RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

„20-30-latkowie będą dożywać setki. To nie będzie taką rzadkością”

Liczba ludności na świecie w 2100 roku ma osiągnąć 10,9 mld (fot. Shutterstock/oneinchpunch)

– Średni czas życia się wydłuża, a ludność Polski będzie się starzeć. Warto, by młodzi ludzie uświadomili sobie, że w ich pokoleniu dożywanie 100 lat nie będzie taką rzadkością. A to, jak życie po siedemdziesiątce będzie wyglądało, zależy m.in. od ich dzisiejszych decyzji – mówi demograf prof. Irena E. Kotowska.

Amerykańskie dzieci i młodzież jedzą jeszcze więcej fast foodów

Ponad jedna trzecia dzieci w Stanach Zjednoczonych codziennie spożywa niezdrową żywność typu fast food – wynika z badań ankietowych...

zobacz więcej

W prestiżowym czasopiśmie naukowym „Lancet” ukazały się w lipcu br. prognozy ludnościowe, z których wynika, że dzietność na świecie będzie nadal spadać. Według autorów artykułu liczba ludności świata ma osiągnąć maksimum w 2064 r. (9,7 mld ludzi), a potem zacznie maleć do 8,8 mld w 2100 r. (według scenariusza podstawowego). Zgodnie przewidywaniami dla Polski zawartymi w tej publikacji do 2100 roku liczba ludności zmniejszy się z obecnych blisko 38 mln do prawie 15 mln.

Demografka prof. Irena E. Kotowska z Instytutu Statystyki i Demografii SGH, członkini Komitetu Nauk Demograficznych PAN powiedziała, że do wyników przedstawionych w „Lancecie” trzeba podchodzić z ostrożnością. Warto je np. porównać z projekcjami ludnościowymi ONZ z 2019 r. Według ONZ liczba ludności na świecie będzie stale rosnąć, choć coraz wolniej, osiągając w 2100 roku 10,9 mld. Wyniki projekcji liczby ludności dla Polski są tu nieco bardziej optymistyczne – wielkość populacji ma się do tego czasu zmniejszyć do około 23 mln.

Pytana, jakie jest praktyczne znaczenie tych prognoz dla zwykłego człowieka, odpowiada: „Warto, by osoby z młodszych generacji uświadomiły sobie, że będą dożywały około 100 lat. A to nie musi być wcale życie w dobrym stanie zdrowia. Musimy pamiętać, że to, w jakiej kondycji zdrowotnej przeżyjemy swoje życie, zwłaszcza po siedemdziesiątce, zależy nie tylko od czynników zewnętrznych, ale i od naszych zachowań przez całe życie. Warto pomyśleć o swojej odpowiedzialności za przebieg życia”.

Młodzi Niemcy przerzucają się z alkoholu na narkotyki

Młodzi Niemcy mniej palą tytoniu i piją alkoholu, ale częściej sięgają po miękkie narkotyki, zwłaszcza marihuanę. Raport w sprawie korzystania...

zobacz więcej

Na pytanie, czy w związku z tym, że spadać będzie odsetek osób w wieku produkcyjnym, powszechne powinno być to, by już młodzi ludzie – we własnym zakresie – odkładali pieniądze na emeryturę, odpowiada: „Ogromnie ważne jest to, by pracować i pozyskiwać dochody, póki można. Musimy zakładać, że konieczne będzie uzupełnianie istniejących rozwiązań zabezpieczenia emerytalnego, bowiem one nie zagwarantują wystarczających dochodów w coraz dłuższym okresie życia po osiągnięciu wieku emerytalnego. Trzeba się do tego przygotować”.

– Zdaję sobie sprawę, że 30-latkom trudno przyswoić myśl, że będą żyć 100 lat i muszą sami już teraz zastanowić się, jak może wyglądać ostatnich 30 lat ich życia i wziąć odpowiedzialność za to. Taka zmiana perspektywy myślenia o własnym życiu (...) należy jednak do najważniejszych zmian mentalnych, o których musimy dyskutować – podkreśla demografka.

