RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

oglądaj online

Debata Trump-Biden

Kontrowersyjny ksiądz „nową gwiazdą TVN”. Tysiące podpisów o zwolnienie z uczelni

Ksiądz Alfred Wierzbicki i Michał Sz. pseudonim "Margot" (fot. PAP/Marcin Obara; Twitter/Jan Strzeżak)

– Jest to osoba o wielkim potencjale intelektualnym – powiedział w najnowszym wywiadzie o aktywiście LGBT ksiądz Alfred Marek Wierzbicki. Mówiąc o zatrzymaniu Michała Sz., duchowny stwierdził, że doszło do represji i porównał to z czasami komunizmu. – Pod petycją o odwołanie ks. Wierzbickiego z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego jest już około 5,5 tys. podpisów – mówi portalowi tvp.info Krzysztof Kasprzak z Fundacji Życie i Rodzina.

„To sprzeczne z etyką katolicką”. Ks. prof. Góralski o wykładowcy KUL-u ws. Margot

Takie postępowanie koliduje z tym, co było za poprzedników na stanowisku kierownika Katedry Etyki KUL-u – powiedział portalowi tvp.info ks. prof....

zobacz więcej

Ks. Alfred Marek Wierzbicki w TVN stwierdził, że zatrzymanie i tymczasowy areszt dla Michała Sz. były działaniem represyjnym. Dodał, iż „ma już tyle lat, że dobrze pamięta jeszcze czasy komuny, kiedy ludzi represjonowano”.

W czasie rozmowy duchowny został zapytany, co uważa o wulgarnych wyzwiskach, którymi Michał Sz. obrzucił niedawno ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro.

– To był raczej rodzaj konfuzji, zmieszania niżeli zaskoczenia. Ale zmieszania też dlatego, że rozumiem, ile wściekłości przeżywa. Ja nie znam jej, nigdy jej nie spotkałem, ale słyszałem, że jest to osoba o wielkim potencjale intelektualnym i to też jest w jakimś kontraście – tłumaczył. Skrytykował fakt, że Ziobro mówi o Michale Sz. jako o mężczyźnie.

Co ważne, ks. Wierzbicki jest profesorem i wykładowcą KUL. Fundacja Życie i Rodzina zbiera podpisy pod petycją o zwolnienie duchownego z uczelni. Chociaż przez budynkiem uniwersytetu organizowali już nawet pikietę w tej sprawie, ze strony rektora nie otrzymali dotąd odpowiedzi.

Ks. Wierzbicki, z którym skontaktowaliśmy się już kilka dni temu, stwierdził, że nie ma ochoty z nami rozmawiać.

Portal tvp.info z prośbą o komentarz w sprawie zwrócił się również do KUL. Cytując rektora, rzeczniczka uczelni zaznaczyła, że "opinie wygłaszane przez ks. prof. Alfreda Wierzbickiego przedstawiają wyłącznie jego prywatne poglądy i w żadnym przypadku nie można utożsamiać ich ze stanowiskiem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II".

– KUL od ponad 100 lat kształtuje kolejne pokolenia studentów w duchu nauki społecznej i moralności Kościoła Katolickiego, pozostając areną wymiany opinii i dyskusji. W kwestiach związanych z LGBT+ nasz uniwersytet w pełni utożsamia się ze stanowiskiem Konferencji Episkopatu Polski przyjętym podczas ostatniego Zebrania Plenarnego na Jasnej Górze – zaznaczyła Monika Stojowska.

„Stanął w obronie osoby, która organizowała napady na ulicach”

Znani murem stawali za Margot, a dziś? „Mnie to już specjalnie nie interesuje”

Celebryci, duchowni i naukowcy poręczali za Margot, by uniknął tymczasowego aresztu; alarmowali szefową Komisji Europejskiej, że działacz LGBT w...

zobacz więcej

– Im częściej ks. Wierzbicki pojawia się w mediach i chętnie staje w obronie Michała Sz., tym więcej osób jest oburzonych i podpisuje się pod apelem o odwołanie duchownego z katolickiej uczelni. W tej chwili pod petycją jest już około 5,5 tys. podpisów – informuje Krzysztof Kasprzak.

Członek zarządu Fundacji Życie i Rodzina ocenia, że najważniejszy w tej sprawie jest fakt, że ks. Wierzbicki „wziął odpowiedzialność za to, co wyprawia Michał Sz”.

– Już gdy za niego poręczył, stanął w obronie osoby, która organizowała napady na ulicach. Teraz duchowny się z tego nie wycofuje i mimo wulgarnych akcji i zachowań aktywisty LGBT znów go broni i w ten sposób firmuje jego zachowania – dodaje Kasprzak.

Przypomnijmy, że gdy Michał Sz. miał trafić do aresztu, ks. Wierzbicki znalazł się wśród grupy osób, które poręczyły za aktywistę LGBT. Media donosiły jednak, że tymczasowy areszt był niezbędny. Wskazywano, że lewicowy działacz nie przyznawał się do winy w sprawie zaatakowania pro-liferów i zniszczenia ich auta. Gdyby nie nagranie z całego zdarzenia, jego zapewnienia o niewinności mogłyby zupełnie zmienić obraz sprawy.

Tymczasem okazało się, że mężczyzna już wcześniej (w 2018 r.) szarpał się z policjantami, którzy interweniując przed Pałacem Prezydenckim zatrzymali go podczas pisania na chodniku: „Duda, zdrajco, wypier***aj”.

Sprawa ks. Wierzbickiego może trafić nawet do Nuncjatury

Kierowca furgonetki pro-life do Trzaskowskiego: Mamy dokumenty. Idziemy na policję

Jan Bienias jeździ furgonetką Fundacji Pro-Prawo do Życia od niemal 2 lat. W rozmowie z portalem tvp.info przyznaje, że widział już wiele, ale...

zobacz więcej

Chociaż w kolejnych tygodniach Michał Sz. szokował informacjami o liczbie swoich partnerów seksualnych, wyzywał znanych polityków, a nawet przekonywał, że używanie przemocy w słusznej sprawie jest uzasadnione, ks. Alfred Marek Wierzbicki staje w jego obronie. W rozmowach z mediami podkreśla, że aktywista LGBT to ofiara „homofobii”.

– Myślę, że ks. Wierzbicki staje się powoli nową gwiazdą takich mediów, jak TVN czy „Gazeta Wyborcza”. Dziwi nas, że w tej sytuacji nie ma interwencji arcybiskupa Stanisława Budzika, by zatrzymać te występy – przyznaje nam Krzysztof Kasprzak.

Zaznacza jednak, że fundacja, którą reprezentuje, chce stosować w tej sprawie logiczną i jedyną właściwą ścieżkę.

– Pierwszą instancją, do której się teraz zwracamy, jest rektor KUL ks. prof. Mirosław Kalinowski. Jeśli tu żadne działania nie zostaną podjęte, udamy się do biskupa. Gdy tam również nie będzie efektów, sprawą postaramy się zainteresować Nuncjaturę Stolicy Apostolskiej w Polsce. Szanujemy porządek wynikający z prawa kanonicznego, dlatego nie chcemy pomijać żadnego z tych etapów – zaznacza.

Michał Sz. – przedstawiający się jako Małgorzata Sz. „Margot” – podejrzany jest o dokonanie czynu chuligańskiego polegającego na udziale w zbiegowisku, brutalnym zaatakowaniu działacza fundacji pro-life oraz niszczeniu mienia należącego do fundacji. Chodzi o zdarzenia z 27 czerwca tego roku. Taki czyn zagrożony jest karą do pięciu lat pozbawienia wolności.

źródło:
Zobacz więcej