RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Groźny pożar w Sosnowcu. Płonie nieznana substancja

Strażacy gaszą pożar substancji chemicznych w Sosnowcu. W akcji uczestniczyło około 200 funkcjonariuszy. Niektóre zastępy zostały już wycofane. Nie wiadomo co było przyczyną pożaru, ani jak długo potrwa jego gaszenie. Nie jest wykluczone, że akcja nie zakończy się dziś.

Tragiczny pożar hali w Karczewie. W pogorzelisku znaleziono zwęglone ciało robotnika

W Karczewie (woj. mazowieckie) doszło do tragicznego pożaru budowanej hali. W jej wnętrzu strażacy znaleźli zwęglone ciało robotnika – poinformował...

zobacz więcej

Jak informowała młodsza brygadier Aneta Gołębiewska, do gaszenia pożaru skierowano 40 zastępów straży pożarnej, w tym 4 plutony gaśnicze.

Ok. godz. 19.30 strażacy obronili zagrożone dwie hale znajdujące się o ok. 50 metrów od pożaru za rzeką Przemszą.

Wcześniej Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego w Katowicach przekazywało informację komendy wojewódzkiej PSP, że pożar nie niesie bezpośredniego zagrożenia dla okolicznych mieszkańców.

W związku z kłębami czarnego dymu, unoszącymi się od późnego popołudnia nad miastem, o pozostanie w domach i zamknięcie okien oraz o ułatwianie przejazdu służbom, zaapelował w mediach społecznościowych prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński. Podkreślił, że choć nie ma bezpośredniego zagrożenia, pozostanie w domu i zamknięcie okien jest „zalecane”.

Południowo-zachodni wiatr skierował dym z pożaru także nad pozostałe zagłębiowskie miasta, m.in. Dąbrowę Górniczą. Do pozostania w domach i zamknięcia okien wezwał mieszkańców także tamtejszy prezydent Marcin Bazylak.

Pożar wybuchł w rejonie ul. Radocha w południowej dzielnicy Sosnowca o tej samej nazwie. Najbliższe zabudowania dzieli w linii prostej od miejsca pożaru ok. 200-300 metrów.

Śmiertelny wypadek. Zginął motocyklista, sprawą zajmie się prokuratura

30-letni motocyklista zmarł w wyniku obrażeń, których doznał po zderzeniu z mazdą. Do wypadku doszło we wtorek w Gorzowie Wielkopolskim....

zobacz więcej

Jak przekazała Kucharzewska, poza siłami strażaków z Sosnowca na miejsce pożaru pojemników z ciekłymi substancjami chemicznymi ściągnięto posiłki z Bytomia, Chorzowa, Katowic i Gliwic, także z jednostki chemicznej.

Według Kucharzewskiej na miejsce udali się też m.in. komendant wojewódzki PSP, szef wydziału zarządzania kryzysowego w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim oraz przedstawiciele służb środowiskowych.

Rzecznik sosnowieckiego magistratu Rafał Łysy przekazał, że choć sytuacja związana z pożarem nie pozwoliła dotąd jednoznacznie zidentyfikować źródeł ognia, w ostatnich miesiącach władze miasta zawiadamiały prokuraturę i służby środowiskowe o nielegalnym składowisku odpadów znajdującym się na prywatnej działce w rejonie ul. Radocha.

Pożar w Poczcie Polskiej. Co dalej z przesyłkami

Pożar samochodów Poczty Polskiej, do którego doszło w Bielsku-Białej, nie będzie miał wpływu na doręczanie przesyłek na terenie miasta i okolic –...

zobacz więcej

W czwartek nad ranem pożar nadal był nieopanowany, ale odwołano część zastępów. Według strażaków dym z pożaru nie spowodował dotąd bezpośredniego zagrożenia dla mieszkańców; ich zdaniem jednak „rozsądnie jest mieć zamknięte okna”. Pożar nie został jeszcze opanowany, natomiast udało się obronić budynki w bezpośrednim sąsiedztwie.

Podczas wieczornego briefingu w Sosnowcu śląski komendant Państwowej Straży Pożarnej relacjonował, że zgłoszenie o pożarze napłynęło o godz. 17.19.; gdy po 10 minutach pierwszych pięć zastępów było na miejscu, pożar był już rozwinięty.

– W tym momencie mamy objęte pożarem prawie 8 tys. mkw. różnych substancji – są to zgromadzone plastiki, są to substancje w DPL-ach (plastikowych zbiornikach – PAP) o pojemności 1 tys. l o nieznanym nam jeszcze składzie chemicznym, ale bardzo palne. Mamy dużą emisję dymu i trudne warunki działań: jest duże promieniowanie cieplne, strażacy cały czas pracują w ochronie dróg oddechowych – wyliczał nadbrygadier Kleszczewski.

– Potencjalnie to na pewno będzie długotrwała akcja, aby to wszystko ugasić – ocenił szef śląskiej PSP.

Podkreślił też, że dotąd w pożarze nikt nie został poszkodowany i nie było prowadzonej jakiejkolwiek ewakuacji. Wyjaśnił, że część substancji, które płonęły, była składowana na świeżym powietrzu; natomiast spłonęła też część 160-metrowej hali m.in. z nieokreślonymi pojazdami – pożar tam został zatrzymany.

Dopytywany o palące się substancje Kleszczewski mówił, że strażacy podejrzewają, że są to materiały ropopochodne, ew. rozpuszczalniki. Uściślił też, że odgłosy mogące kojarzyć się z wybuchami wynikają z gwałtownego rozszczelniania się płonących pojemników pod wpływem temperatury.

Pytany o szkodliwość dymu z pożaru Kleszczewski zastrzegł, że w bezpośrednim kontakcie jest on toksyczny, natomiast unosi się do góry - grupa chemiczna strażaków na bieżąco analizuje skład powietrza i dotąd nie było bezpośredniego zagrożenia dla mieszkańców. – Natomiast rozsądnie jest mieć po prostu zamknięte okna – wskazał.

Strażacy starają się też ochronić przepływającą w bezpośrednim pobliżu pożaru rzekę Przemszę. – Monitorujemy, aby substancje popożarowe, czyli zanieczyszczona ciecz, do niej nie wpływała – będziemy to ograniczać poprzez stosowanie zastawek i wszystkich dostępnych nam instrumentów – zapowiedział.

źródło:
Zobacz więcej