RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Za kradzież kawy osiem lat spędził w psychiatryku. Dostanie miliony odszkodowania

Stanisławowi B. sąd wcześniejszej instancji przyznał milion złotych zadośćuczynienia (fot. Shutterstock/Legend_art)

Nie był kryształową postacią, na swoim koncie miał już wyroki za drobne kradzieże. Stanisław B. po tym, jak z krakowskiego marketu ukradł kilka paczek kawy, trafił za kratki. Po stwierdzeniu jego niepoczytalności został zamknięty w szpitalu psychiatrycznym. Obrońcy relacjonowali, że był poddawany eksperymentom i elektrowstrząsom, faszerowano go lekami w ogromnych dawkach. Teraz Sąd Apelacyjny w Krakowie za niezasadnie spędzone osiem lat w psychiatryku zasądził odszkodowanie: 2 mln zł.

Pili i torturowali znajomego. Jest kasacja w sprawie bestialskiego zabójstwa

Prokurator Generalny skierował do Sądu Najwyższego kasację od wyroku Sądu Apelacyjnego w Gdańsku w sprawie wyjątkowo brutalnego mordu z listopada...

zobacz więcej

Stanisław B. domagał się za swoje krzywdy znacznie większej sumy odszkodowania – 11 mln złotych. Wcześniej krakowski Sąd Okręgowy przyznał mu milion, a we wtorek Sąd Apelacyjny podwoił tę kwotę. To rekordowa suma odszkodowania w polskich realiach – wskazano w internetowym wydaniu „Gazety Wrocławskiej”, która opisuje sprawę.

Sprawa zaczęła się 12 lat temu, gdy B. ukradł 7 paczek kawy o wartości 337 zł. Sąd, w oparciu o opinię biegłych psychiatrów, podjął decyzję o umieszczeniu skazanego w szpitalu psychiatrycznym w Rybniku. Mężczyzna przebywał tam przez osiem lat, do 2016 roku.

Na rozprawie prokuratura nie ukrywała, że w szpitalu panowały trudne warunki i czasami bywało zimno. Te słowa kwestionowała obrona, argumentując, że nie oddają skali tortur, którym poddawano ich klienta.

„Poddawano go eksperymentom, by ktoś na tej podstawie mógł napisać kolejną pracę dla studentów. To np. były elektrowstrząsy, które wykonywano aparaturą z 1979 r. Faszerowano lekami w dawkach, które były nieuzasadnione medycznie i ponad stosowaną zwykle miarę” – mówił mec. Piotr Wojtaszak, cytowany przez „Gazetę Wrocławską”.

„Stanisławowi B. odmawiano nawet podania wody, by »mu się leki z ciała nie wylały«”.

Test ciążowy jak „pigułka dzień po”. Po pół wieku szansa na przełom w sprawie

Po ponad 50 latach walki w sądach, sporu z farmaceutycznym gigantem i bolesnych tłumaczeń przed kolejnymi rządowymi komisjami głośna sprawa na...

zobacz więcej

Na salach panowała lodowata temperatura – kontynuował – w okolicach 5-8 stopni Celsjusza, a cieplej było nawet w umieszczonej tam lodówce.

W sprawie Stanisława B. kasację do Sądu Najwyższego już wcześniej składał Rzecznik Praw Obywatelskich. Wówczas sąd uznał, że skazany nie powinien wcale trafić do zakładu psychiatrycznego i przyjmować leków ani ogromnych dawek elektrowstrząsów – nie stwarzał bowiem zagrożenia ani dla siebie, ani dla otoczenia.

Na wtorkowej rozprawie Sąd Apelacyjny w Krakowie podzielił część argumentów adwokata i podwyższył kwotę zadośćuczynienia do 2 mln zł. Sędzia zwracał uwagę, że państwo musi ponosić odpowiedzialność za swoje instytucje. – O tym jak funkcjonował szpital niech świadczy fakt, że Stanisławowi B. odmawiano nawet podania wody, by „mu się leki z ciała nie wylały”.

źródło:
Zobacz więcej