RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Arcywrogowie przed sądem: My jesteśmy kolegami. To nie on chciał mnie zabić

Nigdy nie miałem żadnego konfliktu z Piotrem S. Byliśmy kolegami – stwierdził przed sądem Krzysztof U. ps. Fama, w procesie Piotra S. uważanego za herszta gangu ożarowskiego. Boss jest oskarżony m.in. o usiłowanie zabójstwa „Famy” w 1994 r. Przed sądem Krzysztof U. jako sprawców próby zamordowania go wskazał zupełnie inne osoby niż te, które ustaliła prokuratura.

Poderżnięcie gardła, strzał w głowę, czyli jak walczą ze sobą gangsterzy

Najpierw wbił mu nóż tuż obok serca. Ostrze się złamało. Gdy zobaczył, że żyje, tym nożem bez części ostrza przejechał po szyi. Wzdłuż całej...

zobacz więcej

Krzysztof U. (dawniej Krzysztof M.), „Fama” jest uważany przez stołecznych policjantów i prokuratorów za bardzo groźnego przestępcę. Sam przyznał przed sądem, że „konflikty z prawem miał od dziewiątego roku życia”.

Osoby z jego otoczenia twierdzą, że w ostatnich latach się zmienił. Miał przestać m.in. grypsować pod celą, choć w półświatku ma opinię „sztywnego”, czyli przestępcy nieidącego na żadne układy z organami ścigania.

Z takim wizerunkiem kłóci się mocno fakt, że w październiku zeszłego roku wspomniany już gangster został zatrzymany w związku z serią brutalnych napadów metodą „na policjanta” oraz spaleniem w Warszawie luksusowego klubu tuż przed jego otwarciem. Przestępstw tych „Fama” miał się dopuścić w czasie przerwy w odbywaniu kary.

W związku z nowymi problemami z prawem, Krzysztof U. pojawił się w stołecznym sądzie okręgowym, pilnowany przez kilku funkcjonariuszy. Elegancko ubrany wyróżniał się wśród oskarżonych, w tym samego Piotra S., odzianego w markowy dres pewnej znanej firmy, którą od jakiegoś czasu upodobali sobie stołeczni gangsterzy. Same spodnie z metką tego projektanta kosztują nawet 2,5 tys. zł.

Sądny rok dla stołecznego półświatka. Surowe wyroki dla mafii ożarowskiej

Na 11 lat więzienia skazał stołeczny sąd okręgowy Piotra S. ps. Sajur, bossa gangu ożarowskiego – dowiedział się portal tvp.info. Jego najbliżsi...

zobacz więcej

Zdrada

Niestety nie wiemy, jak wyglądała konfrontacja „Famy” i Piotra S., gdyż z racji pandemii wyproszono z sali wszystkie „nadprogramowe” osoby. Pozostaje oprzeć się na protokołach z rozprawy.

W czasie śledztwa prowadzonego przez prokuratora mazowieckich „pezetów” gangster ze szczegółami opowiedział o tym, jak w sierpniu 1994 r. dwóch kompanów próbowało go zamordować. „Fama” miał wówczas 16 lat. Jeden z napastników wbił mu nóż w klatkę piersiową. Zaskoczony „Fama” złapał za ostrze, które pękło. Ale napastnicy nie odpuścili i tym ułomkiem niemal podcięli mu gardło.

Sprawców przepłoszył przypadkowy świadek na rowerze, a ciężko ranny nastolatek cudem przeżył atak. Pokrzywdzony nie podał jednak nazwisk czy pseudonimów żadnego z napastników.

Mazowieckie „pezety” Prokuratury Krajowej są pewne, że to Piotr S. zaatakował nożem „Famę”. Śledczy uważają, że zgromadzili mocny materiał na udowodnienie zarzutów. W warszawskim półświatku nikt nie miał wątpliwości, że to S. chciał zabić U. i od tej pory obaj się nienawidzą.

Przed sądem Krzysztof U. opowiedział o tym, dlaczego chciano go zabić i wskazał sprawców. Wszystko miało się zacząć od polecenia Bartosza W. ps. Bartek (w późniejszych latach watażki grupy mokotowskiej; zaginął w 2003 r., a dwa lata później odnaleziono jego zwłoki, owinięte metalową siatką, w bagnistym terenie przy Wiśle).

