RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Antygrecka noc kryształowa w Konstantynopolu

Ludzie na ulicy trzymają egzemplarz magazynu „Akis”, na okładce którego znajduje się zdjęcie odsuniętego premiera Turcji Adnana Menderesa przekreślone „x” (fot. James Burke/The LIFE Picture Collection via Getty Images)

65 lat temu, w nocy z 6 na 7 września 1955 r., w Stambule rozpoczął się pogrom tamtejszej ludności greckiej. Mimo prześladowań oraz wymiany ludności po I wojnie światowej, Grecy stanowili wówczas wciąż znaczący odsetek mieszkańców dawnej stolicy Bizancjum i Imperium Osmańskiego. Celem było pozbycie się ich. Winę za pogrom ponosił ówczesny premier Adnan Menderes, powieszony w 1961 r., a po latach zrehabilitowany.

Podzielona wyspa i jej gaz

W tegorocznym szczycie sezonu Cypr świeci pustkami, a znaczna część turystycznej infrastruktury pozostaje zamknięta w celu uniknięcia kosztów....

zobacz więcej

Konstantynopol chrześcijański w XIX w.

Pogrom Greków zyskał miano tureckiej „nocy kryształowej” nawiązując do podobnego zdarzenia wymierzonego w ludność żydowską w Niemczech w 1938 r. Związki między niemieckimi i tureckimi zbrodniami ludobójstwa były zresztą dość ścisłe. Niemcy już w czasie I wojny światowej pomagali Turkom mordować Ormian. Niektórzy eksperci uważają, że bez ich wsparcia Turcy nie udźwignęliby tak wielkiego przedsięwzięcia pod względem logistycznym. Metodologia eksterminacji Ormian została natomiast wykorzystana przez nazistowskie Niemcy do mordowania Żydów, a sam Hitler, według niektórych relacji, miał znaleźć inspirację w ludobójstwie Ormian dla planowania „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”.

Konstantynopol, będący przez ponad tysiąc lat stolicą greckiego Bizancjum i stanowiący po Rzymie główne centrum chrześcijaństwa w średniowieczu, został zdobyty przez Turków w 1453 r. Niemniej jeszcze w połowie XIX w. muzułmanie nie stanowili w tym mieście większości. Zaczęło się to zmieniać dopiero w drugiej połowie XIX w. wraz z narastaniem nacjonalizmu młodotureckiego, którego skutkiem było tworzenie coraz bardziej wrogiej dla chrześcijan, czyli przede wszystkim Ormian i Greków, atmosfery.

Mimo to w 1886 r. w Konstantynopolu wciąż mieszkało 314 tys. chrześcijan, a muzułmanów było tam niewiele więcej bo 385 tys. Greków w ówczesnej stolicy Imperium Osmańskiego było nieco ponad 200 tys. czyli ok. 18 proc. W przededniu I wojny światowej muzułmanów było już 61 proc., a chrześcijan – 33 proc.

Międzynarodowa gra wokół Iraku

W nocy z czwartku na piątek iraccy antyterroryści wkroczyli do bazy proirańskiej milicji Kataib Hezbollah w Bagdadzie. Dalszy ciąg zdarzeń rodzi...

zobacz więcej

O włos od odzyskania Konstantynopola

Przyczyną spadku odsetka ludności greckiej w Turcji w tym czasie było m.in. odzyskanie przez Grecję części Tracji i Macedonii w wyniku wojen bałkańskich 1912-13. W drugiej połowie XIX w. niewiele zresztą brakowało, a osmańscy sułtanowie musieliby wynieść się też z dawnej greckiej stolicy. Rosjanie planowali bowiem zająć to miasto w czasie wojny krymskiej (1853-56).

Oczywiście, gdyby się tak stało, to nie oddaliby go bynajmniej Grekom. Ostatecznie jednak car przegrał wojnę krymską, gdyż sułtana poparła Wielka Brytania i Francja. Kolejna okazja nadarzyła się na początku 1878 r., gdy rosyjskie wojska, wspierane przez Bułgarów i Rumunów, dotarły na przedmieścia Konstantynopola. Grecy jednak znów nie brali udziału w tej wojnie.

Okazja pojawiła się znów po przegranej przez Imperium Osmańskie I wojnie światowej. Zgodnie z ustaleniami traktatu z Sevres z 1919 r., Grecja uzyskiwała zachodnią Trację, a granica miała przebiegać kilka kilometrów od Konstantynopola. Grecy prowadzili jednak dalej wojnę z Turcją, którą ostatecznie przegrali.

Zgodnie z kolejnym traktatem, zawartym w 1923 r. w Lozannie, stracili większość przyznanych im cztery lata wcześniej terytoriów. Na mocy tego traktatu doszło też do wymiany ludności, tj. przesiedlenia 1,3 mln Greków z terenów nowej Republiki Tureckiej do Grecji oraz 350 tys. Turków z Grecji do Turcji.

