RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Megalomania w parze z zerową wiarygodnością Pawła Rabieja

Domagając się tolerancji w życiu społecznym, debacie publicznej, a także dla seksualnych odmienności, sam brutalnie zaatakował tych, którzy mają inny niż on punkt widzenia (fot. arch. PAP/Paweł Supernak)

Jedną z najpilniej strzeżonych dziś w Polsce tajemnic jest to, czym zajmuje się w warszawskim Ratuszu wiceprezydent Warszawy Paweł Rabiej. Na razie do opinii publicznej dociera jego obraz jako samozwańczego pełnomocnika środowiska spod znaku tęczy.

Pogarda Rabieja, pycha Wałęsy, pogubienie Trzaskowskiego

W tym tygodniu obchodziliśmy rocznice powstania NSZZ „Solidarność” i ataku hitlerowskich Niemiec na Polskę. Nie powstał ciągle Ruch Trzaskowskiego,...

zobacz więcej

Występując kilka dni temu w tej roli pokazał, że jest typowym przedstawicielem środowiska LGTB oraz szeroko pojętych elit społecznych. Domagając się tolerancji w życiu społecznym, debacie publicznej, a także dla seksualnych odmienności, sam brutalnie zaatakował tych, którzy mają inny niż on punkt widzenia.

Publiczna deklaracja o tym, że do inaczej widzących świat żywi uczucie pogardy, jest w gruncie rzeczy potwierdzeniem jawnej wobec nich nienawiści. Wyrazem silnych emocji okazywanej przez wspomniane środowiska - pisarzy, aktorów, prawników, nauczycieli akademickich, dziennikarzy – przy każdym nadarzającym się pretekście.

Przewrotność tej sytuacji polega na tym, że nienawiść demonstrują ci właśnie, którzy upowszechnianie nienawiści zarzucają innym, w tym przede wszystkim politykom obozu Zjednoczonej Prawicy. Zresztą ulubionym określeniem tych środowisk jest zwrot „rozsiewanie nienawiści”. Inspiratorem „rozsiewaczy nienawiści” ,wedle tej wizji, jest oczywiście Jarosław Kaczyński. Równie charakterystyczne jest to, że zapiekła niechęć przeciwników PiS przenosi się wprost na Polaków, głosujących na tę partię. Tym samym elektorat popierający Zjednoczoną Prawicę staje się „równoprawnym” obiektem bezpardonowych ataków. Kogo? Nazwiska? Proszę bardzo. Wymieniam z pamięci: Krystyna Janda, Maria Nurowska, Janusz Gajos, Wojciech Sadurski, Agnieszka Holland, Marcin Matczak, Jacek Poniedziałek, Jan Hartman, Wojciech Pszoniak, Manuela Gretkowska, Olgierd Łukaszewicz, Magdalena Środa. Jerzy Stuhr. To na początek. Wystarczy?

Wiceprezydent Warszawy: „Na nic więcej nie zasługujecie. Tylko na pogardę”

Paweł Rabiej, wiceprezydent Warszawy, stanął w obronie aktywisty LGBT, który w piątek ponownie uruchomił dezinformacyjną akcję o rzekomym istnieniu...

zobacz więcej

Do nich doszlusował dziś Paweł Rabiej. Wymienieni wyżej, mogący uchodzić za jego duchowych patronów, przynamniej mają na swoim koncie znaczący dorobek w swoich dziedzinach. Rabiej nie ma żadnego. Korzysta wyłącznie z tego, że jest gejem. Jak wiemy, nie jemu jednemu ten niezależny od niego samego status pomógł w polskiej polityce. Zapomina jednak, że orientacja seksualna nie jest dyplomem, dającym uprawnienia do bycia sędzią. A tym bardziej prokuratorem w kwestiach moralnych. Prywatną sprawą Pawła Rabieja jest to, że pochwala akcję tęczowego aktywisty Barta Staszewskiego. W miejscowościach, które przyjęły uchwały potępiające ideologię LGBT, Bart Staszewski na znakach drogowych wiesza tabliczki „strefa wolna od LGBT”. Następnie robi zdjęcia i szybko je ściąga. Następnie zdjęcia te puszcza w świat. Jego celem jest przekonywanie zagranicznych mediów i polityków o powszechności w Polsce zjawiska homofobii. Tym wprowadzaniem w błąd zagranicznej opinii publicznej Staszewski, zdaniem wielu osób, działa na szkodę Polski.

Jakie miał Paweł Rabiej podstawy do twierdzenia, że Arkadiusz Mularczyk, poseł PiS, który piętnuje akcję Staszewskiego, „zasługuje tylko na pogardę”? Podobnie potraktował dziennikarza TVP Bartłomieja Graczaka, gdy ten po ataku na posła PiS, wziął jego stronę. Rabiejowi nie potrzebne było żadne uzasadnienie. Aby nie mieć żadnych hamulców w swoim ataku, wystarczyła mu potężna megalomania, połączona z wrogością - także hamulców etycznych. Postępowanie Pawła Rabieja poświadcza tylko, jak bezkarnie zachowują się miernoty, które trafiają przypadkowo do polityki. Bezkarnie, nawet nie w sensie prawnym. Wystarcza przeświadczenie, że nie spotka się z żadną społeczną reakcją na bezpodstawne napaści na ludzi i instytucje.

Pamiętajmy, że stanowisko wiceprezydenta Warszawy Paweł Rabiej nie zawdzięcza sobie, ani jakimś swoim poprzednim zasługom. Dostał tę funkcję w wyniku umowy zawartej między Ryszardem Petru a władzami Platformy Obywatelskiej. W zamian za rezygnację Pawła Rabieja ze startu w wyborach na stanowisko prezydenta Warszawy, Petru załatwił mu rolę zastępcy prezydenta stolicy w przypadku zwycięstwa Rafała Trzaskowskiego. Inaczej mówiąc Paweł Rabiej dostał się do warszawskiego Ratusza, będąc „w pakiecie” zwycięstwa Rafała Trzaskowskiego. Startując w wyborach, pewnie by nie powąchał nawet korytarzy Ratusza.

Rabiej o molestowaniu kobiet, oskarża policję. Wąsik: To prowokacja

Zastępca prezydenta Warszawy Paweł Rabiej napisał, że w Polsce policja „często staje po stronie sprawców” przemocy i molestowania kobiet. – To...

zobacz więcej

Chronioną tajemnicą, o której mówiłem na początku jest to, czym zajmuje się na co dzień. Oficjalnie przydzielono mu sprawy reprywatyzacji, bo jak wiadomo dość powszechnie, zanim trafił do Ratusza był członkiem utworzonej latem 2017 r. komisji weryfikacyjnej do zbadania złodziejskiej reprywatyzacji za czasów prezydentury Hanny Gronkiewicz –Waltz. W tej komisji Paweł Rabiej odegrał aktywną, pozytywną rolę. Opowiadał się najczęściej – jak większość jej członków – za przyznaniem odszkodowania lokatorom, którzy doznali różnego rodzaju krzywd i zostali uznani przez komisję za ofiary dzikiej reprywatyzacji.

Jak wiadomo jednak proces reprywatyzacji został praktycznie wstrzymany wraz z rozpoczęciem prac komisji weryfikacyjnej. Co więc Paweł Rabiej miał w warszawskim magistracie do roboty w tych sprawach? Otóż to właśnie stanowi tajemnicę, o której trzeba powiedzieć.

Tak jak w czasie pracy w komisji z całą słusznością przeświadczenia bronił interesów poszkodowanych Warszawiaków, przyznając im finansowe kompensaty, tak teraz z całym przekonaniem robi wszystko, by zablokować wypłaty, przyznanych m.in. przez samego siebie odszkodowań.

Jego przypadek odkrywa przed nami demoralizujący wpływ okoliczności na ludzi jego kategorii. Okazuje się być człowiekiem bez właściwości, o zerowej wiarygodności. Ale nafaszerowanym niebotyczną bufonadą.

źródło:
Zobacz więcej