RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Lewe rozliczenia „Lewego”? Szokujące informacje niemieckiego tygodnika

Na Roberta Lewandowskiego mogą czekać poważne problemy (fot. Kristy Sparow/Getty Images)

Do sądu okręgowego w Warszawie wpłynął pozew cywilny złożony przez Cezarego Kucharskiego. Były menadżer Roberta Lewandowskiego domaga się od gracza Bayernu 39 milionów złotych odszkodowania za zerwaną umowę o współpracy. Co więcej, niemiecki tygodnik „Der Spiegel” dotarł do korespondencji wskazującej na niewłaściwe rozliczenia pomiędzy firmami „Lewego” i jego żony Anny. Lewandowski i jego współpracownicy nazwali zarzuty „bezpodstawnymi”.

W FIFA liczą straty. „COVID-19 kosztował futbol 14 miliardów dolarów”

Do końca 2020 roku futbol na całym świecie straci 14 miliardów dolarów, czyli około jednej trzeciej swojej wartości. Tak wynika z wyliczeń Ollego...

zobacz więcej

Kucharski jako pierwszy odkrył talent Lewandowskiego, gdy ten nie mógł sobie znaleźć w miejsca w rezerwach Legii Warszawa i trafił do Znicza Pruszków. Ich współpraca zaowocowała błyskotliwą karierą, a jej pierwszym efektem był transfer do Lecha Poznań latem 2008 roku.

„Jak bardzo Lewandowski musiał ufać swojemu mentorowi, najlepiej świadczy fakt, że gracz przekazał wszystkie prawa do reklamy do końca 2030 roku za wypłaconą w gotówce kwotę 14 tysięcy euro” — informuje niemiecki tygodnik.

Drogi obu panów rozeszły się w atmosferze skandalu i pomówień. Teraz Kucharski domaga się prowizji od umów, które Lewandowski zawierał m.in. z Huawei, T-Mobile czy Coca Colą. Według informacji niemieckiego tygodnika chodzi o kwotę blisko 40 milionów złotych.

A to nie koniec. W artykule niemieckiej gazety czytamy o niejasnych przepływach finansowych między firmą piłkarza RL Managment, a Blue Oyster założoną przez jego żonę. Wątpliwości budzą także wydatki na wynajem luksusowego odrzutowca czy zakup mebli.

Lewandowski i jego współpracownicy nazwali zarzuty „bezpodstawnymi”. Rzeczniczka Lewandowskiego zarzuca Kucharskiemu również prowadzenie kampanii przeciwko swojemu byłemu klientowi w celu wywarcia wpływu na ewentualną sprawę sądową. Dokumenty przedłożone wraz z pozwem są „niekompletne i dają mylne wrażenie” — czytamy w tekście opublikowanym przez nimiecki tygodnik.

Zdaniem gazety sprawą w polskim sądzie zainteresują się także niemieckie organy podatkowe.

źródło:
Zobacz więcej