RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Działacz LGBT narzeka na funkcjonariuszy. Takiej riposty policji nie przewidział

„Tak wygląda ochrona oprawców” – pisze aktywista LGBT. Jak się okazuje, sprawa wyglądała inaczej (fot. arch. PAP/Roman Zawistowski; Twitter)

Bart Staszewski, znany z wieszania fałszywych tablic informacyjnych „Strefa wolna od LGBT”, napisał na Twitterze o pobiciu homoseksualisty, zarzucając policji bezczynność. „Od policjanta usłyszał, że to nie jego rewir i żeby przyszedł z rana. Tak wygląda ochrona oprawców” – relacjonował. „Miał 2 promile i nie chciał podać danych. Pomocy medycznej nie chciał. Uzgodniono, że zawiadomienie złoży na następny dzień, po wytrzeźwieniu.” – odpisała mu policja.

„Szwedzkie grupy LGBT chcą zdjęcia tablic. Przekażemy, że wiesza je aktywista LGBT”

„Przedstawiciele Flaga Szwecji środowisk LGBT zwrócili się do ambasady Polski z prośbą o usunięcie z PL miejscowości tablic »strefa wolna od LGBT«,...

zobacz więcej

„Poznajcie Serhiia, mieszka w Krakowie. W nocy napadło na niego dwóch facetów. Dostał w twarz, został pobity z wyzwiskami »pedał«. Pobity pojechał na komendę – tam od policjanta usłyszał, ze to nie jego rewir i żeby przyszedł z rana. Tak wygląda ochrona oprawców” – napisał Staszewski na Twitterze. Do wpisu dołączył zdjęcie twarzy i dłoni mężczyzny z widocznymi obrażeniami oraz fotografię policjanta.

Do wpisu odniosła się małopolska policja. Jak czytamy w jej tweecie, mężczyzna przyszedł na komisariat niemal godzinę po zdarzeniu, miał dwa promile alkoholu we krwi i nie chciał podać swoich danych. „Pomocy medycznej nie chciał. Uzgodniono, że zawiadomienie złoży na następny dzień, po wytrzeźwieniu. A z tym rewirem... sprawę będzie prowadził sąsiedni komisariat, właściwy miejscu” – czytamy.

Staszewski nie po raz pierwszy daje się poznać jako osoba, co do której wiarygodności pojawiają się wątpliwości. Aktywista zasłynął z doczepiania do tabliczek z nazwami miejscowości informacji, że są to „strefy wolne od LGBT”. Następnie robił zdjęcia, opisywał sprawę w języku angielskim i udostępniał w mediach społecznościowych.

Taki fałszywy przekaz idzie w świat, a w niektórych krajach odbija się echem. Ostatnio było tak ponad tydzień temu, gdy koordynator akcji Bart Staszewski wrzucił na Facebooku zdjęcia z Łososiny Dolnej i Istebnej, gdzie na znakach drogowych powieszono tabliczki. Wpis i zdjęcia pojawiły się w zeszły piątek ok. godz. 11. Kiedy krótko potem na miejscu pojawiła się policja, okazało się, że tabliczek już tam nie ma.

źródło:
Zobacz więcej