Czy da się np. za pomocą instrumentów polityki państwa – odwrócić trend starzenia się ludności i zwiększyć dzietność? Zdaniem ekspertki wzrost dzietności może spowolnić zmiany struktury wieku, ale ich nie odwróci.

Starzenie się ludności jest nieuchronnym skutkiem spadku umieralności i wydłużania życia ludzkiego. Badania wskazują – mówi prof. Kotowska – iż rodzicielstwu sprzyja praca obojga rodziców oraz zwiększenie udziału mężczyzn w obowiązkach rodzinnych.

Jak przedłużyć życie o 500 proc.? Badania nicieni dają wskazówkę

Naukowcy zidentyfikowali synergistyczne szlaki sygnałowe, które aż pięciokrotnie mogą zwiększać długość życia C. elegans – nicienia...

zobacz więcej

Należy więc zwiększać dostępność mężczyzn do urlopów dotyczących opieki nad dziećmi i promować ich wykorzystywanie przez ojców. To zaś wymaga zmiany podejścia nie tylko państwa – przez odpowiednie regulacje – a także zmian postaw rodziców co do podziału obowiązków w rodzinie, ale przede wszystkim podejścia pracodawców do łączenia pracy i życia rodzinnego przez ich pracowników.

W podejmowaniu decyzji o zakładaniu rodziny ważne jest jednak nie tylko bezpieczeństwo zatrudnienia.

– Jest jeszcze kwestia szerszego poczucia niepewności związanego ze zmianami globalnymi, choćby globalnym ociepleniem. A pandemia COVID-19 uświadomiła, jak wiele jest nowych zagrożeń, przed którymi nie umiemy się bronić – wskazuje.

Choć pojawiały się nadzieje, że okres izolacji społecznej może wpłynąć pozytywnie na dzietność, to zdaniem demograf wcale tak nie będzie.

– Organizacja życia codziennego wymaga znacznie więcej wysiłku i jest trudniejsza: rodzice muszą łączyć własną pracę z nadzorowaniem nauki dzieci i opieką nad nimi, a dostęp do wszelkich usług społecznych znacznie ograniczony – a to określa warunki funkcjonowania rodzin. Obawiam się też, że bezdzietnym jest teraz trudniej decydować się na pierwsze dziecko – ocenia.

Po co nam rodzina? O niebezpiecznym gmeraniu w jej definicji

W kampanii parlamentarnej prezydent Gdańska przekonywała, że skoro sama wychowuje córkę, to znaczy, że prezes Jarosław Kaczyński – mówiąc, że...

zobacz więcej

Jej zdaniem w dzisiejszym świecie niepewność dotyczy nie tylko tego, czy będę mieć pracę i jaką, ale i jak będzie wyglądała gospodarka podlegająca wpływom globalizacyjnym i głębokim zmianom technologicznym.

– Pojawiają się nowe zagrożenia społeczne, napięcia polityczne i konflikty międzynarodowe – wymienia.

To zaś według niej może potęgować wśród młodych osób poczucie niepewności, a także wątpliwości, czy mogą podejmować zobowiązania wobec swoich przyszłych dzieci. – A skoro sam się czuję zagubiony, nie wiem, jak będzie wyglądało moje życie, to czy mogę podejmować jakieś zobowiązania wobec innych? – opowiada prof. Kotowska.

– Wyraźnie wybrzmiewa teraz przekaz, że to młode osoby będą płacić cenę za zaniedbania starszych generacji, prowadzącem.in. do kryzysu klimatycznego. A to może mieć efekt mrożący, jeśli chodzi o decyzję o powoływaniu na świat dzieci. Tym bardziej, że młodzi ludzie – dzięki edukacji i dostępowi do środków antykoncepcyjnych – mają kontrolę nad swą prokreacją – komentuje badaczka.

– Jest więc możliwe, że obawa przed zagrożeniami globalnymi będzie zmniejszać obserwowany dotąd pozytywny wpływ na dzietność niektórych narzędzi polityki społecznej – podsumowuje prof. Kotowska.

źródło:

Zobacz więcej