(fot. Shutterstock/gualtiero boffi)
(fot. Shutterstock/gualtiero boffi)

Śledczy zajęli mienie vatsterów o wartości ponad 64 mln złotych

Dwóch liderów gangu zajmującego się wyłudzaniem podatku VAT, zatrzymali funkcjonariusze CBŚP w związku ze śledztwem Prokuratury Okręgowej w...

zobacz więcej

W. wskazał „Famie” mieszkanie, w którym miało być 8 mld ówczesnych złotych. Ten okradł lokal, ale znalazł w nim „tylko 1,6 mld starych złotych. „Bartek” miał podejrzewać Krzysztofa U. o zagarnięcie reszty i zaczął go szukać.

– Czułem się w obowiązku, tak zostałem wychowany, aby ostrzec swoich kolegów, czyli tych dwóch, którzy ze mną wtedy byli – zeznawał „Fama”.

Jako sprawców ataku na siebie wskazał wspomnianych już kolegów: Krzysztofa B. i Piotra N. To pierwszy z nich miał wbić mu nóż w pierś, a potem obaj próbowali go dobić.

– Przejeżdżał jakiś człowiek maluchem i poprosiłem, żeby mnie podwiózł do szpitala. Ci ludzie wezwali karetkę i ona zabrała mnie do szpitala. To już cała historia – stwierdził Krzysztof U.

świadek przyznał, że Krzysztof B. zginął później w wypadku samochodowym. Losów drugiego oprawcy, Piotra N., nie zna. Z pewnością nie byłoby zaskoczeniem, gdyby on także już nie żył.

„Słowik” wyfrunął na wolność. Boss wolny po ponad 3,5 roku [WIDEO]

Andrzej Z. ps. Słowik wyszedł z aresztu, po tym jak wpłacono za niego poręczenie majątkowe – dowiedział się portal tvp.info. Tym samym, na wolności...

zobacz więcej

Tacy zwykli koledzy

„Fama” zdecydowanie podkreślał, że nigdy nie był skonfliktowany z Piotrem S. Pierwszy raz mógł się z nim spotkać po wyjściu ze szpitala, gdyż, jak powiedział: „mogłem chcieć, aby mi pomógł odzyskać pieniądze”. Dodał, że mogło to być między sierpniem 1994 r., a marcem 1995 r., kiedy był w poprawczaku. Z takich przybytków regularnie uciekał.

Kolejny raz do spotkania obu gangsterów mogło dojść w zakładzie karnym we Włocławku w okolicach 2000 r.

– Poza tym ja z nim nie przebywałem w jednym więzieniu oprócz tego razu we Włocławku, gdzie i tak siedzieliśmy w innych celach. Ja sam zrezygnowałem z grypsowania w więzieniu w 2018 r. w grudniu. Nie było takiej sytuacji, żeby S. na mnie wpływał – oznajmił.

– Piotr S. nigdy nie miał powodów i nie słyszałem, aby wydał na mnie zlecenie zabójstwa. Faktem jest, że przeczytałem w gazecie, w 2005 r. albo w 2004 r., że Piotr S. zlecił moje zabójstwo. Napisał to Pasztelański – dodał.

Krzysztof U. stwierdził nawet, że kilka razy dzwonił do oskarżonego.

Polscy gangsterzy przemycili setki kilogramów narkotyków do Norwegii

TEKST: Policjanci CBŚP zlikwidowali laboratorium amfetaminy i zatrzymali „chemika”, który mógł wyprodukować nawet 200 litrów płynnego narkotyku....

zobacz więcej

– Między 2017 r. a 2019 r. nasze relacje się nie popsuły, nawet nie widzieliśmy się z Piotrem S. W 2019 r. nadal byliśmy kolegami, ale już mnie nie interesował – zaznaczył.

Prokurator zapytał, czy „Fama” albo osoby jemu najbliższe przyjęły jakieś pieniądze za treść zeznań przed sądem. To często praktykowana w półświatku forma załatwiania problemów. Zwłaszcza, gdy zeznania lub wyjaśnienia mogą kogoś poważnie pogrążyć. „Fama” rzucił krótko „nie”, ucinając dalsze spekulacje na ten temat.

Z uwagi na pamięć o mafioso

Krzysztof U. wyjaśnił także, dlaczego ani po dramatycznym zdarzeniu z 1994 r., ani później w czasie śledztwa mazowieckich „pezetów” nie powiedział tego, co ujawnił przed sądem.

– Nie zdecydowałem się powiedzieć wtedy tego co dzisiaj, bo Bartek W. był bardzo blisko związany ze Zbigniewem C., który zmarł w tamtym roku w grudniu. Dlatego nie chciałem poruszać tej sprawy z uwagi na Zbigniewa. Gdyby Zbigniew żył, do dzisiaj nie złożyłbym takich zeznań przed sądem – oświadczył.

