RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Tysiące martwych ryb. Wędkarze pokazują nowe zdjęcia i apelują

Czajka. Zdjęcia śniętych ryb obiegają internet (fot. Marcin Korowaj, PAP/Rafał Guz)

Internet zalewają kolejne zdjęcia i filmy niesionych przez Wisłę martwych zwierząt. „Płyną jedno za drugim! Jazie, klenie, leszcze, brzany, a nawet otruty ozonowanym szambem martwy bóbr” – alarmują wędkarze. – Nawet w porównaniu z ubiegłoroczną awarią to jest katastrofa. Rafał Trzaskowski powinien za to płacić z własnej kieszeni – dodaje w rozmowie z portalem tvp.info radny niezależny Marcin Korowaj, który osobiście nagrał tysiące śniętych ryb.

Zieloni blokują Warszawę. Wiceminister: A ścieki bytowo-przemysłowe w Wiśle ich nie interesują?

Organizacje ekologiczne zablokowały jedną z głównych ulic stolicy. – Pojawia się pytanie o ich motywacje i to, co wskazywane jest w kuluarach,...

zobacz więcej

Rzeczniczka stołecznego ratusza Karolina Gałecka przekonuje, że po awarii Czajki stan wody w Wiśle pogorszył się jedynie na odcinku 500 metrów. „W pozostałych lokalizacjach jakość wody nie odbiega od norm” – podkreśliła.

W te zapewnienia nie wierzą wędkarze, który od lat spędzają wolny czas nad rzeką (na północ od stolicy). „15 kilometrów za Warszawą (za kolektorem bielańskim, którym Warszawa wpuszcza szambo do rzeki), w miejscowości Pieńków zaobserwowane zostały w dniu 7 września, w godzinach popołudniowych porażające ilości dużych, martwych ryb płynących z nurtem Wisły” – alarmuje wędkarz prowadzący na Facebooku profil Glanis Patrol.

Podkreśla, że w pierwszych dniach po awarii padły małe ryby, a teraz rzeka niesie nawet te duże – mierzące po kilkadziesiąt centymetrów i ważące po kilka kilogramów. Wędkarz zamieszcza poruszające zdjęcia i apeluje, by niewierzący w jego relacje pojawili się na miejscu osobiście. „Tony rybiego i zwierzęcego mięsa płyną Wisłą, jeżeli natychmiast nie zostaną uprzątnięte, to rzece grozi kolejna katastrofa” – zapewnia.

Dramatyczna sytuacja na Wiśle. 15 kilometrów za Warszawą (za kolektorem Bielańskim, którym Warszawa wpuszcza szambo do...

Opublikowany przez Glanisa Patrol Poniedziałek, 7 września 2020


Wisła. Zastoiska aż do Włocławka

„Czajka”, fajno-Polacy i spiskowe teorie

Elektorat Platformy Obywatelskiej nie radzi sobie z dysonansem poznawczym: jak to jest, że nasi są tacy fajni, a wszystko leci im z rąk?

zobacz więcej

Fotografie martwych zwierząt udostępniło w sieci także Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie. W rozmowie z portalem tvp.info rzecznik instytucji podkreśla, że sprawę bada już Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. To tam eksperci będą wyjaśniać, jakie były konkretne przyczyny śnięcia ryb.

– Tutaj na Wiśle w ostatnich latach nie było takich ilości. Nawet w ubiegłym roku tworzyły się zastoiska, ale nie mieliśmy aż tyle zgłoszeń, co teraz – przyznaje Sergiusz Kieruzel.

Rzecznik Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej odnosi się również do zapewnień ratusza, że woda w Wiśle jest zanieczyszczona tylko na odcinku 500 metrów od spustu do rzeki. – Do samego Włocławka widać było zastoiska i zdecydowane pogorszenie jakości wody. Oczywiście w zależności od aktualnych warunków sytuacja się zmienia, ale mamy dokumentację – podkreśla.

Radny: Powinna być zajęta pensja Rafała Trzaskowskiego

Trzaskowski znów o Lechu Kaczyńskim. Zaskakująca zmiana strategii

W kampanii wyborczej, gdy walczył o głosy Polaków, Rafał Trzaskowski był zachwycony Lechem Kaczyńskim. Powoływał się na jego dorobek, zaznaczał, że...

zobacz więcej

Niepokojące informacje w rozmowie z nami przekazuje również radny Marcin Korowaj. W ostatnich dniach osobiście nagrał tysiące śniętych ryb i podkreśla, że fetor w okolicach rzeki na północ od Warszawy, jest ogromny. – Płynie masa zwierząt, a z moich rozmów z ekspertami wynika, że widzimy tylko około 10 procent tych, które zdechły. To nie jest jezioro, tylko rzeka, więc cała reszta jest niesiona przez wodę dalej – komentuje.

Ocenia, że mówienie o niewielkim zanieczyszczeniu to absurd, bo w rzeczywistości ma miejsce potężna ingerencja i zatruwanie terenów objętych programem Natura2000.

– Dlaczego my mamy ponosić odpowiedzialność? Rok temu remont kosztował 40 mln zł, 7 mln zł wydano na ekspertyzy, plus rząd przekazał kolejne 40 mln zł na budowę kolektora. Teraz znów trzeba wydać kilkaset milionów. I prezydent Rafał Trzaskowski wyda to nie ze swoich pieniędzy, a powinna być zajęta jego pensja, bo są procedury ku temu – podkreśla. Przekonuje, że to gospodarz stolicy zarządza instytucjami, które remontowały kolektory i to polityk Platformy Obywatelskiej powinien ponieść odpowiedzialność za cały bałagan.

– Co więcej, jako mieszkańcy tych okolic odczuwamy fetor i rozważamy wobec prezydenta Warszawy pozew zbiorowy. Białołęka jest niestety głównym beneficjentem „Ruchu Trzaskowskiego” na Wiśle – dodaje. W rozmowie z nami relacjonuje, że gdy ktoś z mieszkańców nie ma na opał i pali w piecu na przykład kartonami, dostaje wysoki mandat.

– A pan prezydent spuszcza kilka miliardów litrów ścieków zatruwając rezerwaty i co? My mamy za to płacić jako podatnicy? Nie! Powinna być zajęta jego pensja – przekonuje radny Marcin Korowaj. Pyta również o ruchy ekologiczne. – Gdzie jest Greenpeace i wszystkie te organizacje? Oni powinni być przykuci do bramy MPWiK, a ja się pytam, gdzie oni są? – dodaje.

Stołeczny ratusz: komisja ekspertów zbada przyczyny awarii „Czajki”

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski powołał Komisję ds. zbadania przyczyn obu awarii przesyłu do oczyszczalni Czajka. Komisją pokieruje prof....

zobacz więcej

W najnowszym z internetowych wpisów rzeczniczka stołecznego ratusza Karolina Gałecka jeszcze raz zapewnia, że woda w Wiśle „jest bezpieczna”. „Badania, w tym sanepidu to potwierdzają” – pisze. Odnosząc się do wcześniejszych zarzutów, iż do rzeki trafia 5 tys. litrów ścieków na sekundę wskazuje, że większość z tego to „deszczówka”.

„MPWiK prowadzi codziennie badania wody w 14 lokalizacjach. Woda pogorszyła się tylko na odcinku 500 metrów od zrzutu. W pozostałych lokalizacjach jakość wody nie odbiega od norm. Ścieki są mechanicznie oczyszczane i ozonowane. Stanowią ok. 1 proc. przepływu wody w Wiśle” – zaznacza. Miasto rzetelnie informuje, jak jest naprawdę: nie ma katastrofy sanitarnej, na brzegach nie zalegają śnięte ryby, Bałtyk jest bezpieczny” – dodaje.

źródło:
Zobacz więcej