RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

„Czajka”, fajno-Polacy i spiskowe teorie

Do awarii rurociągu przesyłającego ścieki z lewobrzeżnej Warszawy do oczyszczalni „Czajka” doszło w sobotę 29 sierpnia (fot. PAP/Tomasz Gzell)

Elektorat Platformy Obywatelskiej nie radzi sobie z dysonansem poznawczym: jak to jest, że nasi są tacy fajni, a wszystko leci im z rąk?

„Koszty bezpośrednie niższe niż strefy relaksu”. Pierwsze przęsło mostu pontonowego już na Wiśle

– W przypadku budowy tej przeprawy będą to kwoty niższe niż np. budowy strefy relaksu, stworzonej przez prezydenta Warszawy na pl. Bankowym, dużo,...

zobacz więcej

Gdy żyje się w wielkim mieście, choć czasem w mniejszym też się to zdarza, człowiek co krok napotyka się na fajno-Polaków. Fajno-Polacy, przed dobrą dekadą znani lepiej jako młodzi, wykształceni i z wielkich miast, troszkę się nam postarzeli, ale wciąż są najfajniejsi i najmądrzejsi. A przynajmniej tak się im wydaje.

W 2015 roku fajno-Polacy za nic w świecie nie mogli uwierzyć, że PiS będzie w stanie wygrać jakiekolwiek wybory. „Wierzę, że wygra mądra i racjonalna Polska” – mówili, choć ta ich Polska ani prawdę mówiąc nie była za mądra, ani zbyt racjonalna. Własne przekonanie, że zawsze mają rację, a politycy, których popierają, muszą wygrywać na mocy jakiejś nowej dziejowej konieczności, myli z racjonalnością myślenia. Istnieje taka przypadłość i szczerzę życzę wszystkim, którzy dziś popierają Prawo i Sprawiedliwość, by nigdy na nią nie zapadli.

Wróćmy jednak do elektoratu Platformy. I do aktualnej, dość śmierdzącej, sytuacji w stolicy. Fajno-Polacy cierpią w Warszawie ostatnio w sposób szczególny. Wszak – jak już wspomniano – od zawsze żyją w przekonaniu, że politycy, których wybierają, są tacy właśnie jak oni: fajni i mądrzy. Ale od dłuższego czasu męczy ich spory poznawczy dysonans, skutkujący potężną frustracją: jak to jest, że skoro „nasi wybrańcy” są tacy super, to wszystko leci im z rąk? Dlaczego oni wszyscy, u licha ciężkiego, przypominają kultowego szwedzkiego kucharza z Muppetów?

Warszawo, załóż pampersa! Albo zmień gospodarza

Stolica Polski stała się smutnym przykładem xero-modernizacji: jest ultra-nowoczesna w tęczowych kwestiach. Ale coraz gorzej wygląda jej...

zobacz więcej

„Racjonalnym Polakom” nie może przyjść do głowy najprostsza odpowiedź: politycy, których popieramy, są nieudaczni i nie potrafią już ani wygrywać, ani radzić sobie z wyzwaniami, jeśli rządzą. Potrafią czasem jeszcze dobrze wyglądać, wypowiadać okrągłe zdania, perorować w minorowym tonie – pod adresem polityków rządzącej partii, którzy ogrywają ich od dobry kilku lat. Ale poza tym najwyraźniej potrafią już tylko kłócić się o polityczną schedę, coraz zresztą marniejszą. I straszyć PiS-em – bo fajno-Polacy, choć chyba sami nie potrafią się do tego przyznać, ze strachu przed PiS-em uczynili swoją główną polityczną namiętność.

Żeby poradzić sobie z dysonansem poznawczy fajno-Polacy wymyślili sabotaż i działania terrorystyczne w Czajce. Wydawać by się mogło, że tak memogenny, trącący niezłym odlotem pomysł, czystej wody teoria spiskowa i to nie najwyższych lotów zniechęci nawet fajno-Polaków. W końcu są ponoć bardzo mądrzy i bardzo racjonalni. Ale gdzie tam – wiele fajnopolackich głów rozpaliła wizja PiS-owskich dywersantów zasadzających się na stołeczną infrastrukturę.