Polak o wybuchu w Bejrucie: Szklane drzwi leciały jak gilotyna

„Gdy usłyszałem drugi świst krzyknąłem, żeby się chować i wepchnąłem moją dziewczynę do komórki na zapleczu. Wtedy tuż przed moją twarzą...

zobacz więcej

Greków wciąż za dużo

Jednocześnie jednak w traktacie z Lozanny Turcja zobowiązała się do przestrzegania praw niemuzułmańskich mniejszości tj. Greków, Ormian i Żydów, którzy zdecydowali się pozostać w Turcji. Nie była to już jednak wysoka liczba, odsetek ten spadł bowiem do 2,5 proc. (oficjalnie, bo nie uwzględnia to tzw. ukrytych Ormian, którzy przyjęli islam i starali się zacierać informacje o swoim pochodzeniu, a jednocześnie sekretnie utrzymywali swą nieturecką tożsamość). Nie ma się zresztą co dziwić, zważywszy na ludobójstwo Ormian w 1915 r., gdy wymordowano 1,5 mln cywilów, a także Greków pontyjskich, gdzie zginęło około 750 tys. osób.

Zgodnie ze spisem ludności z 1927 r. liczba Greków w Turcji spadła w porównaniu z 1914 r. z 1,5 mln do 120 tys., a Ormian – z 1,2 mln do 77 tys., przy czym zdecydowana większość z nich mieszkała w Stambule, czyli dawnym Konstantynopolu, gdyż w takiej metropolii, na oczach świata, trudniej było dokonać mordów niż gdzieś na prowincji. W przypadku Greków było to wówczas 92 tys. czyli ponad 13 proc. z 691 tys. mieszkańców tego miasta.

Polityka nowego państwa doprowadziła jednak do systematycznego spadku tej liczby i w 1955 r. Greków w Stambule było już tylko 65 tys. (w Turcji w ogóle 80 tys.), mimo niemal dwukrotnego wzrostu populacji miasta. Wciąż było to jednak około 7 proc., a więc z perspektywy tureckich nacjonalistów zdecydowanie za dużo.

Ruchy militarne na Morzu Śródziemnym: odstraszanie czy przygotowania do wojny?

Po zapowiedzi Turcji dotyczącej rozpoczęcia odwiertów na cypryjskich i greckich wodach oraz przeprowadzenia manewrów floty wojennej u wybrzeży...

zobacz więcej

Demokratyzacja jak w Niemczech lat 30.

W 1950 r. doszło do pierwszej demokratyzacji Turcji. Rządząca od 1923 r., założona przez twórcę Republiki Tureckiej Kemala Ataturka Republikańska Partia Ludowa (CHP) zgodziła się na pluralizm polityczny i przegrała wybory. Władzę przejęła Partia Demokratyczna, a premierem został Adnan Menderes. Podobnie jednak jak było to w latach 30. w Niemczech, demokratyczne wybory niekoniecznie były dobrą wiadomością dla mniejszości. Nowe władze szybko zaczęły przejawiać tendencje autorytarne a Partia Demokratyczna zaczęła skręcać w kierunku islamizmu i przejawiać większą agresję wobec niemuzułmańskich mniejszości.

Sytuacja zaostrzyła się w związku z greckim wsparciem dla cypryjskich tendencji niepodległościowych. Turcja chciała tymczasem zagarnąć tę wyspę dla siebie. W dniach 29 sierpnia – 7 września 1955 r. odbyły się trójstronne brytyjsko-grecko-tureckie negocjacje w sprawie Cypru, ale nie przyniosły żadnego przełomu. Rząd Menderesa już wcześniej zaczął więc podgrzewać antygreckie nastroje w Turcji pogłoskami, że Grecy planują ludobójstwo Turków na Cyprze.

Iskrą, która doprowadziła do pogromu, była prowokacja zorganizowana w Salonikach, gdzie podłożono bombę w okolicach tureckiego konsulatu. Zgodnie z późniejszymi ustaleniami dokonał tego Oktay Engin, student należący do tureckiej społeczności w Salonikach, który działał w ramach operacji zaplanowanej przez tureckie służby specjalne. Później zresztą udało mu się zbiec do Turcji, gdzie zrobił błyskotliwą karierę w administracji państwowej.

Zaraz po zamachu ruszyła intensywna kampania propagandowa, a Adnan Menderes wraz z ówczesnym szefem tureckiej dyplomacji Rustu Zorlu przy pomocy lokalnych struktur Partii Demokratycznej oraz związanych z nią związków zawodowych zaczęli mobilizować dziesiątki tysięcy ludzi w promieniu 60 km od Stambułu. Fakt, iż wszystko było świetnie przygotowane do „nocy kryształowej”, wyklucza możliwość jej spontanicznego charakteru. Rola ówczesnych władz tureckich w przygotowaniu pogromu została też udokumentowana w książce Syrosa Vyronisa na ten temat wydanej w 2005 r.

Cylicyjscy Ormianie w Libanie

Choć wydawałoby się że Liban i Armenia leżą daleko od siebie to Ormianie mieszkają w tym lewantyńskim kraju cedrów już od wczesnego średniowiecza....

zobacz więcej

Najpierw mienie, potem życie

Na wieczór 6 września władze Stambułu zaplanowały „protest w sprawie Cypru i zamachu w Salonikach”. Była to jednak tylko przykrywka, a rządowe ciężarówki, wypełnione łopatami, siekierami i innymi narzędziami użytecznymi do podpaleń, niszczenia mienia oraz bicia i zabijania, zostały rozmieszczone w strategicznych miejscach Stambułu. Dodatkowo związki zawodowe kierowców zapewniły 4 tys. taksówek dla przemieszczania się uczestników pogromu.

Zamieszki zaczęły się o piątej popołudniu na centralnym placu Taksim i w ciągu godziny wszystkie greckie sklepy znajdujące się przy głównej ulicy handlowej Istiklal Caddesi zostały zdemolowane. Głównym hasłem zajść stało się szybko „Najpierw wasze mienie, później wasze życie”. I rzeczywiście, niszczenie mienia nie wystarczyło; zaczęły się mordy, a także gwałty na greckich kobietach. Z uwagi na jej zaplanowany charakter zbrodnia ta nosiła wszelkie znamiona ludobójstwa.

W trakcie pogromu miejscowa policja zachowywała bierność, a kres zajściom położył dopiero wojsko, które wciąż było związane z kemalistowską CHP. W trakcie tej „nocy kryształowej” zabito co najmniej 33 osoby oraz zniszczono około 5,3 tys. budynków należących do greckiej mniejszości (sklepów, domów, kościołów itp.). Mimo późniejszego potępienia zajść przez tureckie władze cel został osiągnięty. W ciągu kolejnych 10 lat odsetek Greków w Stambule spadł z 7 proc. do 2 proc., a obecnie jest ich tam zaledwie 3 tys. (0,02 proc.).

Szyickie święto a koronawirus

Aszura to najważniejsze święto szyitów, których na świecie jest około 200 milionów. Upamiętniają wówczas śmierć imama Husajna, wnuka muzułmańskiego...

zobacz więcej

Powieszony i zrehabilitowany

Po pogromie aresztowano wprawdzie ponad 5 tys. osób, ale do stycznia 1957 r. wszyscy zostali wypuszczeni. Zachód przymknął oczy, bo Menderes raptem trzy lata wcześniej wprowadził Turcję do NATO. USA zaczęły więc naciskać na Grecję, by sprawę uznać za element przeszłości i nie podejmować żadnych działań na arenie międzynarodowej.

Sprawa wróciła jednak po puczu wojskowym, który miał miejsce w 1960 r. i położył kres rządom, a także istnieniu Partii Demokratycznej. Junta zorganizowała przy tym pokazowe procesy, w których Adnana Menderesa, Rustu Zorlu oraz ministra finansów Hasana Polatkana skazano na śmierć, a wyrok wykonano. Był to jedyny jak dotąd przypadek w historii Republiki Tureckiej, gdzie powieszono jej premiera.

Wśród zarzutów, jakie postawiono Menderesowi i Zorlu w czasie procesu, była też odpowiedzialność za pogrom w 1955 r. Jednak nie wynikało to z chęci obrony praw mniejszości przez tureckie wojsko. W skład junty wchodził zresztą płk Alparslan Turkes, późniejszy twórca terrorystycznej organizacji ultranacjonalistów tureckich Szare Wilki, do której należał m.in. Ali Agca.

Związany z juntą lider CHP Ismet Inonu krytykował wprawdzie pogrom i próbę późniejszego zwalania odpowiedzialności za niego na komunistów, ale skutki w postaci pozbycia się mniejszości były mile widziane i nie było ani dalszych procesów ani rekompensat dla ofiar (poza symbolicznymi, które zostały już wcześniej wypłacone). W szczególności nie tknięto kwestii udziału tureckich służb specjalnych w prowokacji w Salonikach. Oskarżenie Menderesa o pogrom miało po prostu poprawić wizerunek junty ale i tak liczni zachodni przywódcy apelowali o odstąpienie od egzekucji.

Niespełna 30 lat po powieszeniu Menderes został zresztą zrehabilitowany, wybudowano mu okazałe mauzoleum i nazwano jego imieniem uniwersytet w Aydin oraz lotnisko w Izmirze.

źródło:
Zobacz więcej