

Minnesota jest również szczególnie ważna dlatego, że w Minneapolis zginął podczas policyjnej interwencji czarnoskóry George Floyd, co zapoczątkowało wybuch gwałtownych manifestacji w całym kraju. Ich często niezwykle brutalny charakter – podpalenia, wandalizm, przemoc, niszczenie pomników – wykorzystywany jest przez skrajną lewicę do walki z Trumpem, będącym dla niej uosobieniem zła, które trzeba zwalczać wszelkimi metodami.

Amerykański prezydent liczy jednak na rozsądek rodaków, którzy od kilku miesięcy obserwują festiwal niszczenia posągów ważnych dla historii Stanów Zjednoczonych postaci, agresji towarzyszącej protestom, a także nierealnym postulatom ich uczestników, jak choćby likwidacji policji.

Trump w tym czasie akcentuje kwestie patriotyczne i ostro punktuje skrajną lewicę, oskarżając przy tym Demokratów o wykorzystywanie kwestii rasowych do szerzenia niezgody w narodzie i chaosu, który ma im pomóc w listopadowym zwycięstwie.

Jednak zdaniem Bidena, to właśnie kandydat Republikanów, poprzez swoją retorykę, a także wysyłanie Gwardii Narodowej w celu zapewnienia bezpieczeństwa, jest winien zaognienia sytuacji. Pomimo tego, że skrytykował on używanie przemocy przez demonstrantów, to wyraził dla nich poparcie w ich walce, a także potępił „brutalność policji”.

Koronawirus. Trump obiecuje 100 mln dawek szczepionki

Prezydent Donald Trump oświadczył, że przed końcem tego roku może być gotowych do rozdysponowania co najmniej 100 mln dawek szczepionki na...

zobacz więcej

Trump jednak nie pozostaje bierny. Podczas obchodów 233. rocznicy podpisania Konstytucji zapowiedział powołanie komisji, promujące wychowanie patriotyczne. Jego zdaniem amerykańskie szkoły stały się miejscem lewicowej indoktrynacji, a demonstracje i zamieszki, do których dochodziło w ostatnich miesiącach, są jej bezpośrednim skutkiem.

W swoim przemówieniu, odwołując się do wizji Martina Luthera Kinga, amerykański przywódca podkreślił, że nie należy oceniać ludzi ze względu na kolor ich skóry, ale na ich charakter. - Lewica próbuje zniszczyć tę piękną wizję i podzielić Amerykanów, by zdobyć władzę. Postrzegając każdą kwestię w kategoriach rasowych, chcą stworzyć nową segregację - przekonywał prezydent USA.

Trump odzyskuje siły. Przechodzi do kontrataku. Chociaż nie może, tak jak przed pandemią, chwalić się z gospodarczych sukcesów, rekordowo niskiego bezrobocia, czy utemperowania Chin, to jednak stara się walczyć na wielu frontach i pokazywać jako człowiek od zadań specjalnych.

Pandemia wciąż szaleje w USA – Trump przekonuje, że sytuacja, gdyby nie jego działania, byłaby o wiele gorsza i zapewnia, że nie będzie kolejnego „zamykania” całego kraju. Zapewnia przy tym, że wyprodukowanie szczepionka jest już tuż, tuż i będzie dostępna dla wszystkich Amerykanów.

Chiny stają się coraz bardziej agresywne – Trump gdzie tylko może temperuje ich zapędy. Biały Dom wprowadził właśnie zakaz ściągania popularnych chińskich mobilnych aplikacji internetowych TikTok oraz WeChat, tłumacząc to zagrożeniem bezpieczeństwa danych użytkowników. Nakłada też kolejne sankcje na Pekin. Staje w obronie Hongkongu i krajów regionu Morza Południowochińskiego.

„Szczepionka na COVID dla każdego Amerykanina”. Trump podał termin

Prezydent USA Donald Trump oświadczył, że spodziewa się, iż do kwietnia szczepionkę na koronawirusa będzie mógł otrzymać każdy Amerykanin.

zobacz więcej

Rosja znów łamie wszelkie „zasady gry” w sprawie Białorusi, Nawalnego – Waszyngton reaguje, zapowiada wsparcie dla UE. Pomaga przy tym Ukrainie, umacnia bezpieczeństwo Polski i wschodniej flanki NATO.

Serbia i Kosowo nie są w stanie odmrozić relacji – i już, ich przywódcy przyjeżdżają do Białego Domu i po spotkaniu z Trumpem zapewniają, że będą rozmawiać.

Bliski Wschód wciąż w ogniu – Trump negocjuje z państwami arabskimi i dwa kolejne podpisują porozumienia z Izraelem.

Trwa walka o głosy osób religijnych – Donald Trump w liście do zwolenników obrony życia zobowiązał się m.in. do pełnego zaprzestania finansowania z pieniędzy podatników przemysłu aborcyjnego, takich jak Planned Parenthood. Jego administracja broni zaś praw religijnych na całym świecie, a sam prezydent wspiera rodaków, którzy w obronie swoich przekonań są prześladowani przez środowiska lewicowe.

Listę tę można jeszcze wydłużać. W sumie otrzymujemy obraz polityka, który odzyskał wigor i jest gotowy raz jeszcze przekonać do siebie rodaków.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

źródło:
Zobacz więcej