„Fama” powiedział, że Zbigniew C. ps. Daks lub Dax (w prokuratorskich protokołach można znaleźć obie formy) „był zasadniczy w pewnych kwestiach” i nie chciał się z nim poróżnić. To ciekawe zenanie, tym bardziej że od 2003 r., kiedy to zniknął „Bartek”, w półświatku nikt nie miał wątpliwości, że Bartek W. został zamordowany. A zabójca miał się wywodzić z mafii mokotowskiej.

Zatrzymanie członków gangu ożarowskiego (fot. CBŚP)
Zatrzymanie członków gangu ożarowskiego (fot. CBŚP)

Boss gangu Psycho Fans podejrzany o zlecenie zabójstwa prokuratora

Maciej M. ps. „Maślak”, uważany za lidera gangu Psycho Fans, usłyszał zarzuty podżegania do zabójstwa śląskiego prokuratora, który rozpracowywał...

zobacz więcej

Wspomniany „pan Zbigniew” był jednym z bossów gangu mokotowskiego. Uważany za bezwzględnego przestępcę mającego dobre kontakty z gangiem ożarowskim. Zresztą to właśnie podczas spotkania z Piotrem S. w lutym 2007 r., funkcjonariusze CBŚP zatrzymali obu gangsterów.

Zbigniew C. został skazany na 15 lat więzienia za kierowanie grupą przestępczą i podżeganie do zabójstwa. W tym samym procesie Piotr S. odpowiadał za udział w gangu mokotowskim, podżeganie do zabójstwa mokotowskiego przestępcy, handel narkotykami, pomoc w ukrywaniu „Daksa” a także za… posiadanie nielegalnego oprogramowania.

Najpoważniejsze zarzuty przed sądem upadły. Uznano go za winnego niepowiadomienia o planowaniu zabójstwa, pomocy w ukrywaniu ściganego przestępcy oraz posiadania nielegalnego oprogramowania.

„Daks” zmarł w grudniu 2019 r.

Seria niefortunnych zdarzeń

Prokurator Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej oskarżył Piotra S. przede wszystkim o usiłowanie zabójstwa w 1994 r., zlecenie morderstwa w 2004 r. i podżeganie do zabójstwa w 2005 r. Do tego doszła produkcja amfetaminy w latach 2006-07.

Próba zabójstwa w 1994 r. dotyczyła, jak napisaliśmy, ataku na „Famę”. Śledczy ustalili, że boss „Ożarowa” chciał zakończyć „sprawę” i w 2005 r. nakłaniał jednego z gangsterów do zabicia śmiertelnego wroga. Do zamachu jednak nie doszło.

Zatrzymanie Piotra S. (fot. CBŚP)
Zatrzymanie Piotra S. (fot. CBŚP)

„Pruszków” przed sądem. Bossowie schorowani i nie śmierdzą groszem

– Zarzuty pod naszym adresem to wymysł prokuratury, nie poparty żadnymi dowodami. Ten proces pokaże, że jesteśmy niewinni – irytował się Leszek D....

zobacz więcej

Piotr S. miał także zlecić zabójstwo Marcina C. ps. Student. Swój pseudonim zawdzięczał oskarżeniu o udział w zabójstwie studenta politechniki Wojtka Króla 17 marca 1996 r. (wraz z kompanami został uniewinniony od tego zarzutu przez sąd).

W 2004 r. „Student” był na dobrej drodze, aby stać się czołowym graczem w branży narkotykowej. Jednak według prokuratury tą samą drogą chciał podążać Piotr S., a ścieżka ta była za wąska dla dwóch ambitnych gangsterów.

Prokuratura oskarżyła S., że we wspomnianym roku 2004 r. zlecił Mariuszowi R. ps. Baton pozbycie się „zawalidrogi”. Za wykonanie zlecenia kiler miał otrzymać 40 lub 50 tys. zł oraz wysoką „pensję” co miesiąc.

„Student” został zwabiony na działkę w okolicach Warszawy, gdzie czekał na niego Mariusz R. Pod pretekstem wyjazdu „na robotę”, „Baton” pojechał z Mariuszem C. w okolice Pułtuska. Tam w lesie znaleziono później spalonego nissana ze zwłokami „Studenta”. Siedział za kierownicą. Wiadomo, że zabójca strzelił mu w tył głowy.

