RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

oglądaj online

Debata Trump-Biden. Wydanie specjalne

Szydło tłumaczy redukcje w rządzie. „Tracą przecież wszyscy”

Chodzi o konsolidację resortów, a nie cele polityczne – komentuje zapowiadaną rekonstrukcję Beata Szydło (fot. PAP/Przemysław Piątkowski)

Jesteśmy dominującym podmiotem Zjednoczonej Prawicy, stąd też wyższa liczba resortów, która trafi pod nasze skrzydła – powiedziała była premier Beata Szydło tygodnikowi „Do Rzeczy”. Jak dodała, „redukcje będą, ale na nich tracą przecież wszyscy”.

Sondaż: PiS niezmiennie najpopularniejsze. Mocne wyniki ruchów Hołowni i Trzaskowskiego

Na „Polskę 2050” Szymona Hołowni chce głosować 22 proc. badanych, na „Nową Solidarność” Rafała Trzaskowskiego – 20 proc. – wynika z sondażu Social...

zobacz więcej

Jak podkreśliła była premier, w formacji koalicyjnej, zwłaszcza w momencie rekonstrukcji rządu, czymś naturalnym są różnice zdań wynikające z różnic programowych.

„W takich chwilach musimy przedefiniować i dostosować priorytety uprawianej polityki, ale nie zapominajmy, że ostatecznym celem jest stworzenie sprawniejszego rządu, by skutecznie realizować nasz program. Podobną zapowiedź usłyszałam z ust premiera Mateusza Morawieckiego, który chce szybciej podejmować kluczowe decyzje. Po ostatnich wyborach faktycznie jego gabinet mocno się rozrósł. Rozumiem, że nastąpiła refleksja” – powiedziała Szydło.

Rola i autonomia ministrów

Jej zdaniem trudno powiedzieć „w jaką stronę pójdzie Mateusz Morawiecki”, ale – dodała – ministerstwa muszą mieć pewną autonomię w wyznaczaniu długofalowych kierunków prowadzonej przez siebie polityki.

„Nie wyobrażam sobie, aby minister konstytucyjny nie miał wpływu na to, w jaki sposób jego resort współtworzy politykę rządu. W końcu to jego odpowiedzialność wynikająca z ustawy zasadniczej” – stwierdziła Szydło.

Jak zaznaczyła, nie da się również zlikwidować konsultacji międzyresortowych, które czasami spowalniają prace, ale są wymogami legislacyjnymi w Polsce. „Prawdą jest jednak, że mamy obecnie wiele resortów, bardzo rozbudowaną Radę Ministrów, wielu wiceministrów i podmiotów kształtujących prawo; moim zdaniem chodzi o ich konsolidację, a nie cele polityczne” – mówiła była premier.

Prezes PiS: Rozmawialiśmy z Kosiniakiem-Kamyszem. Poseł PSL zaprzecza

Prezes PiS Jarosław Kaczyński zdradził w wywiadzie dla tygodnika „Sieci”, że politycy PiS rozmawiali z liderem ludowców Władysławem...

zobacz więcej

W jej opinii, przy tak dużych reformach często okazuje się, że po czasie wymagają one uzupełnienia czy doprecyzowania. „Mówi o tym wprost Jarosław Kaczyński, akcentując konieczność konsolidacji i uwspółcześnienia zarządzania państwem” – stwierdziła Szydło.

Szydło: Celem nie są synekury

Pytana o koalicjantów, którzy obawiają się, że stracą na cięciach, zaznaczyła, że „owszem redukcje będą, ale na nich tracą przecież wszyscy”.

Wskazała także, że jeżeli mowa o PiS, to jest on dominującym podmiotem Zjednoczonej Prawicy.

„Stąd też wyższa liczba resortów, która trafi pod nasze skrzydła. Nie oznacza to jednak, że nie będzie można do nich dokooptować wiceministrów z Porozumienia, czy Solidarnej Polski. Dzisiaj musimy pamiętać, że największą siłą Zjednoczonej Prawicy są jedność i wspólny program, któremu nasi wyborcy już wielokrotnie zaufali i który sprawdził się w praktyce. To powinno być nadrzędnym celem w dyskusjach koalicyjnych, a nie to, kto, ile i jakich synekur otrzyma” – podkreśliła Szydło.

źródło:
Zobacz więcej