Niektórych nie przekonała nawet wizja lokalna i fachowe badanie sytuacji, z którego wynika, że ciśnienie z uszkodzonej rury i napierające od spodu ścieki uniosły posadzkę tunelu (rury są pod posadzką), wybrzuszyły ją i wyrwały jej konstrukcję. I to tak solidnie, że na długości kilku metrów posadzka tunelu, uniosła się na tyle wysoko i jest tak zawalona gruzem, że nie da się dalej iść. No i oczywiście: śladów osmoleń charakterystycznych dla użycia materiałów wybuchowych nie odkryto.

Awaria „Czajki”. Rusza budowa mostu pontonowego

We wtorek rozpocznie się budowa mostu pontonowego na Wiśle, który będzie podtrzymywać alternatywny kolektor odprowadzający ścieki do warszawskiej...

zobacz więcej

Stąd mój apel do Państwa: nigdy nie wpadajcie w kompleksy wobec fajno-Polaków. I przekonanie, jacy to są mądrzy i racjonalni, jest grubymi nićmi szyte. Z reguły rządzi nimi zwykle plemienne myślenie, regulujące obraz rzeczywistości w naprawdę prosty, choć czasem przedstawiany z pomocą wielu mądrych słów sposób: tylko my mamy rację, a ludzie, których popieramy, są naprawdę super.

Cała ta sytuacja każe się jednak zastanowić, co właściwie dalej z Platformą, Nową Solidarnością, jej elektoratem i politykami. Dysonans między rzeczywistością a oczekiwaniami jest już naprawdę duży. W pewnym momencie mogło się wydawać, że Rafał Trzaskowski pomoże niemałej części polityków i wyborców Platformy wydostać się z impasu. Ale sprawa „Czajki” wśród liberalnej opozycji zadziałała trochę jak katalizator złych emocji, rozczarowań i frustracji. Fala „nowosolidarnościowego” entuzjazmu związana z wyborami prezydenckimi szybko opadła. Podniosła się za to śmierdząca fala na Wiśle. I wzajemne oskarżenia i pretensje w obozie Platformy Obywatelskiej.

Dworczyk: Obie awarie „Czajki” trudne do porównania. Teraz Trzaskowski ma wszystko podane na tacy

– Te sytuacje są trudne do porównania. W tym roku sprawa jest o wiele prostsza. W zeszłym roku przecieraliśmy szlak, trzeba było zrobić plany,...

zobacz więcej

Ta sytuacja stanowi wyzwanie także dla PiS. Nie można wykluczyć, że w bliższej już niż dalszej przyszłości to Polska 2050 Szymona Hołowni stanie się głównym konkurentem dla rządzącej formacji. Na to wskazują już przeprowadzone sondaże. Istotne jest również to, że Hołownia coraz śmielej zaczyna „łowić dusze” wśród parlamentarzystów.

Ostatnie doniesienia z obozu lewicy, dotyczące zdecydowanie lewicowej posłanki Hanny Gill-Piątek, która zasiliła inicjatywę katolicką otwartego Szymona Hołowni, każą się domyślać, że formuła nowego ruchu politycznego będzie dość szeroka. W kuluarach sejmowych od pewnego już czasu mówi się o tym, że Hołownia przepuścił naprawdę solidny szturm – chce wyciągać ludzi i z Lewicy, i Platformy i oczywiście z Polskiego Stronnictwa Ludowego. Chce mieć swoich ludzi w Sejmie, pod własnym szyldem, samemu wciąż będąc poza Sejmem. To może pozwolić połączyć mu efekt świeżości z realną polityczną sprawnością.

Ale to już nieco inna historia. Choć trzeba postawić sobie pytanie: czy fajno-Polacy uznają w Hołowni swojego nowego politycznego mesjasza? I czy uwierzą w niego tak ślepo, jak długo wierzyli w Platformę?

źródło:
Zobacz więcej