Według śledczych na kilka miesięcy przed śmiercią Mariusza C., oskarżony próbował namówić do zabójstwa konkurenta tzw. twierdzaków, młodych gangsterów wywodzących się z Nowego Dworu Mazowieckiego. Stojący na ich czele Rafał Ł. ps. Zwierzak miał zażądać za robotę 20 tys. dolarów i do sfinalizowania transakcji nie doszło.

Kuzyn bossa gangu został „sześćdziesiątką” i pogrążył „Ożarów”

Dziesięcioro handlarzy narkotyków, współpracujących z gangiem ożarowskim, zostało oskarżonych o sprzedaż w ciągu ostatniej dekady ponad 100 kg...

zobacz więcej

W 2005 r. 22-letni „Zwierzak” został zatrzymany; zarzucono mu pięć zabójstw. Sąd udowodnił cztery i skazał go na dożywocie.

Pionier

Piotr S. nie przyznał się do żadnego z zarzucanych mu przestępstw, jak to ma zwyczaju od lat. Gangster ma opinię jednego z najmocniejszych ludzi „na mieście”. W lutym 1998 r. przeszedł do historii polskiej policji jako pierwszy przestępca zatrzymany w operacji kontrolowanego zakupu narkotyków.

Funkcjonariusze udający Polaków z niemieckimi paszportami kupili od gangstera i jego kompanów 3 kg amfetaminy. Za kilogram białego proszku mieli zapłacić prawie 5 tys. dolarów. Narkotyki przyniosła „przykrywkowcom” kurierka. Została zatrzymana.

Przy wejściu do hotelu zatrzymano Piotra S. i jego kompanów. Boss trafił na siedem lat do więzienia. Gdy wyszedł na wolność, stanął na czele grupy ożarowskiej.

O sile S. świadczy fakt, że dziesięciu członków gangu ożarowskiego, którzy chcieli dobrowolnie poddać się karze w czasie jednego z procesów, wycofało się, gdy dowiedzieli się, że ich towarzysz ma inne zdanie na ten temat.

Boss gangu ożarowskiego z zarzutem zlecenia zabójstwa przed piętnastu laty

Śledczy są przekonani, że wyjaśnili okoliczności egzekucji Mariusza C. ps. Student, zastrzelonego i spalonego w lesie w okolicach Pułtuska w 2004...

zobacz więcej

– To bardzo inteligentny i przebiegły człowiek. Wykorzysta każdą okazję do zbicia zarzutów. Cieszy się także dużym szacunkiem w półświatku – mówi jeden ze śledczych.

Według śledczych, Piotr S. od wyjścia na wolność na początku lat 2000 związał się z grupą mokotowską, która miała zaopatrywać jego grupę m.in. w kokainę.

Osławiony gang

„Ożarów” pojawił się na mapie polskiego półświatka już w latach 80. za sprawą jego charyzmatycznego lidera Andrzeja Kolikowskiego ps. Pershing. Grupa z podwarszawskiego Ożarowa zaczynała od włamań do sklepów i rozbojów, by w latach 90. zająć się napadami na hurtownie i transporty z przemycanym spirytusem.

Gang szybko rósł w siłę i w pierwszej połowie lat 90. połączył się z gangiem pruszkowskim. W ramach jednej grupy, „ożarowscy” cieszyli się dużą autonomią, ale musieli oddawać część zysków do wspólnej kasy „Pruszkowa”. Jednak już pod koniec dekady doszło do rozdziału grupy ożarowskiej od silniejszego sojusznika.

W nowe stulecie gang wszedł mocno przetrzebiony i podzielony na kilka odłamów. Ograniczył się do utrzymania wpływów w części Warszawy.

Przed kilku laty gang ożarowski przeniósł część swoich interesów do woj. lubelskiego, głównie do stolicy regionu. Bandyci stworzyli sieć handlarzy i przemytników narkotyków, uruchomili nawet kilka własnych laboratoriów amfetaminowych. Gang ożarowski współpracował także z półświatkiem na Dolnym Śląsku i Pomorzu. W Warszawie robił interesy z grupą mokotowską, która teraz powoli odzyskuje swoje wpływy.

Od kilku lat, mimo uwięzienia większości osób z kierownictwa grupy, „Ożarów” jest uważany za wiodący gang w stołecznym podziemiu kryminalnym. Specjalizuje się w dystrybucji amfetaminy produkowanej w laboratoriach gangu lub przez „niezależnych chemików”.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej